Sex i miłość w duchowości

image

I: Czy dusze uprawiają seks?
D: Przecież widziałaś więc dlaczego pytasz?
I: Żeby uzyskać odpowiedź.
D: Napisz co widziałaś.
I: Dwie dusze, które się między sobą zaplotły, piękny widok, chociaż ich wcielenia nigdy seksu nie uprawiały. Dlaczego tak się dzieje?
D: Dla równowagi.
I: Jakiej równowagi?
D: Jednym z praw boskich jest dążenie do równowagi. Dusze współpracują między sobą, na zasadzie wymiany, gdy jedna ma czegoś nadmiar, a czegoś innego niedobór, spotyka się z inną, która ma odwrotność tego i równoważą tę odwrotność.
I: Ale przecież dusze nie mają płci, ta sama dusza może wcielić się w mężczyznę i kobietę?
D: Zgoda, nie mają płci ale mają energię męską i żeńską i muszą ją wymieniać, jednak napisz co widziałaś.
I: Jak ty lubisz we mnie rzucać tą piłeczką.
D: Pisz.
I: Widziałam dwie dusze, które stanęły koło siebie, wydłużyły się i zaplotły między sobą, wyglądały jak pleciony sznur, ciągle wibrowały, co się działo?
D: Wymieniały się energiami, jedna miała nadmiar energii męskiej, druga żeńskiej, wymieniły się tymi energiami.
I: Potem w piękny sposób się rozplotły. Powiedz mi, czy wcielenia to czują.
D: Ty mi powiedz.
I: Czy ty się musisz przyznawać do tego, że jedną z tych dusz byłaś ty?
D: Ja zawsze czuje twoje emocje, a w tym właśnie momencie czuję twój wstyd, lecz powiedz, co czułaś?
I: Podniecenie.
D: Czy to było takie trudne?
I: Nie.
D: A wcielenie tamtej duszy?
I: Nie wiem, nigdy nie zapytałam.
D: Dlaczego?
I: Ponieważ my ludzie wstydzimy się czuć seksualność.
D: Na tym polegają wasze blokady. Znowu się blokujesz.
I: Jestem w tym sama.
D: Jesteś w tym ze mną.
I: Przepraszam. Ale co mi z tego, jeżeli ja jestem twoim wcieleniem.
D: Cierpliwości.
I: Twierdzisz, że jej nie mam?
D: Nie, nie masz.
I: Jeżeli tak twierdzisz, to muszę się z tobą zgodzić. Ale tak naprawdę, na czym polega ludzka seksualność.
D: Zanalizujmy to, czym jest seks?
I: Mam opisać akt? Chyba każdy dorosły człowiek wie mniej więcej jak to wygląda.
D: Gdyby wiedział, nie istniałby problem.
I: Co chcesz przez to powiedzieć?
D: Że każdy naród powinien mówić swoim językiem.
I: O czym właściwie my piszemy? O seksie?
D: Przetłumacz to słowo, a stwierdzisz jaki bezsens z tego wychodzi. Jak to nazywają po angielsku?
I: Have sex.
D: Czyli?
I: Mieć płeć.
D: Dokładnie. Lecz istnieje jeszcze jedno bardziej zwariowane stwierdzenie, Polacy mówią, że uprawiają seks, czyli…?
I: Uprawiają płeć?
D: Jaki to ma sens?
I: W języku polskim żaden.
D: A słowa mają potężną moc. Więc może by zacząć od zmiany nazewnictwa? Zawsze byłam z tobą i słyszałam wszystko co słyszałaś, a usłyszałaś i nawet sama powiedziałaś wiele różnych bzdur.
I: Wiem, my ludzie nazywamy to w różny sposób.
D: Tak, a potem zastanawiacie się dlaczego to boli. Napisz to.
I: Wyrażenia w stylu: ciupciać się, grzać się, kotłować się, jebać się, korzystać z kogoś, pieprzyć się.
D: Otóż to, a potem boli, dlaczego boli? My dusze odbieramy to, co mówicie dosłownie, jeżeli wy się pieprzycie, to my dajemy wam uczucie genitaliów posypanych pieprzem. Zrób to w realu, masz odwagę?
I: Nie.
D: Zanim jednak przyszła moda na używanie w języku polskim obcych słów, jak to się nazywało?
I: Kobieta i mężczyzna mieli stosunek.
D: A bardziej potocznie?
I: Kochali się lub uprawiali miłość.
D: Do tego dążyłam. To, co teraz nazywacie seksem zostało wam dane jako dar od Boga i jest to cielesna wymiana uczucia miłości między kobietą i mężczyzną.
I: Tak, ale ludzie się boją.
D: Czego?
