Cel kontaktów wcieleń z Duszami 13.03.2015

dariapelhen.pl

13.03.2015

I: Dlaczego to wszystko się dzieje?
D: Idź spać.
I: To nie na temat.
D: Jak najbardziej na temat. Nie chciało ci się zrobić syropu z cebuli i co ci powiedziałam?
I: Że jak go nie zrobię, to niech zapomnę, że zasnę. Musiałam się zmobilizować. Teraz naprawdę chce mi się spać. Aha, nakryłam cię, chcesz polatać po astralu, już cię korci się ode mnie trochę uwolnić, ale uważaj gdzie latasz.
D: Doświadczyłam dolnego astralu, na własne życzenie tam nie polecę, zauważyłaś to?
I: Masz na myśli, że od czasu jak cię Aleksander stamtąd wyciągnął, to lepiej i spokojniej śpię?
D: Tak. Dobranoc.
I: Dobranoc.
D: Ja nie sypiam i w moim świecie nie ma dnia i nocy.
I: Jak to nie ma?
D: Czym jest noc?
I: Noc, tworzy się, kiedy planeta przysłania sobą jakąś gwiazdę i tworzy za sobą ciemność z powodu cienia, jaki sama daje.
D: A widzisz.
I: No dobrze, to życzę ci dobrej i szczęśliwej zabawy.

14.03.2015

I: Nie ładuj we mie tyle informacj, pozwól, że zrobię sobie kawy.
D: Tego dziadostwa też kiedyś musisz się pozbyć.
I: Aleś nazbierała, na jakim wywiadzie ty byłaś? Ale wróćmy do wczorajszego pytania, dlaczego ja muszę to wszystko pisać.
D: Niczego nie musisz, nigdy nie musiałaś i nigdy nie chciałaś. Ja nigdy nie byłam Duszą żadnego pisarza. Przypomnij sobie, co robiłaś, jak Aleksander ci powiedział, żebyś zaczęła spisywać wszystko to, co Dusza ci mówi, bo zapomnisz.
I: Wynajdywałam przeróżne zajęcia, żeby nie pisać, zmobilizowałam się i zaczęłam pisać z trzytygodniowym opóźnieniem.
D: Opisz inaczej to, co nazywasz mobilizacją. Co wysyła Dusza?
I: Uczucia.
D: A wcielenia co robią?
I: Działają przeciwko nim. Więc ja przeforsowałam przeciwko tobie, a ty się po prostu poddałaś?
D: Dokładnie. Przypomnij sobie siebie od dziecka.
I: Nienawidziłam pisać, niczego nie notowałam, w życiu nie miałam brudnopisu, pisząc wypracowanie, po pół strony mi się repertuar kończył, kiedyś nawet jedna profesorka napisała pod wypracowaniem, że to wygląda jak telegram. Lecz powiedz mi, co się zmieniło, że teraz lubisz pisać.
D: Przecież mówiłam już, że Dusze lubią doświadczać.
I: Co się zmieniło, że zmienilaś zdanie na temat pisania?
D: Pomyśł.
I: Tematy, nie interesowały cię tematy i zrzuciłaś winę na sam fakt pisania, zmieniłaś zdanie jak zainteresowł cię temat.
D: Dotyczył bezpośrednio mnie.
I: Egoistka.
D: Miłość własna jest zaletą, a nie wadą, tego też musisz się nauczyć. Ale powiedz, co poczułaś, kiedy skończyłaś swój pierwszy tekst?
I: Ulgę, aha, rozumiem, to była twoja ulga. Ty coś odkryłaś, czego wcześniej nie wiedziałaś.
D: Tak, poprzez pisanie zaczęłam tworzyć przestrzeń. Dobrze myślisz, urodziłaś się z niedoborem przestrzeni.
I: I jeszcze w dodatku ją wypychałam po brzegi.
D: A przestrzeń jest potrzebna?
