Samotność

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Samotność

24.03.2016

I: Tyle jest samotnych ludzi na świecie. W naszych czasach, w społeczeństwie tak zwanym cywilizowanym, istnieje o wiele więcej samotnych ludzi, niż w każdej innej epoce. Dlaczego tak jest?
D: Ponieważ nie mają kontaktu ze swoimi duszami.
I: Więc partnerstwo zależy od kontaktu z duszą?
D: Przede wszystkim, ale nie tylko.
I: Więc od czego jeszcze?
D: Zajmijmy się najpierw kontaktem z duszą.
I: Wedle życzenia. Więc dlaczego jesteśmy samotni? Czy nie można połączyć żeńskiej samotnej części ludności z męską samotną częścią ludności w pary, tak aby mieli partnerów i żyli szczęśliwie?
D: Niestety nie.
I: Dlaczego nie?
D: Powodem jest przepełnienie. Wszystko, co ci mówiłam, a ty spisywałaś to jako „Rozmowy z Duszą”, było wprowadzeniem do zrozumienia, jak funkcjonuje rzeczywistość. Rozwikłamy ten problem biorąc tu jako przykład sprzątanie w klamotniku lub rupieciarni. Opisz najpierw, jak wyglądało twoje życie, kiedy nie posiadałaś świadomego kontaktu z Duszą. Pisz wszystko, co ci mówię, niektóre rzeczy będą wydawać ci się nie na temat, ale pisz.
I: Wiem, ufam ci. Już od dawna nie kwestionuję twoich metod. Wychowała mnie apodyktyczna mama, wszystko musiało być tak jak ona chce, kompletnie nie chciała słuchać mojego zdania, nie rozumiała moich pragnień i zapatrywań.
D: Czy twoja mama wiedziała, że jest apodyktyczna?
I: Nie, moja mama twierdziła, że mnie uczy wszystkiego co najlepsze. Pamiętam jak kiedyś zbiła wszystkie moje argumenty jednym zdaniem: Myślałam, że postępuję najlepiej ze wszystkich matek na świecie.
D: A potem?
I: Potem dorosłam i obrałam swój własny system wartości.
D: Wiedziałaś, że jesteś apodyktyczna?
I: A skąd, byłam pewna, że jestem najbardziej ugodową osobą pod słońcem. To oni, ci mężczyźni, których spotykałam w życiu, zagrażali mojemu systemowi wartości, ja go tylko broniłam. Broniłam tego, co z takim trudem udało mi się wyegzekwować dla siebie – prawo wyboru. To oni stanowili zagrożenie dla mojego prawa wyboru, ponieważ chcieli ingerować w to, co ja wybierałam, nie mogłam sobie na to pozwolić.
D: Swój ciągnie do swego, lecz także przeciwne bieguny się przyciągają.
I: Nie rozumiem co ty mówisz, przecież te dwie zasady kłócą się ze sobą.
D: Ludzie z poziomu ego posiadają cechę tłumaczenia siebie, lecz oskarżania drugiego o premedytację. Ty miałaś powody chronić swoje poglądy, ciężko je sobie wywalczyłaś, a twój partner miał kochającą bezkonfliktową rodzinę, pewnego dnia jednak obudził się rano i postanowił uprzykrzyć ci życie? Jemu nie dałaś prawa do posiadania swojego systemu wartości i chronienia go, walczenia o niego. Co opublikowała ostatnio na fb twoja koleżanka?
I: Stronę z książki, poznajemy kogoś i uważamy, że jest najwspanialszą osobą na świecie. Twierdzimy, że chcemy przeżyć z nim całe życie, potem jednak przychodzi taka chwila, w której on stwierdza: ona nawet barszczu nie potrafi ugotować, a ona mówi: on młotka nie potrafi wziąć w rękę. To ja będę za niego wbijać gwoździe przez całe życie?