I: Miłości.
D: Na pewno miłości? Pogrzeb głębiej w swoich uczuciach.
I: Ludzie się boją poczucia krzywdy, zranienia. Myślą sobie, że jak się zaangażują emocjonalnie, a ten drugi nie, to będzie bolało, bardzo bolało.
D: Więc czego tak naprawdę boją się ludzie?
I: Odrzucenia.
D: A ty?
I: Szczerze mówiąc, trochę tak.
D: A dlaczego tylko trochę?
I: Ponieważ zostałam odrzucona i przeżyłam.
D: Jak się czujesz?
I: Normalnie.
D: Boli?
I: Nie, w tamtym momencie zabolało.
D: Czy tylko raz w życiu zostałaś odrzucona?
I: Oj nie, wiele razy. I nie żałuję ani jednego.
D: Zróbmy podróż w czasie.
I: Do kiedy?
D: Do twojego pierwszego razu w tym wcieleniu.
I: Mam to opisać?
D: Nie, opisz swoje emocje po twoim pierwszym razie.
I: Nie do zapomnienia, przez długi czas myślałam, że widać to po mnie, że wszyscy ludzie na ulicy się na mnie patrzą i za chwilę wezmą w kółeczko i będą wytykać palcami, że nie jestem już dziewicą.
D: Jak długo stało przy tobie to uczucie?
I: Dokładnie, to bardzo krótko, ale wyrzuty sumienia z tego powodu, że uprawiam seks…
D: Co uprawiasz?
I: Przepraszam, że uprawiam miłość, miałam przez nie mniej niż następne 15 lat.
D: A dlaczego?
I: Ponieważ moje życie nie potoczyło się tak, jak planowałam.
D: A kim ty jesteś, żeby planować swoje życie?
I: Teraz już wiem, że ostatnią osobą, która jest wstanie zaplanować swoje życie, jestem ja sama.
D: Powiedz, jakie życie dla siebie planowałaś?
I: Chciałam wyjść za mąż dziewicą i mieć jednego jedynego mężczyznę przez całe życie. Dlaczego ty zaplanowałaś dla mnie inaczej?
D: Ponieważ chciałam żebyś była szczęśliwa, żyjąc szczęściem nie złudnym ale tym, które polega na dokopaniu się do prawdy.
I: Prawdy o samej sobie.
D: Ciężko było.
I: Naprawdę bardzo ci dziękuję, teraz jestem tutaj i tam gdzie byłam nie wracam, nauczyłaś mnie akceptować siebie taką jaką jestem, było ciężko, ponieważ gdy się przechodzi przez to etapami, to stwarzają się problemy, które w tym momencie wydają się nie do rozwiązania. Ciągle się jednak zastanawiam: dlaczego ja?
D: Nie ty, tylko ja, a uczestnikiem tego wszystkiego jest moje wcielenie, które nie ma prawa wyboru. Nie możesz chcieć lub nie, rozumiesz?
I: Nie tylko rozumiem, ale także rozpoznaję w sobie potęgę szczęścia, które przynosi uczucie, gdy się niczego nie chce.
D: Wstydziłaś się tego, że już nie jesteś dziewicą?
I: Dokładnie.
D: Pamiętasz ten program telewizyjny?
I: Tak dokładnie wiem o co ci chodzi. Piękne określenie: „Ustawienia fabryczne”. Człowiek także posiada „ustawienia fabryczne”, pierwotne cechy dane od Boga, niezmącone zasadami i stereotypowym myśleniem.
D: A ty się wstydziłaś, że nie jesteś dziewicą. Jak myślisz, czy kotka, suka, klacz, krowa, lwica lub tygrysica, mają taki problem?
I: Z pewnością nie, ale mój pierwszy chłopak chciał się żenić i właśnie taką żonę chciał, nie ruszoną przez nikogo wcześniej.
D: A jak myślisz, czy kot, pies, koń, byk, lew lub tygrys, mają takie problemy?
I: Z pewnością nie, ale do czego ty pijesz?
D: Do tego, że ludzką seksualność blokują stereotypy myślowe, pochodzące od zasad społecznych.
I: A jaka jest ludzka seksualność?
D: Uczę cię jej. Jej „ustawienia fabryczne” już tak często były zmieniane, że nie wiem czy dokopiesz się ich w tym wcieleniu, ale tyle ile wykopiemy, to nasza korzyść. Powiedz, jaka była pierwsza rzecz, którą kazałam ci zaakceptować?
I: Piękne, to że mimo faktu, że jestem człowiekiem i kobietą, jestem przede wszystkim samicą ssaka, Bóg obdarzył mnie cyklem miesięcznym i za każdym razem, gdy mam owulację, mam ruję.
