O miłości, porwaniu i czterech miesiącach w Polsce

image

O miłości, porwaniu i czterech miesiącach w Polsce
Izabela Margańska

D: Boskie dary czekają w kolejce, ale najpierw musimy unieszkodliwić narzędzia, którymi posługuje się dół.

I: Nie rozumiem.

D: Nie tylko Bóg obdarowuje ludzi, dół także i to o wiele szczodrzej niż góra.>Sama widziałaś wielu wpływowych ludzi, którzy posiadają ogromne majątki, a dusze na dole i to w dodatku porwane przez zło, które kieruje zachowaniami wcieleń. Lecz tu kryje się podstępne zachowanie. Bóg płaci po skończonej robocie, a dół zaliczkowo. Takiej pułapki nie da się zauważyć, dopóki nie zdobędziesz wiedzy, o co w tym wszystkim chodzi.

I: A o co chodzi? Nie rozumiem.

D: Widziałaś już ludzi z duszami na samym dole, ogołoconymi i porzuconymi, w waszym świecie psychiatrzy określają to jako stan głębokiej i nieodwracalnej depresji. To są żywi martwi, ich dusze leżą na samym dole, ogołocone ze wszystkiego, co powinna mieć dusza do funkcjonowania, nie wyobrażasz sobie jaki to ból, człowiek jako materia nie jest w stanie tego znieść, lecz boli go coraz bardziej.

I: Pamiętam, dobrze pamiętam. Kiedy miałam depresję, to płakałam i w płaczu mówiłam: mnie boli dusza, mnie po prostu bardzo boli dusza.

D: Tak.

I: Jesteś mądra, dawkowałaś mi ten ból, abym w końcu się ocknęła. Dziękuje ci, teraz rozumiem dlaczego boli, aby w końcu stwierdzić, że tam jest coś nie w porządku. Kocham cię.

D: Ja ciebie też. Już tak dawno nie wymieniałyśmy się miłością. Kontynuujmy.

I: Proszę.

D: Wcielenie, którego zachowanie kierowane jest z dołu, jest narzędziem. Każda taka osoba ma za zadanie pomóc w ściągnięciu jeszcze jednej duszy na dół i dopóki jest efektywna w tym co robi, zostaje obdarowywana, szukają sobie ofiar z duszą i aranżują sytuacje, w których ci ludzie cierpią. Dusze nie mogą wytrzymać tego cierpienia i odchodzą, w taki sposób jeszcze jedna dusza ląduje na dole.

I: No dobrze, ale jak to się ma do mojego przypadku.

D: Gdy cię uczyłam, że powinnaś pozbyć się miłości do przedmiotów, to czy wtedy myślałaś, że na kilku ciuchach, garnkach i meblach się skończy?

I: Szczerze powiem, że tak.

D: Więc się mylisz, żeby dostać nowe, musisz pozbyć się starego i to bez żadnego uczucia przykrości z tego powodu, że tracisz.

I: Cały majątek?

D: Dokładnie. Jesteś nauczycielem, uczysz opisując historię własnego życia. Teoria jest dobra, ale musi się potwierdzić w praktyce, smaczne jest ciasto, a nie przepis na ciasto. Aby udowodnić, że jest tak jak piszesz, musisz przeżyć to na własnej skórze. Już ci mówiłam, choćby cały świat się od ciebie odwrócił, ja wyprowadzę cię na prostą, oporne wcielenie.

I: Już nie nazywam cię upiorną duszą, jesteś błogosławiona.

D: Z materialnego punktu widzenia…

I: Masz na myśli w materii?

D: Tak. Już ci mówiłam, że gdy Bóg daje komuś jakieś zadanie, to wynagradza go za wykonaną robotę. Ale gdy dół daje komuś jakieś zadanie, to wynagradza go zaliczkowo. Jednak kiedy jego przydatność się kończy, lub jeszcze gorzej, jeżeli nie udało mu się wykonać swojego zadania, to dół w ciągu jednej chwili odbiera tej duszy wszystko, co jej dał do tej pory w materii i w energii. Niepotrzebny już żołnierz zostaje odarty ze wszystkiego, osamotniony i odrzucony we własnym cierpieniu, stan ten nazywacie głęboką, nieodwracalną depresją. Zakończ walkę, a zakończy się użyteczność tych dusz, zaufaj mi.

I: Ufam ci, już od dawna i jeszcze raz opowiadam się po boskiej stronie.