D: Pierwszym krokiem do szczęścia jest: OBAL SWÓJ SYSTEM WARTOŚCI.
I: Więc jak to, nie powinnam posiadać żadnych wymagań?
D: Tak. Co ci przyszło do głowy?
I: Głupie pytanie, kiedyś gościłam w pewnym domu, w którym gospodyni nie chciała aby wkładano naczynia do zlewu, bo miała fobię – lęk przed zarazkami, powiedziałam jej, że to bardzo utrudnia życie i powinna się tego pozbyć, a ona na to: To mam wejść do szamba?
D: Zadajecie takie głupie pytania dlatego, że myślicie, że Bóg jest okrutny i że jak sami nie będziecie żądać konkretnych cech u partnera, to Bóg sprowadzi na waszą drogę socjopatę, bezdomnego i jeszcze z problemem alkoholowym. Tak nie jest, Bóg wiąże swoje dzieci tak, aby pasowały między sobą np.: apodyktycznego z apodyktyczną, to znaczy swój ciągnie do swego, a przeciwległe bieguny przyciągają się: on swoją apodyktycznością upiera się przy innej marce sera lub mleka, a ona przy innej, lub narzucają sobie co ma umieć lub robić drugie i konflikt gotowy. Zaufaj Bogu, on cię kocha i wybierze dla ciebie o wiele lepiej niż ty dla siebie. Jak to wygląda w astralu? Każda ludzka cecha ma swoją częstotliwość drgań, napotykając tą samą częstotliwość, wyłapujesz w drugim coś znajomego i tak się łączą dwie dusze w partnerów. Więc zlokalizuj w sobie i pozbądź się cech, których nie chcesz zobaczyć u swojego partnera.
I: Tak po prostu?
D: Tak. Jeżeli chcesz aby człowiek, z którym będziesz żył był ugodowy, to bądź ugodowy. Istnieje jednak jeszcze jeden ważny aspekt, który nazywa się przepełnieniem.
I: Czym jest przepełnienie?
D: Każda dusza jest podzielona na części, tak jak dom na pomieszczenia, każda część duszy jest odpowiedzialna za coś innego w życiu. Jest takie pomieszczenie w duszy, które jest odpowiedzialne za partnerstwo i związki. Człowiek rodzi się już z przeznaczeniem poznania w życiu konkretnych osób, on myśli, że je poznaje, lecz tak naprawdę to ci ludzie już są w jego energetyce. To są nierozwiązane związki karmiczne z poprzednich wcieleń. Jest już zaplanowane, że tę osobę masz w życiu poznać i przeżyć z nią konkretną część swojego życia, doświadczyć z nią pewnych rzeczy, więc za młodu, gdy plan karmiczny jeszcze się nie wypełni ludzie poznają nowych partnerów bardzo łatwo, po prostu jeden za drugim czekają w kolejce wszyscy ci, którzy w energetyce duszy już są. Związki te ciągle opierają się na takich samych relacjach, czasami ludzie w końcu godzą się na to, lecz czasami…
I: Wiem, ja nigdy się z tym nie zgodziłam, zawsze po pewnym czasie dochodziłam do wniosku, że na dłuższą metę tak się żyć nie da.