D: Co się przydarzyło potem?
I: Posiadłam świadomość mojego cyklu, kobiety najczęściej wiedzą tylko kiedy mają okres, są świadome tylko tego najmniej przyjemnego okresu w miesiącu. Jestem szczęśliwa, że posiadam pełną świadomość swojego cyklu, ludzie mówią dużo o hormonach, najczęściej jednak prowokują sami w sobie wyrzut adrenaliny, wielu mówi także o hormonie szczęścia, przeżywa wyrzut serotoniny. Ja się cieszę moim kobiecym wyrzutem estrogenów, miesiąc w miesiąc przeżywam moją ruję.
D: Co kiedyś usłyszałaś?
I: Tak, przyjaciółka poprawiła mnie: nie ruja tylko owulacja. Wtedy nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć, ale porozmawiałam na ten temat z moją wspaniałą, wszystko wiedzącą duszą.
D: I co ci odpowiedziałam?
I: Owulacja jest jajeczkowaniem, kiedy jajniki produkują komórki jajowe, a ruja jest podnieceniem, chęcią kopulacji. W dużym stopniu zatraciliśmy nasz węch, estrogeny mają swój zapach, wszystkie inne samice w przyrodzie w ten sposób sygnalizują, że są gotowe. Byłam kiedyś świadkiem pewnego pięknego zdarzenia, suka mojej koleżanki miała cieczkę, na spacerze podnosiła ogon wysoko do góry i odwracała się tyłem do każdego napotkanego psa, afiszując w ten sposób swoją gotowość. Szczerze powiem, że zazdroszczę tej suce, ja bez kompleksów nie mogę wyrazić w ten sposób mojej seksualności, nawet nie mogę pozwolić sobie na to, aby mieć na sobie zapach kobiety. To jest specyficzna woń białej wydzieliny, którą produkuje żeński organizm, a my kobiety w tych dniach, pieczołowicie ją z siebie zmywamy, bardziej wstydzimy się tego zapachu niż zapachu menstruacji. Jak się wejdzie do łazienki, w której przed chwilą była kobieta z menstruacją, ten zapach można od razu wyczuć, mniej się go wstydzimy niż zapachu owulacji, a ten drugi jest o wiele przyjemniejszy.
D: A mężczyźni jak pachną?
I: Przepięknie, lubię wąchać podnieconego mężczyznę, zapach erekcji jest wspaniały, wyrzut testosteronu w tym momencie jest niesamowity, twarz męska staje się taka piękna i oczy mu tak wspaniale błyszczą, lubię przy tym być.
D: Wstydzisz się?
I: Tak, bardzo.
D: A czego się wstydzisz?
I: Następnej rzeczy, którą każesz mi napisać.
D: Dlaczego.
I: Co innego zaakceptować to w sobie, a co innego ogłosić to światu.
D: Dlaczego przyjemność jest wstydem? Napisz, co ci kazałam zaakceptować.
I: Że lubię uprawiać miłość, lubię w tym być, sprawia mi nieprzeciętną przyjemność kochać się z mężczyzną, lubię mieć orgazm, lubię patrzeć na mężczyznę, kiedy ma orgazm, lubię jego zapach, smak jego potu i śliny, lubię go głaskać, obejmować i całować. Nie zamykam oczu, ponieważ nie chcę tracić obrazu męskiej twarzy gdy on ma orgazm, lubię go mieć przy sobie wszystkimi zmysłami: wzrokiem, słuchem, smakiem, węchem i dotykiem. Pięknie jest głaskać mężczyznę, głaskany mężczyzna jest piękny, podniecony mężczyzna jest piękny, mężczyzna, który ma orgazm jest przepiękny.
D: Takie trudne do opisania?
I: Do opisania może nie, ale trudne do opublikowania, na fb oskarżą ten tekst o zawartość seksualną.
D: Co się martwisz, opublikujesz go gdzie indziej, nie pozwolimy mu zginąć.
I: Wiem.
D: Jaki teledysk oglądałaś ostatnio?
I: Five Finger Death Punch – „ Wrong Side Of Heaven”
D: O czym?
I: O weteranach wojny, o żołnierzach amerykańskich, którzy teraz żyją bezdomni na ulicach wielkich miast w Stanach Zjednoczonych. Aktorzy w teledysku pięknie zagrali wszystkie emocje, bardzo wzruszające.
D: A twoje emocje, jakie były?
