Błędy Dusz 14.03.2015

dariapelhen.pl

14.03.2015

D: Jak się czujesz?
I: Źle. Jak oszust.
D: Dlaczego?
I: Nie jestem pewna, że te ostatnie zapiski były od ciebie.
D: Przeróbmy to jeszcze raz. Jak ci się pisało?
I: Na początku bardzo ciężko.
D: Nie rozumiesz dlaczego? Mnie nie interesował temat.
I: Dlatego wydaje mi się, że dużo napisałam z ego, a nie od Duszy.
D: Nic nie napisałaś z ego.
I: A te pustki w głowie?
D: Tak, powtarzam ci jeszcze raz, jeżeli ja czegoś nie chcę, to ty nie zrobisz, nie napiszesz i nie wyślesz. Czy jesteś spokojna?
I: Tak.
D: Nie kłam. I pisz, nie omijając nawet przekleństw.
I: Czy ty do cholery musisz wszystko zauważyć?
D: Tak. Czego się jeszcze boisz? Bo ty zawsze boisz się na zapas.
I: Że narobię problemów.
D: Jakich?
I: Napisałam to, co napisałam.
D: Ja ci podyktowałam.
I: OK, zgoda. Ludzie to przeczytają, pomyślą sobie, że  jest taka babka, do której Dusza gada, fajnie by było, żeby moja gadała też do mnie, nalecą szturmem na Aleksandra, żeby im Dusze odzyskał, lub posklejał, a tu nic i potem będą mieć pretensje, a Aleksander problemy, zwolnij, ja tak szybko nie piszę, sama mi mówiłaś, że nasz świat odzwierciedla wasz, że wy Dusze macie charaktery, zamiary, sympatie i antypatie, wolę, że nie wszystkie Dusze interesują się kontaktem z wcieleniami, niektóre chcą być tylko uratowane z pożerania energetycznego i nawet nie mają zamiaru się odezwać, żeby za to podziękować.
D: Znowu się martwisz, że Aleksander się obrazi?
I: Tak.
D: Aleksander umie się bronić, uwierz mi i to o wiele lepiej niż ty, on ma profesję, która lubi być opluwana, poszedł tą drogą zanim ty miałaś jakiekolwiek pojęcie na temat, że masz Duszę, uwierz mi, on jest naprawdę szczęśliwy, a po drugie: nie opublikowałaś niczego bez jego wiedzy, pozwól jemu podjąć decyzję, czy to, co piszesz na jego temat, ma być opublikowane czy nie, on ma o wiele większe możliwości od ciebie. Pisz co czujesz.
I: Ulgę.
D: Gdzie masz zwątpienia? Pisz dokładnie.
I: Ale czy dusza Joanny chce publikacji?
D: Ty pisz, a jej zostaw decyzję, czy jej Dusza się na to zgodzi, czy ona to opublikuje wbrew swojej Duszy, przestań chcieć niańczyć świat, nie jesteś jego mamą.
I: Nic się wewnątrz mnie nie kłóci na temat informacji, które napisałam Joannie o jej Duszy. Mam w sobie jakąś dziwną pewność.
D: Dlaczego?
I: Nie wiem.
D: Dlatego mnie nie interesują problemy tego świata, musimy najpierw rozwiązać nasze, pomaganie zacznij od siebie. Jeszcze nie potrafisz zrozumieć, co jest nasze wspólne, a co tylko twoje jako ego, a co tylko moje jako Duszy.
I: Dobra, zgadzam się.

15.03.2015

I: Zwariowałaś!
D: Nie, nie rozumiesz, nie blokuj uczuć, ja się nigdzie nie wybieram, zamówiłaś oczyszczanie energetyczne, ja tak puszczam, już nie ma przeszkód, jest mi dobrze bez ciężaru, więc płacz. Co wy – ludzie, mówicie o grypie?
I: Że leczona trwa dwa tygodnie, a nie leczona 14 dni.
D: Cykl musi się zamknąć. Znowu cię nachodzi.
I: Aleksander powiedział, żebym przestała już to wszystko mielić.
D: Aleksander w swoich radach też może się mylić, on może przekazać tylko to, co dana Dusza chce mu powiedzieć, ja też chcę lub nie chcę i on nic nie może zrobić.
I: Przez 20 lat mojego życia pragnęłam jednego, zostać żoną i matką i nigdy tego nie dostałam, sama wiesz, jak cierpiałam z tego powodu.
D: Dostałaś i to nie raz, sama odrzuciłaś.
I: Zacznijmy od początku, co ja takiego złego zrobiłam, że przede wszystkim dostałam na matkę moją matkę. Jeżeli jest prawdą, że my, to znaczy Dusze, wybieramy swoich rodziców, to dlaczego wybrałaś mi tych konkretnych? Czy ty nie wiesz, że wyśmiewanie i dokuczanie boli?
D: Nie miałaś zostać jasnowidzem i to był sposób na odwrócenie twojej uwagi.
I: Cóż, zachwycający.

D: Nie broń się, ta wizja jest prawdziwa.
I: Ta chata w środku lasu pokryta strzechą, w środku pełno półek, na nich pudełka drewniane, a w nich różne zioła, wcielenia nie mogę zobaczyć, osoby, ta chata jest pusta tam nikogo nie ma.
D: Zobaczysz to co ja chcę, abyś zobaczyła. Opisz następną wizję.
I: Ktoś jedzie na koniu, żołnierz, ciągnie za sobą na sznurze martwe ciało, sznur jest okręcony dokoła szyi, nie wiem nawet czy ciało jest mężczyzny czy kobiety.
D: To nieważne.
I: Komu ja, a raczej to twoje wcielenie zrobiło tyle złego, że tak zostało potraktowane?
D: Nikomu, to początki Chrześcijaństwa, tak traktowali jasnowidzów.