D: Jednak powiązania, które ludzie ciągną ze sobą z poprzednich wcieleń, kiedyś się kończą, lecz w energetyce duszy pozostało jeszcze trochę miejsca i jest szansa na to, aby dołożyć tam kogoś nowego. Jest to jednak niezwykle trudne, ponieważ nakłaniasz drugą osobę, aby wsiadła do przepełnionego już autobusu, ale powiedzmy, że ten drugi zgadza się, ponieważ jest tak samo samotny i zdesperowany jak ty, pragnie ciepła i miłości i godzi się na cokolwiek, żeby tylko z kimś być. Zastanów się jednak, czy dwie tak poranione i zmęczone osoby mogą stworzyć szczęśliwy związek? Żadne z nich nie zdaje sobie sprawy, że to drugie też się boi, nosi w pamięci wszystkie rany, które otworzyli mu poprzedni partnerzy lub partnerki i nie pozwala ich dotknąć, ponieważ to boli. Związki takie polegają najczęściej na wyobrażaniu sobie, że ten drugi może mieć zamiar zrobić mi to lub tamto, lub zachować się w stosunku do mnie w taki lub inny sposób i na bronieniu się, nie będąc atakowanym. Jeżeli zapytasz taką osobę: Dlaczego się bronisz, przecież nikt cię nie atakuje? Ona odpowiada: A kto mi daje gwarancje, że mnie nie zaatakuje? Lecz nawet gdyby gwarancja była dana, to ona nie uspokaja, ponieważ nie można zagwarantować przyszłości. Najczęściej ta ostatnia desperacka próba ułożenia sobie życia, jest najbardziej bolesnym z naszych związków. Ważne żeby pamiętać, że nie wolno winić o to partnera, to nie jego wina, wina nie istnieje, istnieje tylko karma, czyli mówiąc po polsku, zasada przyczynowo skutkowa. Z tego ostatniego związku ludzie wychodzą bardzo okaleczeni, boli wszystko, więc następną rzeczą jaką musisz zrobić, aby wejść na drogę do szczęścia to: WYLECZYĆ RANY. Dokładnie, w materii jest to takie oczywiste, a w energii niezauważalne. Jeżeli zostaniemy pogłaskani, jest to bardzo miłe, lecz gdy w tym samym miejscu zrobi nam się otwarta rana i ktoś nam ją muśnie delikatnie, to sprawia to ból.
I: Kto może zagwarantować, że jak już wyleczymy te rany, to nikt nie otworzy nam następnych?
D: Nikt, takich gwarancji nie ma. Po prostu należy zmienić nastawienie.
I: Jak?
D: Już ci mówiłam, że najpotężniejszą siłą Wszechświata jest nastawienie, nie ma potężniejszej siły. W innych dziedzinach swojego życia nie boisz się ran, w partnerstwie też się nie bój. Używasz ostrych narzędzi, które mogą skaleczyć, jeździsz pojazdami mimo, że są wypadki, masz psa, mimo że pies może ugryźć, uprawiasz sporty ekstremalne, mimo że możesz mieć kontuzję. W życiu nie ma gwarancji na niezranienie, zaakceptuj to – to jest zmiana nastawienia. Jeszcze jedno, nie oczekuj, że zwiążesz się z kimś na zawsze. Życie ludzi wygląda jak poruszanie się pojazdów po drogach krajowych, dwa pojazdy mogą jechać równolegle przez pewien odcinek trasy, może to trwać nawet 20 lat, potem ktoś musi skręcić, ponieważ tamtędy wiedzie jego dalsza droga. Jeżeli ty dalej chcesz jechać prosto, to wasze drogi się rozejdą. To jest piękne przeżyć z kimś 20 wspaniałych lat, nie jest tragedią, gdy drogi się rozchodzą po dwudziestu latach. Dlatego następną zasadą na drodze do szczęścia jest: NIE ŻĄDAJ GWARANCJI.
I: Więc jak żyć?