I: Że wojna to rzecz absurdalna, że cierpienie jakie wywołuje, jest nie do wyleczenia. Paranoją jest duma narodów z wojen, które zostały przez nie przeprowadzone, a wstyd z powodu ludzkiej seksualności. Oglądałam tych mężczyzn i myślałam, targały mną emocje, może to nie ci sami, ale wielu takich nieodwracalnie skrzywdzonych chłopaków przeżywa potężny ból. Gdyby można było cofnąć czas i nie wysłać żadnego z nich na wojnę, lecz każdego, co do jednego, położyć z kobietą do łóżka. Czy w chwili obecnej ich życie nie wyglądałoby inaczej? Oni mieliby inne życie, kobiety zyskałyby kochanków, a rząd nie miałby problemu z bezdomnymi i psychicznie zranionymi obywatelami.
D: Zawołaj jeszcze raz.
I: Matki, pieśćcie synów, wychowujcie chłopców na kochanków, a nie na żołnierzy, pozbądźcie się egoizmu, jeżeli wam nie był dany jako kochanek, czuły i łagodny mężczyzna, to nie znaczy, że nie powinny takich mieć kobiety następnego pokolenia, wasze wnuki to też wasza krew. Chłopak to bardzo delikatna istota, w tym fenomenalnie silnym ciele siedzi psychika bardzo wrażliwa i podatna na zranienia, wstydzi się tego, nie przyznaje się, ale tak jest, aż strach tego dotknąć, żeby nie sprawić bólu.
D: Czy akceptując swoją seksualność, rozwiązałaś wszystkie swoje problemy?
I: Oj nie, stworzyła się kupa innych, dostałam takiego doła, że myślałam, że z nich nie wyjdę, chciałam się wycofać, powrócić do poprzedniego stanu rzeczy, ale…
D: Ja ci nie pozwoliłam.
I: Teraz rozumiem dlaczego.
D: Ale na czym polegał problem?
I: Faceci zaczęli ode mnie wiać.
D: Z jakiego powodu?
I: Wszystko jest kwestią hasła i odzewu.
D: A konkretniej?
I: Kobiecie nie wypada powiedzieć wprost, że lubi uprawiać miłość. To jest taka zabawa społeczna, mężczyzna ma zachęcać kobietę do stosunku, a jeżeli ona już chce, to dla niego jest to nowa sytuacja i jak każda nieznana, budzi w nim lęk i wycofuje się. Tego, czego nie znamy, nie potrafimy interpretować prawidłowo. Jeżeli ktoś mówi nam, że lubi udka z rożna z chrupiącą skórką, to mamy prawidłowe wyobrażenie o tym. Nie da rady jeść udek z rożna ciągle, 24 godz. na dobę, nie da rady jeść udek z rożna nawet codziennie, po jednym przez całe życie, to jednak jest zrozumiałe samo przez się i nie wymaga tłumaczenia. Jednak dosadne stwierdzenie kobiety, że lubi kochać się z mężczyzną, jest interpretowane zupełnie błędnie. Ja nie jestem w stanie uprawiać miłości 24 godz. na dobę, nie jestem nawet w stanie kochać się codziennie po 2 godz. dziennie, w ogóle nie jestem w stanie kochać się codziennie. Jednak po takim oświadczeniu kobiety, mężczyźni z miejsca tracą wiarę we własne możliwości, boją się, że podtekstem kobiety jest to, że on ma być seksualnym supermenem o niewyczerpalnym zasobie sił, że ona będzie żądać, aby on był w gotowości ciągle, zaczynają bać się zdrady. Twierdzą, że kobieta, która jest zdolna wyrazić wprost to, że lubi sex, jak się jej odmówi, to z miejsca pójdzie poszukać sobie innego kochanka, a on będzie zdradzony. Zasada społeczna jest tak głęboko zakorzeniona w umyśle, że zanim pomyślisz logicznie nad jej prawidłowością, myśli zaczynają biec w zawrotnym tempie i zamiast doświadczyć innej, lepszej relacji między mężczyzną a kobietą, wytwarza się lęk, który karze wiać.
D: Co wtedy czułaś?
I: Czułam się podle, nie wiedziałam dlaczego to się dzieje, jednak nie pozwoliłaś mi się wycofać, albo mówiąc lepiej, powrócić do mojego poprzedniego nastawienia seksualnego wstydu i wyrzutów sumienia z tego powodu, że się przyznaję do mojej seksualności. Kroki, które już zrobiłam do przodu, nie chciałam ich zrobić w tył.
D: Rozumiesz dlaczego?
I: Nie za bardzo.
D: Ułóżmy fantastyczną historię. Jest mężczyzna, przed nim stoi kobieta, która mu się podoba, pociąga go seksualnie, chciałby się z nią kochać, już przez jego umysł przelatują fantazje, ona milczy, nie mówi nic. W tym momencie każdy mężczyzna niech zada sobie proste pytanie: jeżeli bym się jej zapytał, czy ona lubi uprawiać seks, jaką odpowiedź chciałbym dostać?