I: Czy wy – Dusze, nie widzicie tego, że czasy się zmieniają?
D: Niestety, nie.
I: Znowu mi się wydaje, że to moja wyobraźnia.
D: Nazywaj to jak chcesz, ale napisz co ci przyszło do głowy.
I: Chętnie dla potwierdzenia tej wizji, spytałabym się jakiegoś szamana, czy to prawda.
D: A dlaczego on jest bardziej wiarygodny niż ja?
I: Ponieważ ma ciało.
D: A ty myślisz, że kogo on by się zapytał jak nie twojej Duszy, jeszcze potrzebujesz pośredników w naszym kontakcie? Jeszcze jedno, powiedzmy, że ja bym mu nie odpowiedziała, już wiesz, że Dusze nie wszystko każdemu chcą powiedzieć, komu byś uwierzyła?
I: Złapałaś mnie w pułapkę.
D: Nie, ja tylko zmieniam twój sposób myślenia.
I: Czy wy Dusze, nie wiecie co boli, dopóki nie zaboli?
D: Niestety nie. Doświadczamy, ponieważ możemy się uczyć tylko na doświadczeniach.
I: I wybrałaś moją matkę dlatego, że nie chciałaś, żebym została jasnowidzem?
D: Chcesz zobaczyć drogę z chaty na stryczek, i dokładnie wszystko zanim dusza odeszła?
I: Nie jestem pewna.
D: Nie jesteś pewna, czy nie chcesz?
I: Sama wiesz.
D: Ty to powiedz.
I: Kłócą się we mnie strach i ciekawość. Ciebie boli, prawda? Ty jeszcze czujesz ten ból?
D: Tak.
I: I dlatego dałaś mi matkę, która….
D: Za każdym razem, gdy chcesz napisać coś co cię boli, czego się wstydzisz opierasz się temu. Ja nie puszczę, jak to nie zostanie przerobione, jak nie chcesz tego wysłać, to ja się zgodzę.
I: Ale ty chcesz, żeby to wysłać.
D: Tak.
I: Więc ja się zgodzę.
D: Pisz dalej.
I: Więc dlatego dałaś mi matkę, która mówiła do mnie: ty skurwysynu zajebany, byś ty huju zdechła, ty gnoju pierdolony, ty huju głupi. Czy ty nie czułaś, że to boli?
D: Nie. To tak jakby ktoś przyłożył ci najpierw gorące żelazo, a potem ukuł igłą.
I: Zaraz, chwileczkę, ty masz doświadczenie, na temat ognia, dlatego ja tak nie lubię gorącego.
D: Tak.
I: Co to za krzak na środku pustyni?
D: Nie opieraj się, znowu nie wierzysz, że wizja jest prawdziwa.
I: Wcieliłaś się w krzak, na środku pustyni, doświadczyłaś, że nic ciekawego się nie dzieje, nie chciało ci się czekać, aż roślina sama umrze i postanowiłaś spłonąć, żeby się uwolnić od wcielenia?
D: Ty nie masz pojęcia jak boli płonące ciało, zanim Dusza nie odejdzie.
I: Spłonęłaś żywcem na własne życzenie? Rośliny też mają ból cielesny?
D: Tak i tak.
I: Zatkało mnie, nie wiem co powiedzieć.
D: Zrób sobie przerwę.
I: Dobrze.
I: I ja jako dziecko dostawałam lanie, ponieważ nie chciałam pić gorącego, mama poiła mnie na siłę gorącą herbatką, bo to dobre na żołądeczek, ja się darłam, wiłam i wyrywałam, a potem dostawałam lenie, z dodatkiem w stylu: ty skurwysynie pierdolony, ja na ciebie zapierdalam jak dziki osioł, żebyś ty miała, a ty się opierasz ty huju krnąbrny. Ty nie czułaś mojego bólu?
D: Już ci mówiłam, to jakby najpierw ci przyłożyli gorące żelazo, a potem ukłuli igłą.
I: A kiedy poczułaś mój ból?
D: Jak się nazbierał w czasie i ty go nie mogłaś już wytrzymać.
I: I uciekłaś?
D: Ja wołałam, ty nie słuchałaś.
I: Nie mogłam cię słuchać, skoro nawet nie wiedziałam, że istniejesz. A miłości, dlaczego nigdy nie dostałam miłości?
D: Dostałaś, sama ją odrzuciłaś. Wielu mężczyzn kochało cię do wariactwa.
I: Kto? Andrzej?
D: Tak.
I: I postawiłaś go na mojej drodze jako kandydata na męża i ojca moich dzieci? Mój pierwszy w życiu kochanek.
D: Nie byłaś zadowolona?
I: Jak najbardziej. W łóżku to on był dobry, jak mu podczas seksu coś głupiego nie przyszło do głowy. Czy ty nie widziałaś, jak on się zachowywał, on mógł przerwać seks i wysłać mnie do łazienki, czy ty tego nie pamiętasz: „Izulka, ty masz tłustą cerę, marsz natychmiast do łazienki umyć buźkę, bo już nosek ci się świeci.” Albo przerywał seks, żeby mi syfki na plecach powyciskać. I ja miałam za niego wyjść za mąż? Tak?
D: Ty nie masz pojęcia jak on cierpiał, kiedy wyjechał do Kanady, a ty nie chciałaś z nim pojechać.
I: Gówno mnie to obchodzi. Mógł nie tylko interesować się tym, jak zadowolić kobietę w łóżku, ale też, jak się zachowywać jak mężczyzna, żeby jej nie ranić. A Stavros, też mnie kochał?
D: Uwielbiał.