I: Żeby się rzeczy mogły dziać.
D: Teraz, dokładnie w tym momencie, co poczułaś?
I: Znowu ulgę, uwolnienie. Ale jaki cel, tego, żebym to publikowała, ty napierałaś wszystkimi argumentami, żebym przyjęła zakładkę na stronie „Szkoła Aniołów”
D: My Dusze, też ewoluujemy, przechodzimy transformacje, dochodzimy do wniosków i chcemy naprawić błędy popełnione przez nas same. Też się boimy, wasze uczucia to przede wszystkim nasze uczucia, najpierw czuje Dusza, a potem przekazuje wcieleniu.
I: Czego się tak bardzo teraz boicie?
D: Co napisał Aleksander o planie ewakuacji Ziemi?
I: Że jest to przejście na nową płaszczyznę, ponieważ każda istniejąca cywilizacja ma określony czas istnienia, a później sama tak jakby dąży do samozagłady.
D: Kto przejdzie na nową płaszczyznę?
I: Ci, którzy są na to gotowi.
D: W jaki sposób osiąga się tę gotowość?
I: Trzeba dostać oprogramowanie.
D: Jakie są warunki jego dostania?
I: Trzeba podnieść swoją Duszę do konkretnych wibracji.
D: Doszliśmy do sedna sprawy, dlatego my – Dusze, masowo teraz dobijamy się do swoich wcieleń, szukamy z wami kontaktu, konkretnego kontaktu, wołamy, my chcemy do góry, czujemy ogromny strach przed zostaniem na nieciekawej płaszczyźnie, ale wy nie chcecie tego słuchać.
I: Nie nie chcemy, tylko nie umiemy. Większość z nas nawet nie wie, że ma Duszę. O.K. dobra, Dusza ma wcielenie, musimy się z tym pogodzić. Ale dlaczego akurat ja zostałam wybrana, żeby przekazać to ludzkości.
D: Nie tylko ty i nie zostałaś wybrana, sama się zaoferowałaś.
I: Tak? To dlaczego ja tego nie pamiętam?
D: Pamiętasz, tylko nie kojarzysz faktów.
I: Sprawa sądowa. Jak dostałam ten pozew, to wpadłam w histerię.
D: I?
I: Laczek wylądował na świętych obrazkach wiszących na ścianie. Wrzasnęłam do Boga: „ Dlaczego do cholery mi to robisz, co ja w moim życiu takiego tragicznego zrobiłam, że się na mnie tak mścisz?”
D: A potem?
I: Powiedziałam Bogu, że jak to na mnie sprowadził, to niech to teraz rozwiąże, że to dla mnie za dużo, nie mam już siły sama się z tym borykać, niech będzie tak jak on zechce.
D: I w ten niezbyt grzeczny sposób wyraziłaś swoją wolę bycia kierowaną. A ja? Jak nawiązałaś kontak ze mną?
I: Przez Aleksandra, on cię odzyskał.
D: Jak na niego trafiłaś?
I: W Internecie.
D: Tak się bardzo napracowałam, żeby cię zmusić, żebyś zadzwoniła do niego.
I: Pamiętam.
D: Co mi zaoferowałaś?
I: Że cię wystrzelę na siódmy poziom.
D: Jak tego dokonać?
I: Trzeba posiadać wszystkie cztery ciała mentalne. Należy rozwinąć się do tak wysokiego poziomu duchowości, aby dusza posiadła wszystkie cztery ciała mentalne.
D: Jak to wygląda w praktyce?
I: Żyć zgodnie z Duszą, słuchać własnych uczuć, być dobrym, robić to, co Dusza lubi robić.
D: Ty wyraziłaś swoją wolę, co mi powiedziałaś?
I: Że już nie mam siły, że już nie mogę tego wszystkiego znieść, kieruj mną, bo na własnych decyzjach daleko nie ujechałam.