D: Teraźniejszością, w naturze istnieje tylko teraźniejszość, żadna samica gdy rodzi młode, których ojcem jest pewien samiec, nie zastanawia się, a może on jutro zginie, zostanie pożarty lub zastrzelony przez myśliwego, Żaden samiec w przyrodzie nie zastanawia się, że może w następnym okresie godowym ona będzie mieć młode z innym samcem. Wiem, życie zwierząt trwa o wiele krócej i ich młode dorastają o wiele szybciej, ale 15 lub 20 lat to długi okres czasu aby go przeżyć z jedną osobą. Więc nie planuj przyszłości, nie wiesz co się może stać, nikt tego nie wie. Więc PRZESTAŃ UKŁADAĆ SCENARIUSZE. To one powodują ból i cierpienie. Gdy wyobrażasz sobie jak powinno wyglądać życie, partnerstwo, związek, a nie dzieje się tak jak sobie wyobrażasz, to cierpisz, robisz się smutny i drażliwy, jednak najgorsze jest to, że nieświadomie żądasz od partnera, aby dostosował się do twojej wizji życia, a to jest egoizm. Tak, wtedy nie pozwalasz drugiemu człowiekowi być sobą, mieć swoich cech, przyzwyczajeń. Gdy one nie pasują do twojego schematu, starasz się go zmienić. Gdybyś jednak nie miał schematu, to nie byłoby czego zmieniać. Na koniec sam siebie czynisz nieszczęśliwym, cierpiąc z powodu tego, że nie masz tego, co chcesz i nie zauważasz tego, co masz. Nie potrafisz się tym cieszyć.
I: Uświadomiłaś mi, dokładnie w tym momencie, że tego nastawienia jeszcze nie zmieniłam, od tej chwili narzucam sobie dyscyplinę umysłową cieszenia się tym co mam. Mam ciebie, nikt inny na tym świecie nie ma ciebie. Nie zastanawiam się, dlaczego wcieliłaś się tak, a nie inaczej, ale czy ja w ogóle sobie na ciebie zasługuję? Ponad 6 miliardów wcieleń na ziemi, a żadna dusza do nikogo nie mówi tego, co ty do mnie. Jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być i doświadczam dokładnie tego, czego powinnam doświadczać. Komu my właściwie pomagamy?
D: Już ci mówiłam, ja jestem po to, żeby ciebie wyprowadzić na prostą, a jak przy okazji naszą pracą pomożemy innym, to będziemy się z tego cieszyć. Jeżeli nie, to trudno. Znowu zapomniałaś zauważać o czym piszesz, wszystko co piszesz, dotyczy tylko ciebie, nie poruszyłaś nigdy żadnego problemu, który ciebie nie dotyczy.
I: Wiem, dziękuję, że cię mam, myślałam, że cię doceniam, a byłam jeszcze tak daleko od tego. Czy ja kiedykolwiek będę sobie na ciebie zasługiwać, czy kiedykolwiek będę mogła ci się odwdzięczyć?
D: Już to robisz, sprzątasz we mnie, zamykasz moje rany, usuwasz mój ból, blokady i obciążenia, bez ciebie jestem bezradna, muszę to wszystko nosić.
I: Kocham cię.
D: Ja ciebie też. Lecz powiedz co się stało dzisiaj rano?
I: Uderzyłam się łokciem w kaloryfer, zabolało tak bardzo, że aż łzy zakręciły się w oczach.
D: A co się stało przed chwilą?
I: Drasnęłam się nożyczkami w palec.
D: Przejmujesz się tym?
I: Nie.
D: Ponieważ takie zranienia masz wpisane w życie, umiesz zamykać te rany. Wpisz w życie również to, że w relacji z drugim człowiekiem, on też może czasami cię zranić, a kontakt z duszą polega na tym, że ja cię uczę, jak zamykać te rany.
I: Jak?
D: Zmieniając nastawienie, ograniczone wcielenie! Zaakceptuj, po prostu zaakceptuj, że tak wyglądają relacje między ludźmi. Jeden mówi drugiemu co mu u niego przeszkadza, a nikt nie zmienia swoich nawyków, więc następną zasadą szczęśliwych związków jest: PRZYZWYCZAJ SIĘ DO CECH PARTNERA, KTÓRE CI PRZESZKADZAJĄ, on i tak ich nie zmieni, przestań walczyć, to walka z wiatrakami. Jeszcze jedno…
I: Co?