I: I jak to okazywał! Mówiąc mi, że najpiękniejsza jestem naga, bo jak jestem ubrana, to wyglądam jak żebraczka. Śmiał się ze mnie, że jestem biedna, tak jakby on był bogaty. Miał wygórowane wymagania, ubierał się w ciuchy od Armaniego w górę. Cokolwiek na siebie nie nałożyłam ironicznie się śmiał, że to jest tanie. Sklepy, w których ja robiłam zakupy, ubierało się w nich wielu Greków. Nie chciał zrozumieć, że on sam ten luksus ma sztucznie, ponieważ utrzymuje go tata, on nie musi płacić za czynsz, rachunków, ani za jedzenie, nawet samochodu sam nie mógł sobie kupić, tylko brał ojca, jedynie drogie ciuchy go interesowały, a jak ja takich nie kupowałam, to się ironicznie ze mnie wyśmiewał. To też był kandydat na męża? On zakończył ten związek.
Potem był Dymitris mój pierwszy mąż, który nie dosyć, że mnie poniżał, to jeszcze krzywdził, wszystko u mnie zauważył, mały biust, okrągły brzuch, chude nogi, jak on się zachowywał, mówił, że mam za nim chodzić dwa kroki z tyłu, wykręcał mi ręce, raz jak mnie złapał za ramię, odcisnął mi 5 palców i miałam siniaki, kazał uklęknąć przed sobą, a jak nie chciałam, to złapał za szyję i nacisnął w dół tak mocno, że nie dałam rady i uklęknęłam. Oczywiście, wspaniały kochanek, pamiętasz może jak raz po seksie mnie wykopał nogą z łóżka i rozkazał, żebym mu zrobiła coś do jedzenia. Jak mu oświadczyłam, że od niego odchodzę, to mnie zamknął na klucz na 2 tygodnie i musiałam uciec tak jak stałam. Czy ty to nazywasz miłością? Jak tak, to brak ci siódmej klepki.
D: Ja nie posiadam ani jednej klepki. A jeżeli chodzi o miłość, to nie ja to nazywam miłością, to była miłość, ci mężczyźni byli w tobie zakochani po uszy, ale każdy z nich kochał cię będąc sobą, uczucia nie wykluczają charakteru. Stavros autentycznie cierpiał na manię wielkości, ty nie wiesz, co się w nim działo, jak on bardzo cierpiał, jak on się bał, żeby go nikt przypadkiem nie nazwał biednym, to było dla niego najgorsze wyzwisko, Dymitris był chorobliwie zazdrosny, tak cię bardzo kochał, że wpadał w histerię na samą myśl, że cię straci, dlatego cię zamknął na klucz jak mu oświadczyłaś, że od niego odchodzisz.
I: I ja mam się teraz cieszyć swoim powodzeniem u mężczyzn? Dziękuję ci bardzo za twój wybór moich kochanków! Powiedz mi jeszcze jedno, kto był bardziej zainteresowany tym, że facet ma być dobry w łóżku, ty czy ja?
D: Nauczę cię rozróżniać twoje uczucia i moje. Moje to te, obojętnie czy są one negatywne czy pozytywne, jak czujesz, że działasz zgodnie ze sobą, uczucia pochodzące z ego, to te, które powstają, kiedy robisz rzeczy przeciwko sobie. Rozumiesz?
I: Dusza z temperamentem mi przypadła w udziale.
D: Dusze z temperamentem też się muszą gdzieś wcielać. Ale mów dalej, po rozwodzie z Dymitrisem co się stało?
I: Trafiłam do tzw. Centrum Kobiety Skrzywdzonej, czy pokrzywdzonej, nie wiem jak to na polski przetłumaczyć. Jedna psycholog mnie tam wysłała.
D: Czego tam się nauczyłaś?
I: Tam obalali stare stereotypy. Uczyli, że nie wolno tkwić w sytuacji ofiary, że jak cię krzywdzą, to trzeba o tym mówić, że oprawcy bazują na tym, że ofiary znoszą to w milczeniu, że jak się o tym mówi, to odbiera im się największą ilość siły. Od razu zaakceptowałam te teorie i zaczęłam nimi żyć.
D: Dokończyłaś terapię?
I: Nie, zaraz, chwileczkę, to ty mnie tam wysłałaś, doszłaś do wniosku, że dałaś mi tragiczną mamuśkę i to było twoje przepraszam? Tak, to było przez ciebie ukartowane, naraiłaś mi Dymitrisa na męża, żebym się w tym ośrodku znalazła, ponieważ nie istniała instytucja dla osób, które w dzieciństwie skrzywdziła mama, ale te wszystkie to były metody wychowawcze mojej mamy. Kiedy szukałam pomocy, ponieważ jako dziecko czułam się pokrzywdzona, pamiętam jak raz mama mi powiedziała, że dowiedziała się od babci Beaty, że ja się na nią skarżę, zbiła mnie, ty skurwysynu jeden, to ty się na mnie skarżysz, ja na ciebie zapierdalam żebyś ty dobrze w dupie miała, a ty się jeszcze skarżysz, a jak ci czasami wpierdol spuszczę, to dla twojego dobra, żeby ci głupie myśli do głowy nie przychodziły, żeby cię wychować na porządnego człowieka, ty zobaczysz, że ty mi jeszcze w życiu za to podziękujesz, ty padalcu wyrodny.
Chciałaś żebym zerwała ze stereotypami myślowymi, tak wysyłałaś uczucia, ale to nic nie dało, czterolatek w niekorzystnej sytuacji nie może spakować walizki i wynieść się z domu, a jak się kończy 18 lat, to się ma już tak mocno zakodowane, że życie polega na tkwieniu w cierpieniu, że jest już za późno. Dusza wysyła ból, żeby wcielenie zwiewało z miejsca, w którym jest mu źle, a ono tkwi z przekonaniem, że w bólu trzeba trwać.