D: A widzisz, sama oddałaś się pod moje kierownictwo, ja po prostu robię to, o co ty mnie poprosiłaś.
I: A ty zrobiłaś ze mnie pisarza, nie tak to sobie wyobrażałam.
D: Sama zaczęłaś pisać, ja to tylko polubiłam. I wpadłam na pomysł, że można w ten sposób dużo przekazać. Dusze dobijają się do wcieleń, masowo szukają z nimi kontaktu, wcielenia na to nie reagują, ty sama nie wiedziałaś, że reagujesz na moje wołanie.
I: A ja jestem teraz od tego, żeby włożyć klucz do zamka z drugiej strony drzwi i je otworzyć. Ja jedna?
D: Nie ty jedna, a jeszcze jedna. Już jest was dużo, nie bardzo dużo, ale dużo.
I: Nie mogę tego w głowie pomieścić. Ja nie jestem nikim nadzwyczajnym i przede wszystkim nie jestem Mesjaszem.
D: Zgadzam się, nie jesteś ani nadzwyczajna, ani Mesjaszem.
I: Czy dogadywanie jest typowe dla Dusz?
D: Tak jak dla ludzi poniżanie samych siebie, a jak się im to potwierdzi, to obrażanie się. Powiedz mi, czego ty się tak bardzo boisz? Zauważ, co robisz dzisiaj po raz pierwszy?
I: Co robię?
D: Dzisiaj nie piszesz tak spontanicznie, starasz się wpakować w to pisanie swoje ego, swoje myśli. Dlaczego?
I: Tamte zapiski były dla mnie, a te mają być opublikowane.
D: I twierdzisz, że dasz sobie radę sama lepiej niż ze mną?
I: Nie wiem co twierdzę, ale nie czuję komfortu napisania każdej bzdury.
D: Jeszcze nie napisałaś bzdury.
I: Ty mnie blokujesz, dlatego te co chwilowe pustki w głowie. Czy napisałam coś nie tak?
D: Nie pozwoliłabym na to. Co robisz?
I: Chwileczkę, nie nadążam pisać.
D: A widzisz, właśnie odzyskałaś spontaniczność.
I: Ja nie mogę z prędkością światła.
D: Ty nawet nie możesz z prętkością Duszy.
I: Zwolnij, ale odpowiedz na pytanie, dlaczego ja?
D: A dlaczego nie ty?
I: Ja nie jestem autorytetem, mam średnie wykształcenie, nie mam żadnej poważnej kariery zawodowej, sprzedawałam kwiatki, sprzątałam klatki, byłam masażystką, a teraz jestem bezrobotną mężatką, w nieudanym związku, na ile mogę być wiarygodna?
D: A kto według ciebie jest autorytetem, kto jest wiarygodny?
I: Czy ja wiem, profesor zwyczjny, arcybiskup, prezes korporacji.
D: Czyli ludzie kariery, już ci mówiłam, czym jest kariera wcieleń na poziomie Dusz.
I: Ja tego nie napiszę, będą we mnie kartoflami rzucać, jak ktoś z nich to przeczyta.
D: Pisz, na razie jesteś w Grecji, a piszesz dla czytelników polskich, do Grecji i tak tymi kartoflami nie dorzucą.
I: Kariera jest umową Dusz, niezbyt obciążonych energetycznie, nie czujących jeszcze całego ciężaru wszystkich swoich podpięć, bytów, umów, paktów, po prostu dostajesz „łatwe życie”, po studiach pracę z możliwościami rozwoju, pniesz się po szczeblach kariery, żyjesz w złudzeniu szczęścia osobistego, nie interesujesz się Duszą, a Dusza ma wolność doświadczania czego chce.
D: A w świecie ludzi bardziej wiarygodny jest ten, który polega na własnych siłach niż na współpracy z Duszą i Bogiem.
I: To dlaczego Dusze tak masowo dobijają się do wcieleń?
D: Robią to te, które zauważyły problem.