Wariant A – kobieta odpowiada szczerze, że lubi uprawiać seks. Wszystkie emocje związane z tym wyznaniem zostały już opisane.
Wariant B – kobieta odpowiada, że nie lubi uprawiać seksu. Być może taka odpowiedź jest bezpieczniejsza, fajne co? Ona nie poleci szukać sobie kochanka, jak ty będziesz zmęczony lub chory. Lecz dodajmy „nie” do całej poprzedniej wypowiedzi:
Ona nie lubi się z tobą kochać, ona nie lubi cię całować, ona nie lubi cię obejmować, ona nie lubi cię głaskać, ona nie lubi cię wąchać, ona nie lubi patrzeć na twoją twarz jak masz orgazm. Jak się czujesz ze świadomością takiej wiedzy jako kochanek w ramionach tej kobiety, czy chcesz z nią być, chyba nie? Być może wystarczą ci uczucia polegające na wyrwaniu i przeleceniu laski, mi tutaj chodzi o wysubtelnienie uczuć, o piękno zawarte w miłości, jako uczuciu i w uprawianiu miłości, w cielesnej wymianie uczucia miłości między kobietą i mężczyzną.
Nie możemy pominąć jednak wariantu C: róbmy to co robiliśmy do tej pory, milczmy na ten temat, ograniczając nasze wypowiedzi tylko do: „jestem w związku z…” i wszyscy wiedzą, o co chodzi. Żadne z kochanków nie pyta się drugiego, czy lubi to, co robi. Całują się, kochają, a raczej uprawiają seks, przytulają, z miłości robią tylko jedną rzecz, mówią: kocham cię i dostają w odpowiedzi: ja ciebie też. Jeżeli to powinno wystarczyć, to dlaczego prawie w 100% związków są problemy? Tak, takie są statystyki. Myślałam, że kiedyś to ludzie potrafili się kochać, to nieprawda, kiedyś ludzie po prostu wstydzili się rozejść, ci bardziej impulsywni ciągle się kłócili, a ci mniej, żyli w samotności swoich uczuć, chociaż małżonek lub małżonka mieszkali razem z nimi pod jednym dachem. To nie była miłość, to nie było partnerstwo, to było zimne współistnienie dwojga ludzi pod jednym dachem, nie mogli się rozwieść, ponieważ nie mieli dokąd pójść, nie wiedzieli co zrobić. Co ludzie tracą, czego im się nie mówi, to się o tym nie wie, to takie proste a umyka uwadze. Niektórzy mówią: my rozumiemy się bez słów, nie na długo, wkrótce przychodzi czas, gdy przestają rozumieć się bez słów i wtedy nie wiedzą co robić, ponieważ nie umieją mówić. Na początku jest to takie proste, kobieta i mężczyzna spotykają się, patrzą jeden w oczy drugiego wiedzą, że się sobie podobają, spotykają się, dochodzi do pierwszego pocałunku, dotykają się, jeden przez drugiego, coraz odważniej, ręce zaczynają biegać po ciele drugiej osoby, giną w uścisku coraz to mocniejszym, pocałunek staje się coraz bardziej namiętny, ręce wędrują pod odzież na gołe ciało, idą do sypialni, kochają się, powtarzają ten piękny akt miłosny wiele razy, a po pewnym czasie oboje wyciągają z tego wniosek, że mają związek. Kiedy on się zaczął? Czy pierwszy stosunek to początek związku? Jeżeli związek się zawiązał, to oni tak twierdzą, jeżeli coś nie wyszło, to padają najokrutniejsze w świecie słowa: to między nami, to był błąd. Błąd, jaki błąd? Jeżeli kiedykolwiek ktokolwiek powiedział ci coś takiego, zdajesz sobie sprawę, jaką głęboką ranę otwierają takie słowa. Całowanie mnie było błędem, głaskanie mnie było błędem, przytulanie mnie było błędem, stosunek ze mną był błędem, to jest takie upokarzające przeżyć coś wzniosłego i po chwili dowiedzieć się, że się było dla drugiej osoby błędem. Miłość nigdy nie jest błędem. Jeżeli ten, kto to mówi, przyzna się do swoich prawdziwych emocji, to będzie musiał przyznać się do tego, że już jest w związku, który jest błędem, że namiętność gdzieś wygasła, że już jej nie ma, że pozostała tylko rutyna życia, że się boi samotności, utraty połowy majątku, rozwodu, awantur itd.
I: Tak pięknie o tym mówisz.