D: Masz rację, ale nie do końca, jeszcze nie wiedziałam, że rany z dzieciństwa poprowadzą cię przez życie. Jesteś bardzo silna i bardzo odporna na ból i w przeciwieństwie do tego, co mówiła twoja mama, że inni cię lepią, ty jesteś sobą, z dumą i siłą nie pozwalasz wykorzenić z siebie swoich zasad i wartości, nawet ja muszę się przy tym napracować. Jednej rzeczy nie rozumiesz, że swoich kochanków przyciągnęłaś sama, jeżeli w jakiejś sytuacji tkwisz i się na nią godzisz, to wprowadzasz w wibracje te konkretne częstotliwości i prawem przyciągania ściągasz na siebie ciągle podobne doświadczenia. Jednej rzeczy nie pamiętasz.
I: Jakiej?
D: Że wtedy, po raz pierwszy, zaczęłaś krzyczeć o pomoc, pytać Boga dlaczego on ci to robi, co takiego zrobiłaś. Odpowiedzi przychodziły, ale ty ich nie słyszałaś.
I: Ty się nigdy nie zastanawiałaś dlaczego?
D: Ja. tak jak wiele Dusz, byłam zawsze przekonana, że wcielenia nie chcą słuchać, a nie, że nie umieją. Ale powróćmy do ostatniego pytania, czy dokończyłaś tę terapię.
I: Nie.
D: Dlaczego? Opisz dokładnie.
I: Gdy dowiedziałam się tego, co chciałam, zauważyłam pewną rzecz: siedziało nas tam w kółku ze 20 kobiet i terapeutka. Ona o swoim mężu nie opowiadała, każda inna to jedna z pokrzywdzonych, każda miała jakąś swoją osobistą historię, że jej mąż to drań i co jej zrobił. Zaczęłam zauważać, że tworzy się we mnie błędny stosunek do mężczyzn, że w tym kułeczku wytwarzam świadomość, że 100% mężczyzn w społeczeństwie to dranie, a tego nie chciałam. Znęcanie się nad kobietami jest problemem społecznym, ale nie 100 procentowym i nie chciałam mieć tego błędnego przekonania.
D: A jednak czasami mnie słuchałaś, mimo faktu, że o tym nie wiedziałaś. Potem co się stało?
I: Zmiana jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pojawił się na mjej drodze Jason.
D: Jaki był Jason?
I: Kompletnie inny niż trzej poprzedni – spokojny i wyciszony.
D: Jakim był kochankiem?
I: Do zaakceptowania, nie tak wspaniałym jak trzej poprzedni, ale do zaakceptowania. Czy on też był kandydatem na męża?
D: Tak. Ale dlaczego nie wyszłaś za niego za mąż? Ty zakończyłaś ten związek.
I: Tak, z Jasonem byliśmy razem kilka dobrych lat. Cztery, ponad, prawie pięć. On był posłuszny, za posłuszny, ja się czułam jakbym rozkazywała, a on wykonywał, a z drugiej strony ciągle bał się na zapas.
D: Czy widzisz tu swoją cechę. Wymyślania co może się wydarzyć i bania się tego na zapas? Czy rozumiesz co się stało?
I: Niezupełnie.
D: Gdy podjęłaś decyzję, że nie pozwolisz więcej się krzywdzić, zniknęły te wibracje, a wprawiły się w ruch następne, te trochę słabsze, postawiłaś się w roli swojej matki i znowu, prawem przyciągania, ściągnęłaś do siebie kochanka, który tak jak twoja mama chciała od ciebie, był posłuszny i wykonywał polecenia bez buntowania się. On naprawdę robił to, co chciałaś, oprócz pewnych sytuacji.
I: Tych, w których się bał. Dlaczego on tak bardzo się bał?
D: A dlaczego ty się boisz?
I: Boję się konkretnych rzeczy.
D: On też. Przypomnij sobie jak rosłaś, ciągle byłaś sama, twojej mamy ciągle nie było, ona pracowała ponad siły, brała nadgodziny, wzięła audycję w radiu zakładowym, jeździła na Węgry i do Turcji na handel, jak wpadała do domu, to był krzyk, awantura, bicie i tłumaczenie ci, że jak zrobisz to, to może wyniknąć tamto, czego masz się bać, bo to będzie problem, a na rozwiązywanie problemów nie ma czasu, dlatego masz nauczyć się przewidywać, jaki problem może wyniknąć z każdej sytuacji i bać się ten problem stworzyć. Dlaczego się z nim rozstałaś?
I: Miałam do niego żal. Ogłosili pobór pracowników do Body Line. Ja już wtedy zaczęłam zajmować się masażami. Bardzo prestiżowa firma zajmująca się kosmetyką, odchudzaniem, odnową biologiczną itp. Kuzyn Jasona w Atenach był dyrektorem tam naczelnym na całe województwo, poprosiłam Jasona, aby pchnął przez kuzyna moje podanie.
D: Co ci odpowiedział?
I: Że się boi, ponieważ jak ja popełnię jakiś błąd w pracy i odkryją za czyją namową zostałam przyjęta, to jego kuzyn będzie miał problemy w pracy i powie to swojej mamie, a ona mamie Jasona, kogo twój syn polecił do pracy i przez jego dziewuchę mamy problemy. I mama Jasona pokłóci się ze swoją kuzynką, a Jason ze swoim kuzynem i z powodu mnie, która jeszcze nie pracuję i jeszcze tego błędu nie popełniłam, cała rodzina Jasona pokłóci się między sobą.
D: Jak na to zareagowałaś?

I: Nie wierzyłam własnym uszom, w jednej sekundzie chciałam tylko wstać i odejść, nic już nie mogło naszego związku uratować, nawet to, żeby przeprosił i jednak załatwił mi tą pracę, ja w jednej sekundzie zaczęłam czuć inaczej.
D: Widzisz podobieństwo w sposobie myślenia?
I: Jakie podobieństwo?