I: Jaki problem?
D: A ty, kiedy zaczęłaś się odchudzać?
I: Czy ja to muszę napisać? Dobra, zaczęłam się odchudzać, kiedy stwierdziłam, że nie mogę dosięgnąć paznokci u stóp podczas obcinania.
D: To był istotny problem, powód do odchudzania. Widzisz, Dusze też już nie mogą znieść ciężaru obciążeń z poprzednich wcieleń, chcą się go pozbyć. Z drugiej strony, widzą zagrożenie pozostania tutaj, wcielania się w warunkach bardzo nie przyjaznych dla rozwoju, co na końcu wróży śmiercią Duszy.
I: Jak to widzą?
D: Z doświadczenia. Kiedyś dwie Dusze się spotkały i mocno pokochały, na poziomie materialnym ślubowały miłość na zawsze, wydawało się to piękne, że nigdy tego nie utracą, że zagwarantowały sobie przeżywanie wzniosłych uczuć po wsze czasy. W następnym wcieleniu, jedna z nich była księżniczką, a druga pachołkiem, spotkali się i zakochali, ale zamiast wielkiej miłości, on wylądował w więzieniu, a ona w klasztorze, a Dusze w dolnym astralu, rozszarpywane i wyzyskiwane energetycznie.
I: Jednym słowem przyznajecie się, że namieszałyście.
D: Tak, inaczej byśmy nie wołały o pomoc. Każda z nas, która się już dopcha do swojego wcielenia, prosi go o przekazanie tej informacji innym. A każdy z was robi to na swój sposób. I właśnie dlatego informacje te wychodzą od ludzi, którzy w waszym świecie nie są autorytetami, Dusza kładzie kłody pod nogi, ponieważ się dobija, prosi o pomoc. To widać w waszym świecie: dwie osoby skończyły te same studia, jeden, najczęściej ten z gorszym wynikiem, od razu dostaje pracę, a ten drugi, z lepszym wynikiem, pracuje w obcym kraju na budowie, lub zbiera winogrona, od razu widać, z którym Dusza chce mieć kontakt.
I: I co ja mam powiedzieć tym wszystkim magistrom pracującym na budowach?
D: Żeby znaleźli pół godziny dziennie, usiedli w ciszy, zaakceptowali wszystkie kotłujące się w nich myśli, zaakceptowali swoją sytuację, posłuchali wołania własnej Duszy o pomoc, odzyskali ją i zaprzyjaźnili się z nią, jest to jedyna droga do szczęścia.
I: A co, jeżeli ktoś ma na to taką odpowiedź: „ To ty taka jesteś, kładziesz mi kłody pod nogi, ja się poświęcam, borykam w ciężkim życiu, a po mojej śmierci co mnie już nie będzie obchodzić, za karę wcielisz się tam, gdzie ci się nie podoba?”
D: Co powiedziałaś Arisowi, jak rozmawiałaś z jego Duszą?
I: Czy ja rozmawiałam z jego Duszą?
D: Tak, zanim został usunięty jako podpięcie, ale o tym innym razem, teraz – co mu powiedziałaś?
I: Jedno wspaniałe przysłowie, że jak planujesz zemstę, to wykop od razu dwa groby, ten drugi dla samego siebie. Ty to zrobiłeś dosłownie, teraz nie żyjesz, a ja ci nie mogę wyrzucić wszystkiego tego, co miałam ci do powiedzenia. Dobra, już rozumiem, ale czy egzystencja wcielenia, przynajmniej tu na Ziemi, nie kończy się wraz z tym, co nazywamy śmiercią?
D: To jest złudzenie, a dzieje się tak z powodu braku kontaktu Dusz z wcieleniami, każde następne jest kontynuacją poprzedniego. Gdy mi obiecałaś, że mnie wystrzelisz na siódmy poziom i podzieliłaś się tą informacją z Aleksandrem, to co ci odpowiedział?