D: Przeżyłam to tysiące razy i jako kobieta i jako mężczyzna, jesteś jeszcze oderwana od pamięci poprzednich wcieleń, dlatego cyklicznie popełniasz te same błędy. Zawsze bardzo cię kochałam i teraz, gdy jesteś kobietą, za każdym razem, gdy byłaś kobietą i wtedy gdy byłaś mężczyzną, za każdym razem, gdy byłaś mężczyzną. Równoważę w tobie męskie i żeńskie, każdy powinien tak postąpić, żeby być szczęśliwym. Każda kobieta powinna zaakceptować w sobie męskie, a każdy mężczyzna powinien zaakceptować w sobie żeńskie, wszystko jest uwarunkowane, wszystko podlega prawu przyczynowo skutkowemu, nie można być szczęśliwym, nazywając miłość ruchaniem, kotłowaniem, grzaniem, pieprzeniem itd. Jeżeli mogę dać tu jakąś praktyczną radę, to następnym razem, gdy podejdziesz do drugiej osoby, nie mów mu lub jej, nawet miłym i cichym głosem: kochanie chodź na mały numerek, lub takie ostatnio popularne: zróbmy to teraz, tak rzadko to robimy. Pytanie brzmi: Co? Zamiast tego, podejdź do swojego partnera lub partnerki i patrząc mu się w oczy powiedz: chcę się z tobą kochać, chodź idziemy uprawiać miłość. Przystań na chwilę przy tym zdaniu, wyobraź sobie siebie wypowiadającego je na głos. Wstydzisz się, boisz się, jak on lub ona zareaguje? Uprawiasz seks już od ponad 20 lat albo i dłużej, z różnym skutkiem, czy próbowałeś lub próbowałaś kiedykolwiek zacząć intymne spotkanie od prostych słów: chcę się z tobą kochać? Powtarzam jeszcze raz: słowa mają potężną moc, zmień słowa jakich używasz, a powoli zmieni się twoje nastawienie. Akt miłosny jest ten sam, lecz gdy wewnątrz siebie twierdzisz, że się kotłujesz to wyjdzie z tego kocioł, a jak twierdzisz, że się kochasz to wyjdzie z tego miłość. Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest „nastawienie”, nic nie zależy od tego co robisz, wszystko zależy od tego, jakie masz nastawienie w stosunku do tego, co robisz. Jak zmienić swoje nastawienie? Usiądź w ciszy i zaakceptuj w sobie równowagę męskiego i żeńskiego, skoncentruj uwagę na swoim ciele, ono całe jest niczym więcej, jak tylko jedną komórką jajową i jednym plemnikiem połączonymi ze sobą i pomnożonymi razy miliardy. Każda twoja komórka nosi w sobie w połowie twoją mamę i w połowie twojego tatę, jako ciało, jako materia, jesteś tym i nie jesteś w stanie tego zmienić. Nieważne, czy w tym wcieleniu jesteś kobietą czy mężczyzną, najprawdopodobniej posiadasz doświadczenie seksualne, przypomnij sobie swoje stosunki, obejrzyj je, wyraź szczerze swoje uczucia, które tobą targają, nie musisz o tym nikomu mówić, przyznaj się do swojej wewnętrznej prawdy przed sobą i Bogiem. Tak, twoja seksualność, a raczej twoja płciowość, to dar od Boga, chyba najpiękniejszy ze wszystkich, jakie otrzymał człowiek, twoje narządy płciowe są piękne i delikatne, należy się z nimi ostrożnie obchodzić ponieważ są wrażliwe na ból. Dotknij ich i delikatnie pogłaskaj, powiedz im, że je kochasz i szanujesz i od tej pory na zawsze będziesz się nimi opiekować z należną im troską. Zrób to, nie zwlekaj, nie za chwilę, teraz. Bóg stworzył cię idealnego lub idealną, obdarzył końcówkami nerwowymi w miejscach, w których gdy się tam dotyka, przeżywa się potężne uniesienia. Bóg jest dobry, nie daje swoim dzieciom do rąk zabawek, które wyrządziłyby im krzywdę, on daje to, co przynosi szczęście. My ludzie produkujemy zabawki, które przynoszą ból i cierpienie. Gdy już zaakceptujesz i zrównoważysz w sobie męskie i żeńskie, pomyśl o swoich rodzicach, wyobraź ich sobie kochających się w pościeli. Czy kiedykolwiek miałeś odwagę wyobrazić sobie swoich rodziców w akcie miłosnym? Jednak w jakiś sposób dali ci początek, właśnie w taki sposób. Zrób to dokładnie, bardzo dokładnie, wyobraź sobie swojego ojca z członkiem poruszającym się delikatnie w pochwie twojej mamy, wyobraź sobie uniesienie, orgazm, wytrysk, wyobraź sobie pulę plemników pędzących w stronę komórki jajowej, aż w końcu ten jeden najsilniejszy, zajął ją na zawsze, powitaj tą pierwszą część siebie, obejrzyj ją dokładnie, jest piękna jest idealnie piękna i nie posiada kompleksów, nie twierdzi, że jest za niska, lub ma za duży nos, pozwól jej rozmnażać się w poczuciu własnego ideału. Pomyśl o stosunku swoich rodziców. Jak chcesz nazwać swój własny początek? Grzaniem, pieprzeniem, a może cielesną wymianą uczucia miłości? Wybór należy do ciebie, wolność wyboru też dostałeś od Boga, lecz nie zapominaj o zasadzie przyczynowo skutkowej. Ręczę wam słowem, że zmieniając tylko nazewnictwo tego, co robicie, zaczyna zmieniać się wasze do tego nastawienie, a gdy już się nastawicie na miłość, jest tylko kwestią czasu, że ją dostaniecie.