D: Artykuł, który nie został jeszcze opublikowany, a jak ludzie go przeczytają, jak opacznie zrozumieją, jak zacznie się szturm na Aleksandra po odzyskanie Dusz…
I: NIE DUŚ DO CHOLERY TAK MOCNO NA TEN ODCISK!!!
D: Wiem, ale o facetach, z którymi byłaś w związku tylko dla seksu, porozmawiamy innym razem. Dzisiaj tylko o kandydatach na męża.
I: No to potem poznałam Arisa.
D: Jaka była jego najgorsza cecha?
I: Pił.
D: Opowiedz o alkoholizmie w swojej rodzinie.
I: Nałogowym alkoholikiem był mój dziadek, ojciec mojej mamy. Jak można opowiadać o rodzinie patologicznej, to tą można by wziąć za przykład. Babcia ukrywała jego występki, a on maltretował całą rodzinę, bił babcie i dzieci, bił sprzączką od pasa wojskowego, a babcia ścierała krew ze ścian.
D: Co twoja mama na to?
I: Mama twierdziła, że jej ojciec był draniem, a że ona jest wcielonym aniołem, bo ja to tak naprawdę nigdy nie dostałam wpierdol męską ręką, że nie mogę na dupie usiąść, bo wtedy już bym była grzeczna, a ona cóż może zdziałać taką damską ręką i zwykłym paskiem lub laczkiem, przecież to wcale nie boli, dlatego ja się nie boję, a powinnam się bać.
D: Czy twoja mama piła?
I: Nie.
D: Czy wiesz, jak się nazywa takie zachowanie?
I: Teraz już wiem, ale dowiedziałam się dopiero po trzydziestce. Osoba współuzależniona. Moja mama twierdziła, że nie picie alkoholu załatwia cały problem, że nic więcej nie trzeba, wystarczy nie pić.
D: Można jej było przetłumaczyć
I: Nigdy, nie chciała słuchać. Ja pamiętam co mówiła: „Ja zdechnę, spuchnę, ale nie dam sobie powiedzieć.” Moja mama twierdzi, że dać sobie powiedzieć, jest najgorszą słabością człowieka, wadą niewybaczalną, a najsilniejszą jego stroną, to jest nie dać sobie powiedzieć.
D: A ty jak twierdzisz?
I: Ja słucham, co inni mówią, jestem zwolennikiem pokojowego rozwiązywania konfliktów. Największe umysły tego świata rozwiązywały konflikty pokojowo, ponieważ jeden wysłuchał drugiego i spotkali się gdzieś w środku.
D: A Aris?
I: Nie dał sobie powiedzieć. Ja 4 lata usiłowałam do niego przemówić, a on n ie dał sobie powiedzieć. Pijany mnie pocałował, ja mu powiedziałam tylko, żeby to zrobił na trzeźwo, on to zinterpretował jako odrzucenie i nie dał sobie powiedzieć. Powiedz mi jedno, czy Aris by mnie bił?
D: Nie, tych wibracji od bardzo młodego wieku nie ściągałaś z wszechświata, pamiętasz jak to postanowiłaś, że ty nigdy nikogo z żadnego powodu nie uderzysz, było to tak mocne postanowienie, że w jednej sekundzie przeszło na wszystkie poziomy.
I: Powiedz mi, czy byłabym z nim szczęśliwa?
D: Istnieje tylko jedna definicja szczęścia.
I: Odnaleźć kontakt z Duszą, a przez nią kontakt z Bogiem i żyć wedle wskazówek Duszy. Czyli nie byłabym szczęśliwa?
D: Z pewnością byłby najlepszym kochankiem twojego życia. On był tak jak ty bardzo czuły. I potrzebował dużo czułości.
I: O tym wiem. Został niespełnioną miłością. Czy byłby moim mężem?
D: Oni wszyscy mieli być, tylko Miltos nie miał być, a został.
I: I jak ja mam na to zareagować?
D: Jak chcesz.
I: To dlaczego wyszłam za mąż za Miltosa?
D: Na siłę, przeciwko samej sobie.
I: Ale jak ja go ściągnęłam z wszechświata dla siebie?
D: Zaraz ci wytłumaczę. Wróćmy do Arisa, czy przez ponad cztery lata waszej znajomości, byłaś wierna tej miłości?
I: Seksualnie? Przecież wiesz, że nie, jeszcze tu byłaś, jeszcze nie odeszłaś.
D: W nawiasie, musisz wiedzieć jedno, zawsze miałam połączenie z tobą, chociaż nicią energetyczną, jakbym kompletnie odeszła, to teraz byś nie żyła, a ja bym szukała innego wcielenia.
I: A tak w następnym nawiasie, to dlaczego tego nie zrobiłaś?
D: W stanie, w jakim byłam, byłoby ono bardzo, ale to bardzo nieciekawe. Musiałam na gwałt szukać kontaktu z tobą, żeby jak to mówicie, wylizać swoje rany.
I: Egoistka.
D: Już ci mówiłam, że miłość własna jest zaletą, a nie wadą, z drugiej strony, jak chcesz zacząć ratować świat, to zacznij od siebie, to ma też zastosowanie na poziomie Dusz, a na koniec, to ludzkości dla jej dobra potrzebne są wcielenia zdrowe i pełnowartościowe. Postawmy hipotezę, jakby wszyscy ludzie byli zdrowi i pełnowartościowi, to świat mógłby funkcjonować, a jakby cały świat składał się tylko z osób żyjących z opieki społecznej, to nie byłoby nikogo, kto by na nią łożył, dlatego dbając o siebie, dbam o świat. Ale wróćmy do kolejnego pytania? Czy miałaś kochanków przez te 4 lata znajomości z Arisem?
I: Oczywiście, przecież wiesz, razem nawet żeśmy ich liczyły, nazywały po kolei i po imieniu. Ilu ich było, 10-u?