D: Wyrzuć spod pachy pantofelek. Zrezygnuj z szukania Kopciuszka, z dopasowywania człowieka do pantofelka. Przestań mieć wizję tego, jak powinien wyglądać partner lub partnerka, Innymi słowy: WYRZUĆ MATRYCĘ. Gdy spotykasz ludzi nie wkładaj ich w swoją matrycę, sprawdzając czy do niej pasują, takim postępowaniem omija cię wiele wspaniałych relacji. Gdy pozbędziesz się tej matrycy, zauważysz ilu pięknych ludzi jest na tym świecie, ile pięknych relacji można stworzyć. Nie chciej aby inni pasowali do twojej matrycy, chciej ich poznawać takimi, jacy są, odkrywaj ich, podziwiaj, interesuj się nimi i zachwycaj.
I: Czy to wszystko jest naprawdę możliwe do zrealizowania?
D: Zaufaj Bogu bezgranicznie, tak bardzo, że oddaj całą sprawę w jego ręce, w stosunku do Boga także zmień swoje nastawienie. Bóg naprawdę za nic nie karze, kara boska nie istnieje, wszystko co się dzieje, jest tylko skutkiem ludzkiego nastawienia w stosunku do życia. Co ci mówię gdy się kładziesz? Wyleguj się w boskich objęciach i tak rób, Bóg naprawdę chce, aby jego dzieci były szczęśliwe. Sami wybieracie sobie nieszczęście jako drogę życiową Przypomnij sobie ile przeszkód miałaś, żeby wyjść za mąż, dopięłaś swego i co? Nie przystanęłaś, nie posłuchałaś tego wewnętrznego głosu…
I: Czyli ciebie.
D: Tak, mnie. Głosu, który mówił ci, żebyś nie wychodziła za maż za tego człowieka. Ile musiałam się napracować, aby przekonać cię, że on nie jest zły, tylko po prostu inny. Doświadczyłaś z nim życia na własne życzenie.
I: A ty odeszłaś.
D: A co miałam zrobić?
I: Lecz ja cię odzyskałam, jesteś najlepiej zainwestowanymi pieniędzmi w moim życiu.
D: Cieszę się. Zaufaj Bogu bezgranicznie. To się wiąże z najważniejszą zasadą w tym całym procesie: PRZESTAŃ WYCZEKIWAĆ. To jest najtrudniejszy aspekt mentalnego nastawienia, przestać wyczekiwać aż partner się znajdzie. Tak długo, jak się wyczekuje, że się kogoś znajdzie, nie znajduje się nikogo. Po prostu zacznij pracować nad sobą, żyj teraźniejszością, zmieniaj się, doświadczaj, bodź sobą i przestań wyczekiwać. Jednak pracując nad sobą, musisz wiedzieć jedną bardzo ważną rzecz – opróżnij z poprzednich partnerów tą część swojej duszy, która jest odpowiedzialna za partnerstwo, jest tam tak pełno, że nikt inny nie może się już tam zmieścić.
I: Jak mam to zrobić?
D: Jak się sprząta w klamotniku?
I: Bierzesz klamotnik, odwracasz go do góry nogami nad śmietnikiem i opróżniasz go. Więc mam cię odwrócić do góry nogami i opróżnić?
D: Ja nie mam „do góry nogami”, jakkolwiek nie jestem ustawiona, jest dobrze.
I: Bardzo pocieszające, więc co mam robić?
D: Już zaczęłaś i to było piękne. Jak się poczułaś?
I: Tak, to było naprawdę piękne i poczułam ogromną ulgę.
D: Więc opisz to.
I: Kazałaś mi puszczać partnerów tak zwanych krótkoterminowych, takich których w naszym życiu w ogóle nie powinno być.
D: Dlaczego?