I: Piękne, od ego bym tego nie wymyśliła. Tak, wiem co chcesz powiedzieć, że sama mówiłam, że na własnych decyzjach nie daleko w życiu ujechałam, Dziękuję ci za to, że codziennie uczysz mnie czegoś nowego. Akceptuję, że jestem komórką jajową mojej mamy i plemnikiem mojego taty, to wszystko pomnożone razy miliardy.
D: Nie tylko tym, jako nauczyciel bądź także przykładem tego, czego uczysz.
I: Czy ty musisz zawsze dopowiedzieć coś, co uchodzi mojej uwadze?
D: Taka jest rola duszy, wystarczy zechcieć jej słuchać.
I: Chyba temat już zakończony?
D: Wcale nie, jeszcze nie opowiedziałyśmy o roli męskiego i żeńskiego w tej pięknej równowadze.
I: Słucham, ucz mnie, ty mój piękny skrzydlaty nauczycielu.
D: Mężczyznom jest bardzo trudno zaakceptować fakt, że kobieta jest równouprawnionym kochankiem, lubią twierdzić że to oni jej to robią. Boją się, bardzo się boją, wyzbycia myśli, że sprawują kontrolę nad aktem miłosnym. Głęboko w swoim wnętrzu twierdzą, że coś stracą i bardzo się tej straty boją, lecz prawda jest inna zupełnie inna. Bóg stworzył równowagę, przyroda zawsze dąży do równowagi, wszechświat, całe istnienie dąży do równowagi, szczęście także polega na równowadze, możemy tylko zaakceptować nas takimi, jakich stworzył nas Bóg. On stworzył męskie i żeńskie, czynność i bierność, wypukłość i wklęsłość, dynamiczność i stateczność. Do męskiego należy czynność, wypukłość i dynamiczność, a do żeńskiego należy bierność, wklęsłość i stateczność, tak naprawdę to męskie jest kontrolowane przez żeńskie. Podajmy tutaj kilka prostych przykładów z naszej ludzkiej anatomii. Staw biodrowy i staw ramienny to stawy kuliste, jednak ta kość, która posiada wypukłość, jest ruchoma, a ta która posiada wklęsłość, jest stała. Kość udowa lub kość ramienna porusza się swoją wypukłością wewnątrz wklęsłości stawu biodrowego lub ramiennego. Ale może poruszać się tylko w granicach tej wklęsłości, ona jest tym, co ogranicza ruchomość części czynnej. W przyrodzie woda porusza się w korycie rzeki, lecz może płynąć tylko tam, gdzie toruje jej drogę to koryto, które jest bierne, stateczne, które jest wklęsłością. Zwierzęta, aby znaleźć schronienie, szukają grot skalnych, ale te są stateczne nieruchome, to zwierzęta muszą do groty wejść. Nawet ludzie bezwiednie odwzorowali tę zasadę, gniazdko, które posiada wklęsłość, jest na ścianie, a urządzenie elektryczne, które na końcówce swojego kabla posiada bolce, trzeba przysunąć blisko gniazdka, aby je włożyć do prądu. Nosi się ze sobą klucz, nie zamek. Zamek, który posiada wklęsłość, jest umieszczony statecznie w drzwiach, a klucz, który jest wypukłością, jest noszony przez swojego właściciela. Nawet w samym zamku klamka, która porusza językiem, jest na ruchomej stronie drzwi, na skrzydle, a wklęsłość na nieruchomej, na futrynie. Wypukłość musi pokonać całą odległość, aby spotkać wklęsłość i ją sobą wypełnić, lecz gdy to już się stanie, to wklęsłość sprawuje pełną kontrolę nad wypukłością. Wypukłość może jako czynność, poruszać się tylko w granicach wklęsłości, nie może wyjść poza nie, jeśli wyciągniemy wtyczkę z gniazdka, to urządzenie nie będzie działać, klucz w zamku musi poruszać się tylko w konkretny sposób, aby otworzyć lub zamknąć drzwi. Ktoś może mnie zapytać: dlaczego mówisz nam rzeczy oczywiste? Ja go wtedy zapytam: jeżeli to wszystko jest dla ciebie oczywiste, to dlaczego nie jesteś szczęśliwy?