D: Dokładnie. Jakie fatum ściągnęłaś z wszechświata z powodu Arisa?
I: Nie rozumiem, do czego ty pijesz?
D: Zaraz ci powiem, już mówiłyśmy, że jak się godzisz na daną sytuację i tkwisz w niej, to wprawiasz w ruch wibracje, które ściągają z wszechświata podobne zdarzenia. Co robił Aris?
I: Pił.
D: Na to się nie godziłaś. Na co jeszcze?
I: Ani na dokuczanie.
D: Aris dokuczył ci porządnie, tak naprawdę, tylko raz, aż ci w pięty poszło, nie możesz na to wpaść, no dobrze – ja ci powiem, stoicko i z cierpliwością wysłuchiwałaś go, jak się skarżył na swoją byłą dziewczynę.
I: Ja mu na prawdę współczułam.
D: Nie wątpię, ale co ściągnęłaś?
I: Już wiem, dziwnym zbiegiem okoliczności…
D: Nie ma zbiegów okoliczności.
I: No dobra, faceci, z którymi sypiałam, skarżyli się na swoje byłe, dziewczyny, żony, jakie były świnie i co im zrobiły itd.
D: Jak ty zareagowałaś?
I: Nie mogłam już tego wytrzymać, miałam już dość chłopów, którzy w łóżku po seksie się użalają, co ja jestem, do cholery, psychoterapeutą i spowiednikiem?
D: Do jakiego wniosku doszłaś?
I: Że facet może być albo dobry w łóżku, albo mieć dobry charakter, dwóch tych cech w jednym facecie nie ma. A Miltos?
D: Poczekaj, jeszcze nie czas na Miltosa. Co Postanowiłaś?
I: Odreagować i zakończyłam tego typu związki.
D: Kiedy to było?
I: Jakiś rok przed poznaniem Miltosa.
D: Przypomnij sobie dokładnie co wykrzyknęłaś.
I: Faceci są durni, to jakieś debile, mam już dość kochanków, mam już dość seksu…
D: Co? Powtórz to ostatnie!
I: Mam już dość seksu.
D: A widzisz?
I: Czy Wszechświat bierze wszystko na poważnie?
D: Tak. I co było dalej?
I: Przez ponad rok byłam sama. Potem poznałam Miltosa.
D: Co się działo przez ten rok?
I: Zaczęłam bardzo chcieć wyjść za mąż.
D: Chciałaś seksu?
I: Myślałam, że to jedno i to samo, małżeństwo = seks.
D: Jak się okazało – nie.
I: Dlaczego Miltos jest taki aseksualny?
D: To jego problem, jeżeli on to widzi jako problem, niech go rozwiązuje sam ze sobą, lub ze swoją Duszą.
I: A to, co wołam teraz do Boga? Kiedy to się wypełni?
D: Nic nie wypełnia się od razu, nawet na te złe wołania musiałaś czekać. A co wołasz?
I: Nie mów, że mam to napisać, jak to ludzie przeczytają, a w szczególności faceci, to będę musiała nie do Polski, a na bezludną wyspę wyjechać i do końca życia tam zostać.
D: Pisz, przecież nie musisz tego wysyłać do publikacji.
I: Boże, potrzebuję faceta do łóżka od zaraz, już nie mogę wytrzymać, zaraz fioła dostanę.
D: I co się dzieje?
I: Nic, jak było tak jest. Śpimy z Miltosem w osobnych łóżkach…
D: Czy chcesz seksu z Miltosem?
I: On mi już kompletnie przeszedł, jest dla mnie kompletnie neutralny, jakby mężczyzną nie był. Powiedz mi, dlaczego blokujesz moją seksualność, czy boisz się, że jak znajdę sobie tu faceta, to nie wrócę do Polski?
D: Nie ja blokuję twoją seksualność, to ty zablokowałaś prawdziwą naturę swojej Duszy, ale nie możesz wygrać, ponieważ to, kim jestem ja, cokolwiek nie zrobisz, zawsze wróci z impetem.
I: To albo znajdź mi kochanka, albo zabierz to uczucie, bo ja na prawdę zwariuję. Powiedz mi, kiedy my to wszystko puścimy?
D: A dzisiaj przez cały dzień co robimy?
I: Tak wygląda puszczanie?
D: A jak się czujesz?
I: Spokojna, bardzo, spokojna, jakby sam Bóg trzymał mnie w swoich objęciach.
D: Bo cię trzyma.
I: Jestem zmęczona, chce mi się spać, siedzę tu już 11 godz.
D: Tylko chce ci się spać?
I: Nie, pisać też. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę za siebie, ja nigdy w życiu tyle nie napisałam.
D: Ja mogę za ciebie.
I: Powiedz mi o Duszach, bo ja kompletnie nie rozumiem, co ty ze mną robisz, ja mam podnosić twoje wibracje, tak żebyś była szczęśliwa, bo wtedy nawiążę kontakt z Bogiem, lubisz jak piszę, ale także lubisz jak piekę chleb, a dokładniej jak ugniatam ciasto. Dzisiaj z samego rana piekłam chleb, było to w chwili jak się rozpłakałam, ledwo zaczęłam ugniatać ciasto, dostałam niekontrolowanego napadu śmiechu, dokładnie czułam, że to od Duszy. Z drugiej strony, powiedziałaś mi na temat pożywienia, że to czego nie mogę zjeść na surowo, pożywieniem nie jest, Bóg nie przewidział gotowania, wszystkie istoty jedzą, a tylko człowiek gotuje, jakby Bóg przewidział jedzenie chleba, to chleby na polu by rosły. Ja tego nie rozumiem, nie wiem co się dzieje, jaki jest twój plan dla mnie, czy ja mam jechać do Polski otworzyć piekarnię i rozdawać charytatywnie chleb?
