Bóg i Wiara (1) 22.04.2015

image

dariapelhen.pl

 

I: Jak Bóg stwarzał świat?

D: Do wewnątrz.

I: Dobrze, że ta rozmowa się już odbyła, znam jej ciąg dalszy i twoje odpowiedzi mnie nie zaskakują.

D: Więc będziemy pisać tak, jakby ta rozmowa się nie odbyła, zaczynamy od początku.

I: Jak Bóg stwarzał świat?

D: Do wewnątrz.

I: Ja tak bardzo lubię, jak jesteś konkretna i dajesz tak wyczerpujące odpowiedzi, że nic dodać nic ująć.

D: Czy Bóg jest wszędzie?

I: Mnie się pytasz? Z tego co wiem, to tak.

D: Z tego co wiesz?

I: Czepiasz się, no dobrze, Bóg bez wątpienia jest wszędzie.

D: Wyobraź sobie nieskończoną przestrzeń wypełnioną Bogiem, przestrzeń ta ciągnie się w absolutną nieskończoność, jest wypełniona Bogiem po brzegi, poza nią nie ma już nic, ponieważ nie istnieje koniec nieskończoności, więc nie ma takiej możliwości, żeby z końcem czegoś nieskończonego miało początek istnienie czegoś innego.

I: Aż tak wielkiej wyobraźni to ja nie mam, ale rozumiem o co ci chodzi.

D: Więc ta nieskończona przestrzeń jest wypełniona Bogiem, przestrzeń jest nie tylko potrzebna, żeby się rzeczy mogły dziać, ale przede wszystkim, żeby rzeczy mogły istnieć i to najpierw musiały zaistnieć, ponieważ jak nie istnieje nic, to nic nie może się dziać.

I: Kręci mi się w głowie.

D: Nie tylko w twojej głowie się kręci, wszystko co istnieje się kręci. Na zasadzie ruchu obrotowego działa całe boskie stworzenie. Lecz ponieważ cała ta przestrzeń jest wypełniona Bogiem, to jedyne możliwe miejsce, jakie istniało do stworzenia czegokolwiek było do wewnątrz. Gdyby Bóg stworzył cokolwiek na zewnątrz, to musiałby zaprzeczyć sam sobie, nie byłby wszędzie, na zewnątrz niego istniałoby miejsce, w którym go nie ma, ale ponieważ takie miejsce nie istnieje, Bóg mógł tworzyć tylko do wewnątrz własnej istoty.

I: Więc wszystko co jest, jest zawarte w Bogu?

D: Dokładnie, cały wszechświat jest wewnątrz Boga, nic innego nie ma, rozumiesz?

I: Teraz tak. A czy Big Bang naprawdę miał miejsce?

D: Tak, to boskie tchnienie, które się skumulowało w samym jego centrum, było tak naładowane energią, że się rozprysło.

I: I co powstało?

D: Jedna jedyna rzecz, która istnieje od początku stworzenia, niczego więcej nie ma, tak zwane cząsteczki pierwotne.

I: Pierwszy raz o nich słyszę.

D: Słyszałaś o nich tysiące razy, pierwszy raz tłumaczymy ich nazwę na język polski.

I: Z jakiego języka?

D: Z greckiego.

I: Nabijasz się ze mnie.

D: Przecież już masz odpowiedź.

I: Ja na to wpadłam, czy ty mi to podsunęłaś?

D: A czy to ważne?

I: Chciałabym wiedzieć, czy prowadzimy dialog, czy ty prowadzisz monolog.

D: To też nie jest ważne, więc jak się nazywają te cząsteczki pierwotne?

I: Protony. Ale przecież istnieją jeszcze elektrony, neutrony, powłoki po których krążą elektrony, a ty mi mówisz, że protony to jedyna rzecz jaka istnieje, niczego więcej nie ma.

D: Bo nie ma.

I: Możesz to wyjaśnić?

D: Oczywiście, od jakiego słowa greckiego pochodzi nazwa proton?

I: Protos (πρώτος), co znaczy pierwszy, (πρώτος, πρώτη, πρώτο – pierwszy, pierwsza, pierwsze) do sprawdzenia w każdym słowniku. Zgadzam się, że mogły być pierwsze, ale ty się upierasz, że są jedyne.

D: Bo są, zaraz ci wytłumaczę. Opisz atom wodoru.

I: W jądrze jest 1 proton, a po powłoce krąży 1 elektron.

D: Dobrze.

I: Tak, ale ty się upierasz, że nie ma ani powłoki, ani elektronu.

D: Bo nie ma.