I: Nie, ja tego nie napiszę, ja naprawdę dostanę kartoflami, pomidorami i jajkami.
D: Nie martw się, będę cię chronić, a z drugiej strony, to już niedługo ludzie będą woleć te wszystkie rzeczy zjeść, niż w ciebie nimi rzucać. Pisz, co ci powiedział Aleksander?
I: Że chcesz mnie ze sobą tam zabrać.
D: Potem, co się stało?
I: Zapytałam się ciebie, jak masz zamiar to zrobić.
D: Opisz tę rozmowę.
I: Jak dokładnie masz zamiar mnie ze sobą zabrać?
D: A kim ty jesteś?
I: Sobą, ciałem, umysłem, po prostu sobą.
D: Czym jest twoje ciało?
I: Zbiorem mięśni, kości, organów.
D: Zbudowanych z czego?
I: Z komórek.
D: A jak długo żyją komórki?
I: Zależy które, np. emfocyty kilka dni, skóry kilka miesięcy, nie pamiętam dokładnie.
D: Zdajesz sobie sprawę z tego, że w tobie pozostało już niewiele tego ciała, które dostałaś przy urodzeniu, nawet teraz pozbyłaś się komórek, czyli części siebie.
I: Nie gadaj bzdur, po prostu wycisnęłam wągra.
D: I co ci on przeszkadzał, zrobiłaś sobie dziurę w materii.
I: Masz sposób na nazywanie rzeczy, nie dziurę w materii, tylko leci mi krew.
D: Jedno i to samo, jak krew wyschnie, to zrobi się strup, potem odpadnie i pozbędziesz się następnych komórek. Więc, czym jest to że wiesz, że jesteś kontynuacją samej siebie w tym wcieleniu?
I: Moja świadomość.
D: Otóż to, chcę zabrać ze sobą twoją świadomość.
I: Masz na myśli, że w twoim następnym wcieleniu urodzi się istota, posiadająca absolutną świadomość mnie, całą pamięć mojego istnienia, moje przeżycia, będzie moją absolutną kontynuacją?
D: A właśnie.
I: Ja nigdy nie zaakceptuję faktu, że jestem jakaś nadzwyczajna.
D: Ponieważ nie jesteś, jesteś całkiem zwyczajna. Przede wszystkim nie jestem jedyną Duszą, która chce to zrobić, już ci mówiłam, że Dusze też przechodzą metamorfozę, też doszłyśmy do wniosku, że nie sprzyja rozwojowi Dusz sytuacja, w której każde następne wcielenie trzeba uczyć wszystkiego od początku, ponieważ ono nic nie pamięta z poprzedniego, dlatego miliony z nas się do was dobija, otwórzcie nam te drzwi. Z drugiej strony, przestań mierzyć zwyczajność i nadzwyczajność ludzkimi metodami.
I: A jak je mierzę?
D: Na zasadzie częstotliwości występowania. Kamienie są zwyczajne, a błękitny diament nadzwyczajny.
I: A jak mam je mierzyć?
D: Na zasadzie tego co boskie i tego, co nie boskie.
I: To znaczy?
D: Wszystko co boskie jest zwyczajne.
I: Chyba nadzwyczajne?
D: Nie, zwyczaje. To wyście wymyślili rzeczy nadzwyczajne.
I: Co na przykład?
D: Telefony.
I: A co jest normalne, tzn. zwyczajne?
D: Telepatia.
I: Wszyscy jesteśmy telepatyczni?
D: Tak. Zabiliście to w sobie. Telefony mają pewien defekt, wasze Dusze nie mogą z nich korzystać i do was dzwonić.
I: Pozwól mi odpocząć, siedzę tu już pięć godzin od rana, ścierpły mi nogi pod tym biurkiem i bolą ręce od stukania w klawiaturę, a ty nawijasz szybciej niż ja mogę pisać.
D: Idź odpocząć.
I: Dziękuję.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?