D: Nie, ja nie przez cały czas lubię to samo, też mi się nudzi. Nie martw się, znajdą się inne zajęcia, które będą podnosić moje wibracje.
I: Teraz mi się nawija, na temat Grecji też zmieniłaś zdanie, ja pamiętam jak przed trzydziestką uwielbiałam Grecję.
D: Nie chciej wiedzieć wszystkiego.
I: Nie, to musisz mi powiedzieć. Nie baw się mną jak lalką.
D: Nigdy się nie bawiłam.
I: Pamiętasz, 29 lat ukończyłam w Polsce, przesiedziałam tam jedną zimę, z 2002 na 2003 rok, pamiętam jak u Jadwigi w telewizji zobaczyłam reportaż o Salonikach, pamiętam moje uczucia, ja chciałam całować to miasto przez szybę telewizora, to ty je kochałaś.
D: Tu była twoja bratnia Dusza i musiałaś na nią natrafić.
I: Tak, wróciłam do Grecji i poznałam Arisa. I ty mówisz, że nie bawisz się mną jak lalką?
D: Nie pytaj, bo odpowiem.
I: Gadaj, ja miałam wrócić do Grecji dla niego?
D: Tak.
I: Dlaczego miałam dostać alkoholika?
D: On by przestał pić, od razu, przypomnij sobie co powiedziała Lila?
I: Że Aris nie pił wcale, zaczął pić jak się dowiedział o Christinie jaki to numer.
D: A potem co powiedziała jego matka?
I: Że Aris przestał pić jakieś 2 lata przed śmiercią, sam od siebie, to znaczy gdzieś w 2011 roku. Po prostu postanowił i odstawił butelkę. Zaraz chcesz mi powiedzieć, że ja czekałam aż przestanie pić, żeby wejść z nim w związek, a on czekał żebym weszła z nim w związek, to przestanie pić.
D: Dokładnie tak, potrzebował motywacji. Mówiłam, że jak zapytasz, to odpowiem.
I: I ty mówisz, że nie bawisz się mną jak lalką, po wyjściu za mąż za Miltosa nagle i co raz bardziej zaczęłam nienawidzić Grecję. Ty chciałaś mnie stąd wykurzyć.
D: A ty się opierałaś, tak jak teraz się opierasz.
I: Przecież ja chcę wyjechać z Grecji.
D: Nie przed tym.
I: I ty twierdzisz, że nie bawisz się mną jak lalką. Ja już nie chcę być matką, jestem za stara, mam 41 lat, nie budź z powrotem we mnie macierzyństwa, bo na to nie pójdę, o nie. Ja błagałam Miltosa o dziecko, robiłam z siebie błazna, tak jak przed nim się poniżyłam prosząc, tak nigdy przed nikim, dostałam depresji, brałam psychotropy przez półtora roku, pogodziłam się, pogodziłam się autentycznie z faktem, że nigdy nie będę matką, przecież mnie czujesz, ja na prawdę nie chcę, jestem już za stara na noworodka, nie mam siły budzić się co 2 godz. i karmić dziecka, chcę się zająć sobą! Nie nie rób mi tego!
D: Ty nie przestałaś chcieć mieć dziecka, ty tylko zablokowałaś prawdziwą naturę swojej Duszy. Mówiłam ci, że nie wygrasz.
I: Chwileczkę, czy ty to do mnie mówisz?
D: Tak.

I: Że ledwo nie wypaliło z Arisem, poszukałaś mi męża w Polsce i kandydata na ojca moich dzieci, że on dalej czeka. A ja się błaźniłam przed Miltosem, żeby mi zrobił dziecko. O nie, dlaczego nie poszłaś na ugodę żebym miała dziecko z Miltosem?
D: On ma za słabe DNA, nie nadaje się na ojca tej Duszy, ja nie mogłam na to pozwolić.
I: Chwileczkę, kartujesz, kogo ja mam urodzić? Czy jakaś konkretna Dusza czeka na to, żebym ja urodziła jej wcielenie?
D: I to dosyć długo, będzie czekać do końca twojej płodności.
I: To się nie doczeka, mogę jechać do Polski, mogę być z tym facetem, ale pójdźmy na ugodę, nie dawaj mi już dzieci.
D: Powinnaś urodzić tę Duszę. I wiedz jedno, przyjście na świat każdego człowieka jest ukartowane, już ci mówiłam, że nie ma zbiegów okoliczności, nie zawsze w czasie, albo z rodziców, których my Dusze sobie upatrzymy, ale najczęściej wychodzi na nasze.
I: Ale ja przecież byłam w ciąży z Miltosem, dlaczego poroniłam?
D: Przypomnij sobie wszystkie fakty, jak zaszłaś w ciążę? Byłaś na ciężkich środkach przeciwdepresyjnych, jaki wtedy był wasz związek?
I: Ja mówiłam, że mój mąż pieprzy raz na 3 miesiące 2 – 5 minut. Zaszłam w ciąże, to był ostatni raz, jak Miltos uprawiał ze mną seks.
D: Postanowiłyśmy, że ta Dusza się tam nie wcieli.
I: Co zrobiłyście? A mnie żeście się nie zapytały? A inna Dusza?
D: Przede wszystkim jak urodzisz, to urodzisz tę Duszę, potem jakąkolwiek inną, a z resztą, nie byłaby to istota, która zasługiwała sobie na tę Duszę. Poronienie nastąpiło bez żadnej konkretnej przyczyny w świecie materialnym. Przypomnij sobie, co ci powiedział lekarz.
I: Że niektóre dzieci z własnych i nieznanych dla nas powodów, decydują się nie przyjść na ten świat. I ty twierdzisz, że się mną nie bawisz?
D: Nie, to ty jesteś oporna w słuchaniu mnie.