I: Nie rozumiem.

D: Jak krąży Ziemia do dokoła słońca?

I: Jak to jak? Po orbicie.

D: Czym jest orbita?

I: Trasą po której krąży Ziemia.

D: Czy orbita istnieje? Jest sznurkiem, wyasfaltowaną szosą, czymkolwiek materialnym namacalnym, czego można dotknąć?

I: No nie, rozumiem, orbity nie ma, jest tylko umowną nazwą, żeby stworzyć wytyczną dla ruchu planety.

D: Tak, tak samo powłoki nie ma, jest to tylko trasa, umowna nazwa.

I: Po której krąży elektron, którego nie ma?

D: Jesteś dobra w zadawaniu pytań. Od jakiego słowa pochodzi słowo elektron?

I: Też od greckiego ilektrizo (ηλεκτρίζω – przyciągam, έλξη – przyciąganie)

D: Dokładnie, proton jest tym co wypycha energię, ma ładunek dodatni (+), elektron jest tym, co przyciąga energię, ma ładunek ujemny (-), czym są te ładunki?

I: Jeden przeciwieństwem drugiego.

D: Nie dokładnie, energia to ruch i nie ma swojego przeciwieństwa, musi być w ruchu, ruch jest podstawą istnienia, jeśli zatrzymasz energię, to przestaje istnieć, to nie to co przeciwieństwa np: duży – mały, ciepło – zimno, jasno – ciemno, energia nie posiada nie energii, jak energię zatrzymasz to nie pozostaje nic, po prostu przestaje istnieć, warunkiem jej istnienia jest ciągły ruch.

I: Tak, ale mówimy tu o energii pozytywnej i negatywnej ( + i – )

D: Nie ma energii negatywnej, ładunek (-) oznacza brak energii, potrzebę jej przyciągnięcia. Zdarzyło ci się przecież przebywanie w towarzystwie ludzi negatywnie nastawionych.

I: O tak, po kwadransie czujesz się jakbyś przepracowała 12 godzin w sierpniowym słońcu w kamieniołomach.

D: Właśnie, ludzie negatywnie nastawieni cierpią na brak energii i ją zasysają z otoczenia, od ludzi pozytywnych, jak wyssą z ciebie więcej energii niż jesteś w stanie dać, to czujesz się zmęczona, energetycznie wyssana. Elektron, ładunek ujemny (-) to jedynie niedobór energetyczny, coś co potrzebuje ciągle ssać.

I: A dlaczego podstawą stworzenia jest taki właśnie układ?

D: Już mówiłam. Energia, żeby istnieć musi być w ciągłym ruchu, musi istnieć coś co ją wypycha i coś co ją przyciąga, żeby mogła istnieć. Jeśli energię zatrzymasz, to przestaje istnieć.

I: No dobrze, na temat wodoru, ale we wszystkich innych atomach istnieją też neutrony, czy ich też nie ma?

D: Nie ma ich, neutrony to równowaga energetyczna, stan spoczynku, miejsce w którym nie ma ani przyciągania, ani wypychania, miejsce neutralne.

I: Więc cały akt stworzenia to protony, które są producentami energii, przestrzeń potrzebna do ruchu tej energii i w tej przestrzeni, na różnych odległościach od protonów, krążące wokół nich braki energetyczne zwane elektronami i niczego więcej nie ma.

D: Właśnie.

I: Nie wysilił się Wszechmogący.

D: Bóg się nigdy nie wysila, wszystko co robi, przychodzi mu z nieprzeciętną łatwością, bez żadnego wysiłku, tobie też będzie tak przychodzić i każdemu, kto osiągnie 100% kontaktu z Bogiem.

I: Powiedz mi jedną rzecz, czy ty czasem nie szykujesz mi tu teorii, że materia nie istnieje, że to tylko złudzenie?

D: Czy ty twierdzisz, że nie istniejesz, że jesteś jedynie złudzeniem?

I: Ty też potrafisz zadawać wystrzałowe pytania.

D: Widzisz jak wiele rzeczy masz od duszy? Dotknij sama siebie, czy twierdzisz, że to co czujesz to złudzenie? Czy szafa, biurko i laptop to złudzenie?

I: Są jak najbardziej realne.

D: Ponieważ są.