Także potęga przyjemności leży po stronie bierności. Z każdego aktu, więcej przyjemności czerpie bierność niż czynność. Przyjemność leży po stronie czesanego a nie fryzjera, pielęgnowanego a nie kosmetyczki, masowanego a nie masażysty, jednak jakość wykonanego dzieła leży po stronie czynnego, na to ma wpływ fryzjer, kosmetyczka lub masażysta, a nie ich klienci. Kobiety mówią, że pragną aby mężczyzna był dobrym kochankiem, po jego stronie leży jakość aktu miłosnego, z męskich ust bardzo rzadko słyszysz aby mówił, że jest dla niego bardzo ważne aby kobieta była dobrą kochanką. Najlepszy przykład kontroli bierności nad czynnością znajdujemy w kierowaniu samochodem, kierowca siedzi za kierownicą i sprawuje kontrolę nad pędem swojego pojazdu. Lepszym kierowcą jest zawsze ten, który wykonuje swoje ruchy miękko i płynnie a nie nerwowo i chaotycznie, tylko bardzo spokojny kierowca może sprawować pełną kontrolę nad ogromną prędkością i tylko spokojny mężczyzna, który porusza się we wnętrzu kobiety miękko i płynnie, może być nazwany dobrym kochankiem. Męskie i żeńskie, wypukłe i wklęsłe, czynne i bierne, dynamiczne i stateczne, uzupełniają się w pięknej równowadze. Jedyną czynnością, którą kobieta powinna wykonać, to przyjęcie takiej postawy fizycznie i mentalnie, aby ułatwić mężczyźnie w siebie wejść. To ona jest domownikiem, a on jest gościem, nie da się tego zmienić, dlatego ona kontroluje, a on jest kontrolowany. Czyjegoś wnętrza nie da się skontrolować, w cudzym wnętrzu można tylko gościć, lecz w jej rękach leży pozwolić mu się w sobie rozgościć, to on częścią siebie jest w kobiecie, on swoim wchodzi w cudze, on penetruje nieznane. Powiedz mu, że może się rozgościć, że jest w twoim wnętrzu mile widziany, daj mu poczucie bezpieczeństwa, zaakceptuj go, a sama zobaczysz, że po krótkim czasie wydobędzie się z niego największy możliwy potencjał kochanka, który w nim drzemie. Na tym polega miłość, cielesna wymiana tego uczucia między mężczyzną i kobietą.
I: Jestem w szoku, ja to napisałam?
D: Tak, ale ja ci to podyktowałam, jestem wiedzą, a ty materią, tylko że twoje palce mają możliwość stukania w klawisze i przekazywania tej wiedzy dalej. Jak się czujesz?
I: Spokojna, bardzo spokojna, wypełniona po brzegi boską energią, mam skrzydła nie tylko te twoje, mam orle skrzydła. Tak, czuję się jak orlica szybująca w przestworzach, nawet na inne ptaki patrzę się z góry, tu jest pięknie, tu jest tyle przestrzeni, ale także tyle samotności. Tam na dole ludzie spotykają się i dogadują między sobą, pięknie wyglądają z tej perspektywy, ale tu jest jeszcze piękniej mimo, że samotnie. Zaakceptowałam swoje ciało, zaakceptowałam swoją seksualność, odnalazłam swoją wewnętrzną równowagę, mówię wprost, że lubię kochać się z mężczyzną. Tym wszystkim wzniosłam się w przestworza i nie po to wdrapałam się tu na górę, aby znowu obniżyć swoje loty do poziomu wróbla. Czuję lęk mężczyzn, gdy mnie spotykają, widzę kiedy się wycofują, lecz ja postanowiłam, nie obniżę lotów, ja tam nie wracam, tylko cierpliwie czekam, może jakiś potężny orzeł zechce wzbić się na tę wysokość, spojrzeć w moje piękne orle oczy i powiedzieć mi: chcę się z tobą kochać.
D: Powiedz mi, czy nadal chcesz wrócić czas i wyjść za mąż dziewicą? Czy byłabyś w stanie napisać to, co napisałaś, bez wszystkich swoich życiowych doświadczeń, które dla ciebie wybrałam?
I: Nie!

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?