I: Przecież ja wiem, że cię mam dopiero od 2 m-cy. Nie musisz iść ze mną na ugodę, czy ty wiesz ile to wszystko potrwa? Tylko adwokat chce 1000 € za rozwód, trzeba przerobić 2 sprawy sądowe, przetłumaczyć dokumenty na polski, rozdzielić tu nasze zeznania podatkowe, to potrwa ze 2 lata, zanim ja tego twojego faceta poznam to będę miała 45 lat. Mówiłam ci, odblokuj mi finanse, ale pensje są teraz cholernie niskie, nawet jak znajdę pracę, to będę mogła odłożyć do banku po 50 € na miesiąc, ja sobie nie wyobrażam jak to wszystko ma się odbyć.
D: Ty nie jesteś od wyobrażania, ale od słuchania swojej Duszy.
I: To co mam robić?
D: Ufać Duszy i wierzyć w cuda, są dla wszystkich dostępne, nie znalazłabym ci pracy za 475 € na miesiąc, wiem, że za to nic nie zdziałasz. Co robisz?
I: Czytam. Czy ty nie wiesz, że ja nie pamiętam co napisałam, że każde słowo jest jakby oddzielne, że ja nie wybiegam z niczym ani sekundy na przód i nie pamiętam prawie zdania do tyłu. Powiedz mi jeszcze jedno, ty na prawdę chcesz to opublikować?
D: A ty nie?
I: Ty wiesz, że mi cisną się na usta twoje uczucia, ale wstydzę się i boję.
D: Czego?
I: Co ludzie pomyślą, powiedzą.
D: To też stereotyp myślowy i zaraz go obalimy.
I: No jestem ciekawa jak to zrobisz?
D: Wstydzisz się, co ludzie powiedzą? A nie przyszło ci do głowy, co powie na to twoja rodzina?
I: Nie i jest to dla mnie bardzo zaskakujące.
D: Przyjrzyj się dokładnie własnej rodzinie, przynajmniej ze strony matki, wszyscy wulgarni, pyskaci, niegrzeczni kłótliwi, patologiczne dzieci i wnuki alkoholika, tak?
I: No tak.
D: Oni i tak znajdą dziurę w całym, co ktokolwiek by nie zrobił, to i tak obgadają, żeby uprzykrzyć życie, każdy dzwoni do każdego i gada na drugiego, potem tamten do innego i mówi, co ten na ciebie powiedział i wywiązuje się awantura. Jedyną metodą na to, żeby żyć spokojnie, jest nie przejmować się co drugi o tobie myśli lub mówi. Uczucie przejmowania się, co na ciebie gada twoja rodzina, jest dla ciebie zupełnie obce, nie umiesz się nawet znaleźć w takiej sytuacji. Przejmujesz się jednak co powiedzą obcy ludzie dlaczego?
I: No nie wiem, bo tak mnie nauczono.
D: A właśnie.
I: Jak się pojawiał obcy człowiek, to trzeba było przybrać maskę, nie pokazywać, wstydem było żeby obcy widzieli, że u nas w domu to jest awantura i się przeklina, oni mają myśleć że u nas to wszystko w porządku.
D: A widzisz, nie narodził się jeszcze nikt kto by miał 100% poparcia, tego nie ma nawet Bóg. Czy wierzysz, że Bóg się tym przejmuje, że płacze nad każdym nie wierzącym w jego istnienie?
I: Nie zatykaj mnie takimi pytaniami.
D: To publikujemy?
I: Ok. Jeszcze jedno, a jak się mam podpisywać pod tekstem?
D: A kto jest autorem?
I: Ty.
D: Nie, my.
I: To co mam pisać? Dusza i jej wcielenie Izabela Margańska?
D: Wystarczy Izabela Margańska.
I: A ty?
D: Ja też jestem Izabela Margańska.
I: Jestem ciekawa, jakie reakcje to wywoła.
D: Nieoczekiwanie dobre, uwierz mi. Wiem, problem wiary będziemy jeszcze długo przerabiać.
I: A co będziemy publikować?
D: Wszystko.
I: Nie żartuj.
D: Większość ludzi się z tobą utożsami, zobaczysz, żyją w ciszy i wstydzą się, boją się tak jak ty, reakcji innych.
I: Mam jeszcze jedno pytanie.
D: Wiem jakie, ale musisz to napisać, żeby inni też wiedzieli o co chodzi.
I: Dlaczego wolisz pełne imiona od ich zdrobnień.
D: Imię ma w sobie energię osoby, która je nosi. Połowa imienia przekazuje tylko połowę energii, to uwłacza właścicielowi imienia. Wiem, tak też odpowiem, nie pytaj już. Dlatego chcę się podpisywać prawdziwym imieniem i nazwiskiem, żeby się energie nie kłóciły. Ten sam tekst – twój, podpisany Agnieszka Zielińska lub Marta Kowalska, wywołał by zupełnie inny skutek. Zaufaj mi, każdy głęboko uduchowiony człowiek zna znaczenie swojego imienia i nigdy go nie zmienia. Wiem, że wprowadzam cię na ścieżki zupełnie dla ciebie nieznane, nie bój się. Pamiętasz jak przeczytałaś kiedyś, że zmiany przyjdą tylko wtedy, kiedy odważysz się pójść pod prąd swoich dotychczasowych nawyków? Ty masz ten luksus, że ja cię tam zaprowadzę, nie musisz iść sama, przecież ci mówiłam, że już nigdy więcej nie będziesz sama, zawsze będę z tobą, nigdzie się nie wybieram i mam najmocniejszego asa w rękawie: czas, nieograniczoną ilość czasu do poświęcenia tobie.
I: Wiesz co? Kocham cię coraz bardziej.
D: A ja nie, ja już cię kocham najmocniejszą możliwą miłością, jaką mogę cię kochać. Koniec na dzisiaj. Wysyłaj to. Dobranoc.
I: Dobrej wycieczki po astralu.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?