I: Więc na czym to wszystko polega?
D: Na kombinacjach. Wszystkie protony we wszechświecie są absolutnie identyczne między sobą, nie różnią się niczym nawet minimalnie. Wszystkie atomy wodoru i wszystkich innych pierwiastków są absolutnie identyczne między sobą (dwa identyczne protony posiadają na identycznej odległości identyczne między sobą elektrony, krążące wokół nich na identycznych odległościach z identyczną prędkością i wysyłają im identyczną dawkę energii) to samo dotyczy wszystkich innych pierwiastków. Dwie cząsteczki wody H2O są identyczne między sobą, ale już stanowią kombinację, kombinacja polega na wymianie energii, nie z własnym elektronem ale cudzym, dwa protony należące do dwóch różnych atomów wodoru wysyłają energię nie do własnych elektronów, ale do elektronów atomu tlenu, tych najdalej położonych tzn. na ostatniej powłoce, to samo robią dwa protony z jądra tlenu, nie wymieniają energii z własnymi elektronami, ale tymi należącymi do atomu wodoru. Jednak dwie cząsteczki wody też są identyczne, takie kombinacje robią się co raz bardziej skomplikowane, istnieje poziom na którym nie ma możliwości utworzenia dwóch identycznych kombinacji, nie tylko nie istnieją dwie istoty ludzkie identyczne między sobą, ale nie istnieją dwie identyczne mrówki między sobą, nie istnieją dwa identyczne płatki śniegu między sobą, na tym polega różnorodność boska.

I: A ty z czego jesteś zbudowana?

D: Jeżeli istnieje tylko jedna rzecz, to z czego jestem zbudowana?

I: Z protonów?

D: Tak.

I: Więc dlaczego ja jestem widzialna, a ty nie?

D: Ja jestem widzialna, tylko ty nie umiesz mnie zobaczyć. Sama zrezygnowałaś z jasnowidzenia. Jasnowidzenie, jasno słyszenie i telepatia to cechy naturalne ludzi dostępne dla każdego, ale zablokowane przez ludzkie ego. Ale wiem o co ci chodzi, ja jestem energią, a ty materią, jedyna różnica to gęstość naszej budowy.

I: Więc z czego jest zbudowany Bóg?

D: Bóg to suma protonów we wszechświecie. Dlatego i my jesteśmy w Bogu i Bóg jest w nas, w ten właśnie sposób wszyscy i wszystko we wszechświecie jesteśmy ze sobą połączeni, na początku stworzenia stanowiliśmy wszyscy jedną kulę, która wybuchła, wszystko co istniało było razem i do tej pory pamięta się na wzajem dokładnie, tę pamięć można odzyskać świadomie.

I: Nie karm mnie takimi teoriami, mącisz mi w głowie.

D: Ty masz namącone w głowie, ja ci w niej prostuję.

I: Czy to jest konieczne?

D: Sama się oddałaś w ręce Boga wyraziłaś swoją wolę, niech robi z tobą co chce, bo na własnych decyzjach nie daleko ujechałaś. Jeżeli chcesz, to możesz to odwołać, wyraź to Bogu w swojej woli, będziesz mogła robić co chce twoje ego, mój głos zniknie.

I: Nie, tak jak jest jest lepiej, nie chcę zrezygnować z mojej przyjaciółki, jesteś najlepszą jaką miałam do tej pory, mimo faktu, że mnie nie głaskasz po uszach. Ale powiedz mi, rozprysnęła się kula energetyczna, w przestrzeni zaczęły latać protony, zaczęła krążyć energia, a potem?

D: Potem zaczęły się tworzyć skupiska energetyczne, widzisz, wszystkie protony we wszechświecie pamiętają, że kiedyś były razem i zaczęły znowu ciągnąć do tego, żeby ze sobą obcować, jednym z rodzajów skupisk energetycznych są dusze, wszystkie dusze to energia.

I: A materia, jak powstała?

D: To energia, która się zagęściła jeszcze bardziej, tak bardzo, że się zmaterializowała.

I: Religie, a przede wszystkim Chrześcijaństwo uczy, że człowiek ma duszę, a ja się tu dowiaduję czegoś innego, że to dusze na pewnym etapie swojego rozwoju zaczęły dostawać ciała, co jest prawdą?

D: Sama to odkryjesz.

I: Jak mam to zrobić?

D: Ja ci opowiem dwie wersje, a ty stwierdzisz, która jest bardziej prawdopodobna.

I: Słucham.

D: Wersja A: Na pewnym etapie stworzenia zaczęły się wyłaniać skupiska energetyczne, które powoli posiadły świadomość, inteligencję, zaczęły obcować między sobą, doświadczać w przestrzeni, zaczęły zauważać, że mimo faktu, że wszystkie są częścią tej samej boskości, to jednak różnią się między sobą, zaczęły się dobierać w pary, grupy, stwierdziły, że wolą bardziej towarzystwo jednej, a nie drugiej, mogły robić co chcą, nie istniała jeszcze materia, więc nie istniały ograniczenia, ale obdarzone boską inteligencją miały wolność wyboru, robienia tego czego chcą, doświadczania na poziomie dusz.