D: Świetnie, a teraz pomachaj skrzydłami.

I: Co mam robić?

D: Machaj skrzydłami.

I: Szłam tak powolnym spacerem, już długo nie ćwiczyłam skrzydeł mojej duszy, było wspaniale je poczuć, w tamtej chwili miały bardzo mocną energetykę, zaczęłam nimi poruszać i nagle poczułam, że są większe. Normalnie skrzydła mojej duszy mają rozpiętość 4-5 m, starałam się je poczuć, lewe ciążyło mi bardziej, stwierdziłam, że ono ma długość 10, może 12 m i prawe nie chciało się rozłożyć. Tak, jakby coś je blokowało. Spojrzałam wtedy na swoje prawe ramię i ku wielkiemu zdziwieniu, zobaczyłam jakiegoś obleśnego stworka uwieszonego na nim. Ohydna gęba gapiła się na mnie z głupim uśmiechem, miał niewielkie rogi, czerwone zmarszczki i był obślizgły jakby wysmarowany jakąś obrzydliwą mazią, głupota patrzyła mu z oczu. Nie boję się ciebie – powiedziałam mu – nie zdołasz mnie przestraszyć. Patrzył się na mnie i głupkowato uśmiechał. Nie boję się ciebie – nic mi nie zrobisz, odczep się. Byt z dolnego astralu nie dał się tak łatwo spławić, ciągle siedział uczepiony mojego ramienia. Nagle, w parku zobaczyłam wolno biegającego psa, jakaś duża rasa, chyba dog niemiecki, normalnie nie boję się psów, ale posiadając doświadczenie nabyte od moich zwierząt wiem, że psy potrafią wyczuć obce byty, a szczególnie nie lubią tych z dołu i mogą stać się bardzo agresywne. Proszę wziąć psa na smycz – zawołałam do właściciela, on nie zdążył jednak złapać psa, ten podbiegł do mnie i zaczął mnie obwąchiwać. Przeszył mnie lęk – jak on wyczuje ten byt i mnie tu ugryzie, to dopiero będzie szopka. Właścicielowi psa udało się szybko podbiec i wzią go na smycz. Nie wiedziałam, jak bardzo mnie osłabiła ta chwila lęku, lecz ktoś inny, bardzo cwany, zauważył to. Nie zdążyłam przejść stu metrów, kiedy nagle poczułam dziwne uczucie odklejania się. Cholera, porywają mi duszę! Machaj skrzydłami – mówię. Boże, Archaniołowie, Aniołowie, wszystkie dobre byty w astralu, pomóżcie mi! Machałam potężnymi skrzydłami mojej duszy tak mocno, jak tylko mogłam, zaczęłam tworzyć jeszcze więcej nici energetycznych łączących moją duszę z sercem. Trzymaj się maleńka – mówiłam do niej. Nie pozwól się porwać. Atak ustąpił. Jesteś tu? – pytam.

D: Jestem.

I: Dziękuję, że jesteś, dziękuję, że nie pozwoliłaś się porwać, pamiętaj moja kochana, nie pozwól się porwać, jeśli kiedykolwiek poczujesz, że nie dajesz rady, to porzuć ten nędzny kubraczek i uciekaj do źródła. Nigdy maleńka, nigdy nie pozwól się porwać, pamiętaj, jesteś najważniejsza. Nie minęła minuta, a tu zaczął się drugi atak, mocniejszy od tego pierwszego. Boże pomóż, wszystkie dobre byty pomóżcie, Aniołowie, Archaniołowie, pomóżcie mi, strażnicy, opiekunowie duchowi pomóżcie mi! Nagle zobaczyłam dokoła siebie prawdziwą wojnę, latało wszystko, siekierki, noże tasaki, szable i inne ostre narzędzia. To jest prawdziwa wojna – pomyślałam sobie. W końcu ucichło, wszystko opadło, atak ustąpił. A ja po prostu spacerowałam chodnikiem, z rękami w kieszeniach kurtki.Nikt, kto nie potrafi kontaktować się ze światem astralnym, nie miał pojęcia co się dzieje. W materii panowała cisza i spokój. Boże – powiedziałam jeszcze raz – chroń mnie, jesteś mi teraz potrzebny bardziej, niż w każdym innym momencie. Powoli doszłam do domu, zadzwoniłam do Aleksandra i wszystko mu opowiedziałam. Wiesz dlaczego to się stało? – zapytał.