I: Mówiłaś mi, że jak byśmy słuchali duszy, to byśmy desperacko nie szukali związku. Dusza mówi: ten człowiek do ciebie nie pasuje, nie będzie ci z nim dobrze. Tutaj też należy zmienić nastawienie, to nie znaczy, że ten człowiek jest zły, jakikolwiek by nie był, jest po prostu inny. Tak samo jak tamten klucz nie pasuje do tego zamka, tu wina nie leży ani po stronie klucza ani zamka, nie pasują do siebie i już. Tego mnie nauczyłaś, a my ludzie na siłę pakujemy się w związki, które nie są dla nas. Gdybyśmy słuchali duszy, nigdy byśmy nie weszli w relacje z tymi ludźmi, tego mnie uczyłaś. Dlatego w pierwszej kolejności kazałaś mi puścić wszystkich partnerów jednorazowych i krótkoterminowych.
D: Jak to przebiegło? Opisz.
I: Zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażałam.
D: Dlatego powtarzam ci ciągle: nie wyobrażaj sobie, nie masz takiej wyobraźni.
I: Kazałaś mi ich wszystkich do siebie zaprosić. Przyszli, pięknie wyglądali, miałam zupełne poczucie pewności, że to właśnie oni, że to te dusze, jednak kompletnie mnie nie interesowało aby ich rozpoznać, kto jest kim, kiedy go poznałam i jak długo z nim byłam.
D: Ponieważ nie ma takiej potrzeby.
I: Stali grupką i wyglądali jakby przyszli wysłuchać jakiegoś ulicznego grajka lub obejrzeć jakieś krótkie przedstawienie. Przyjrzałam się im wszystkim razem i nagle padło hasło od duszy: PRZEPROŚ. Nastąpiła chwila konsternacji, lecz w tym samym momencie zaczęło się wylewać ze mnie jedno wielkie PRZEPRASZAM. Powtarzałam przepraszam, przepraszam po wielokroć, przepraszam, bardzo mi przykro, że cię zraniłam, że cię skrzywdziłam, przepraszam. Nie zastanawiałam się w ogóle za co przepraszam, lecz z każdym słowem czułam ogromną ulgę, ciężar spadał ze mnie kawałek po kawałku. Doświadczyłam, że rodzi się we mnie przepiękne uczucie miłości do tych wszystkich chłopaków, do których do tej pory miałam tylko pretensje, one uciekły wyparowały, a ja przepraszałam dalej. Po chwili zauważyłam, że moje przeprosiny płyną do nich świetlistą energią, każdy z nich był spragniony tej energii w większym lub mniejszym stopniu, zaczęli ją w siebie wchłaniać, jeden mniej, drugi więcej, każdy tyle ile potrzebował. Gdy się nią nasycili, zaczęli odchodzić jeden po drugim, aż odeszli wszyscy. Ulga, którą czułam, była potężna. Siedziałam w milczeniu i nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Wszystkie moje emocje odmieniły się, pretensje nie miały najmniejszego znaczenia. Myślałam sobie: Jak to jest? Dlaczego ja nie mam żadnych pretensji? Ten zrobił mi to, a tamten tamto, ten zachował się źle w takim przypadku, inny w innym, ja już nawet nie potrafię sobie przypomnieć jakie miałam pretensje, one odeszły.
D: Na tym to polega. Jeżeli mamy do kogoś pretensje, to trzymamy go przy sobie, nie pozwalamy mu odejść, nawet gdy uciekniemy od niego setki kilometrów. Przecież pretensje nigdy nie rozwiązywały konfliktu, wyraża się je ciągle, gdy się z tym człowiekiem jest, ciągle się mu mówi, co nam się w nim nie podoba, a to nigdy nie rozwiązuje problemu, więc dlaczego ponowne wyrażenie pretensji miałoby rozwiązać problem? Musi istnieć inne rozwiązanie, lecz wybaczenie nim nie jest. Ile razy ludzie starają się wybaczyć i im się nie udaje?
I: Dlaczego?
D: Ponieważ wybaczanie jest wyrażaniem pretensji.
I: To znaczy?