D: Rozumiesz, czego dokonałaś? Nie udało się to jeszcze nikomu, kto nie studiował praktyk Bon, obroniłaś mnie przed porwaniem. Sama wiesz, ilu tak zwanych ludzi uduchowionych utraciło duszę i tego nie zauważyło.

I: Wiem, lecz czuję się dziwnie spokojna i wyciszona. Tej nocy spałam tylko trzy godziny, ciągle sprawdzam czy jesteś. Ciągle się ciebie pytam, czy tu jesteś.

D: Uwierz mi, poczułabyś od razu, gdyby mi się coś stało.

I: Ale nic ci się nie stało.

D: Opowiadaj dalej.

I: Kiedy się tak obudziłam w środku nocy, dostałam wizję mojej skrzynki mailowej i forum na stronie. Co to ma znaczyć – myślę sobie. Aż nagle czuję, tak dobrze mi znane obciążenie w atmosferze, nazywam to, że coś wisi w powietrzu. Czuję piękną energię, rozglądam się i nagle je widzę, ale towarzystwo. Przyleciały do mnie dusze wszystkich czytelników, zrobiła się niezła gromada, to było takie piękne. Nagle poczułam przypływ uczucia miłości, wszystkie dusze zebrane dokoła mnie, obdarzyły mnie miłością, ja poczułam tą samą miłość. Wymiana tego uczucia była dla mnie czymś bardzo potężnym. Kiedyś moja dusza powiedziała mi: nauczę cię, jak kochają dusze. I nauczyła. One kochają naprawdę bezwarunkowo. Po prostu czujesz miłość,nikt nie musi niczego robić dla ciebie, nikt nie musi zachowywać się w konkretny sposób, a ty go po prostu kochasz. Jestem taka spokojna.

Przyjechałam do Polski 15 października 2015 roku. Kiedyś napisałam, że moja dusza będzie ciągle wykopywać mnie z komfortu i pakować w dyskomfort. Jak długo? Dopóki wchodzenie w dyskomfort, nie stanie się dla mnie komfortem. Znowu zamyka się jeden z rozdziałów mojego życia i otwiera się nowy. Otwieram się na ten nowy rozdział, kocham to życie, kocham moją duszę i to, co ze mną robi. Piszę tutaj moją historię, ale powtarzam jeszcze raz:

Zrezygnujcie ze swoich marzeń, nie jesteście w stanie wymarzyć sobie tego, co ma w zanadrzu dla was Bóg. Wielu z Was pyta mnie, czy będzie rozmawiać kiedykolwiek z duszą, tak jak ja to robię. Odpowiadam:

Przestańcie chcieć tego, co ja mam, przestańcie chcieć czegokolwiek, a dostaniecie od Boga dar tak piękny, że nie będziecie chcieli go wymienić na nic innego.Kocham was wszystkich, dlatego tak piszę. Jedyną drogą do Boga, jest otwarcie się na Niego, a „chcenie” jest zamykaniem się.

O czym marzą ludzie przed ukończeniem 20 roku życia? Chcą skończyć studia, robić karierę, spotkać miłość swojego życia, mieć rodzinę, dom, dzieci, jeździć na wakacje itd. Jak myślicie, czy jest możliwe, żeby dwudziestolatek marzył, że za kolejnych 20 lat będzie po dwóch rozwodach, bezdzietny, jego majątek będzie stanowił zawartość jednej walizki, dostanie dar kontaktowania się z astralnymi bytami, będzie słyszał głos własnej duszy i napisze na ten temat książkę? Nie ma takich marzeń. Mogą zaistnieć dopiero,kiedy komuś innemu najpierw to się przydarzy. Ja i moja dusza chcemy przekazać Wam coś bardzo ważnego. Ja nie jestem przykładem do naśladowania, dla każdego z was jego dusza ma inną drogę życiową. Nie wiem jaką, ale z pewnością piękną.

Izabela

12.02.2016

2 Komentarz
  1. Zdjęcie profilowe Magdalena
    Magdalena 2 lata temu

    Milo widziec znow tekst od Pani, i nigdy za duzo przypominania. Tego wlasnie mi bylo trzeba. Dziekuje.

  2. Zdjęcie profilowe Angelika
    Angelika 2 lata temu

    Piekny tekst. Dziekuje <3

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?