D: Jak wygląda wybaczenie? Wybaczam ci, że odnosisz się do mnie wulgarnie, że mnie nie szanujesz…
Odnosisz się do mnie wulgarnie i mnie nie szanujesz jest wyrażaniem pretensji, a wyrażanie pretensji, jak już wspomniałam, nie rozwiązuje problemu.
I: Na jakiej zasadzie to działa?
D: Bardzo prostej, sięgnij pamięcią w przeszłość, nie bój się, wszystko ci przypomnę. W relacji z jakimkolwiek człowiekiem, czy mówiłaś tylko ty? Przez cały czas związku, dłuższy lub krótszy, ta osoba cały czas milczała? Przypomnij sobie, co mówił twój partner, także wyrażał pretensje, lecz byłaś tak bardzo zaabsorbowana wyrażaniem swoich pretensji, że czyjeś uszły twojej uwadze. Nie potrafisz nawet sobie przypomnieć, jakie pretensje w stosunku do twojej osoby mieli inni, nigdy się w nie nie wsłuchałaś, więc każde przepraszam dotyczy tak naprawdę tylko jednej rzeczy: Przepraszam za to, że nigdy nie wsłuchałam się w to, co masz do powiedzenia i nie wzięłam tego na poważnie.
I: Dlaczego muszę to zrobić, dlaczego muszę przeprosić?
D: Nie musisz.
I: Co się stanie jak nie przeproszę?
D: Nic. Będzie dalej tak, jak jest. Ale ciebie nie satysfakcjonuje tak jak jest i prosisz o metodę aby się zmieniło. Ja ci ją podaję. Dziwnymi zasadami kierujecie się ludzie.
I: To znaczy?
D: Nie kwestionujecie przepisu na babkę, na sałatkę, lub na kurczaka z rożna, a kwestionujecie przepis na szczęście. Pytasz: A a może da radę coś zmienić bez przeproszenia? Odpowiem ci inaczej: Jesteś u koleżanki, poczęstowała cię babką, smakuje ci, prosisz o przepis, czy wpadłabyś na pomysł zapytać: a może da radę bez mąki? Otóż nie – nie da rady. W materii tak łatwo akceptujecie zmiany w każdej dziedzinie, drzwi skrzypią, więc należy je naoliwić, stół się huśta, więc należy dokręcić śruby. Nie pytacie czy drzwi nie mogą przestać skrzypieć bez naoliwienia, a stół przestać się huśtać bez dokręcenia śrub.
I: I tylko ja to muszę zrobić?
D: Każdy, kto chce posprzątać w swojej duszy.
I: Nie o to mi chodzi, przecież wiesz. Czy mój partner nie powinien także przeprosić za to, że miał pretensje?
D: Jeżeli chce posprzątać w swojej duszy. Dziwne pytania zadajesz. Gdy sprzątasz u siebie w domu, nie zastanawiasz się nad tym, czy twój były partner ma u siebie w domu czysto. Przekazujesz metodę wypróbowaną na sobie, przypomnij sobie swoje pretensje, nie możesz sobie ich już nawet przypomnieć. A co robią ludzie zranieni? Chodzą od osoby do osoby i skarżą się, jak bardzo zostali skrzywdzeni, potem zaczynają tracić przyjaciół, wszystkim powoli zaczyna nudzić się wysłuchiwanie czyjegoś marudzenia. Ja tu podaję tobie – czarno na białym – jak zmienić swoje życie, a ty pytasz o innych?
I: Przepraszam. A co z innymi związkami, tymi długotrwałymi lub karmicznymi?
D: Przyjdzie na to czas, niektóre rozwiążemy, a niektórych nie. To zależy ode mnie, czasami nie chcę puścić wielowiekowej relacji z innymi duszami, bo taka jest moja wola i musisz się z nią pogodzić. Ale nie martw się, rozwiążemy dużo związków, tak dużo, że zrobimy miejsce na nowy wspaniały, najwspanialszy. Tylko musisz jeszcze trochę poczekać.
I: Wiem, nie ja ustalam terminy.

Izabela

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?