Wersja B: Na pewnym etapie stworzenia zaczęły wyłaniać się skupiska energetyczne, które zaczęły się tak bardzo zagęszczać między sobą, że zaczęła się tworzyć materia, ponieważ jednak nie istniało nic co by mogło ożywić tę materię, cała materia wszechświata była martwa, istniały planety krążące dokoła swoich gwiazd, lecz wszystko, co było na tych planetach było martwe, niektóre z nich były puste, nie było na nich nic, ale istniały i takie np. Ziemia, które były całe pokryte martwymi ciałami, roślin, zwierząt, ptaków, ludzi, ciała te bezwładnie leżały pokrywając planetę, nic się nie działo, po prostu leżały martwe ciała, wtedy Bóg patrząc na to, stworzył dusze, włożył te dusze w ciała, a one ożyły, i to był początek organizmów żywych.

Co ci się wydaje bardziej prawdopodobne? Dusze dostały ciała, czy ciała dostały dusze?

I: Masz rację, tu wniosek sam się wyłania, nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, nawet jeżeli spojrzeć na stworzenie świata z Biblii, to organizmy były od razu żywe, więc przed ich zaistnieniem musiały już istnieć dusze gotowe do wcielenia się w ciało materialne.

D: Otóż to, materializacja jest ostatnią fazą stworzenia, więc dusze dostały ciała, a nie ciała dostały dusze.

I: Rozwiał mi się zamęt.

D: Po to tu jestem, do rozwiewania twoich zamętów.

I: Jednak fajnie sobie to wykombinowałaś, przecież martwe ciała podlegają rozkładowi.

D: Nie koniecznie. Źle mnie zrozumiałaś. Czym jest rozkład martwego ciała?

I: Rozumiem, rozkład to po prostu zjadanie martwego ciała przez mikroorganizmy, zwłoki, nawet leżące w trumnie stanowią pożywienie dla innych organizmów.

D: A ja w wersji A mówię, że wszystko jest martwe, nic nie ma duszy i nic nie żyje, więc nic nie potrzebuje pożywienia, więc kto kogo miałby zjeść?

I: Rzeczywiście, już mi się wszystko rozwiało, jednak bardziej prawdopodobną wersją jest, że istnienie dusz poprzedza istnienie materii. Wytłumacz mi jeszcze jedną rzecz, proton, jak sama nazwa wskazuje, jest cząsteczką pierwotną, ale naukowcy odkryli, że proton składa się z jeszcze mniejszych elementów.

D: My dusze, musimy się pogodzić z jednym wielkim defektem wcieleń. Coś innego się do was mówi a wy co innego rozumiecie, chyba dlatego nigdy nie mogliśmy tak naprawdę nauczyć was kim jest Bóg.

I: Czy ty wiesz, że gadasz nie na temat?

D: Jak najbardziej na temat, ja nie nazwałam protonu najmniejszą cząsteczką, ale pierwotną, jedno nie przeczy drugiemu, proton jest tak mikroskopijny, że ni istniała potrzeba ustanowienia jednostek jeszcze mniejszych, co nie oznacza, że proton nie ma swojej budowy.

I: Więc nie istnieją tylko protony, ale i materiał z którego są one zbudowane?

D: Wytłumaczę ci to inaczej, i elektron dokoła protonu i Ziemia dokoła słońca, krążą na tej samej zasadzie, jeszcze jedna rzecz, której nie zauważyłaś, zawsze to co jest w centrum jest dawcą energii, a to co krąży dookoła jest jego biorcą, nigdy nie odwrotnie, nigdy w żadnym układzie, żadna gwiazda nie krąży dookoła planety. Jednak zacznijmy od początku: w systemie A coś krąży dokoła czegoś, elektron dokoła protonu, lecz cały ten system A krąży dokoła większego centrum B i tą całość nazywamy systemem B, cały system B krąży dokoła innego centrum C, a cały system C krąży dokoła jeszcze większego centrum D i tak w nieskończoność. Ziemia i wszystkie planety krążą dokoła słońca, ale cały ten układ krąży dokoła jeszcze większego centrum i razem ze wszystkimi układami krążącymi tak w kółko, stanowią galaktykę, która krąży dokoła jeszcze większego centrum i tak dalej w nieskończoność, cały wszechświat krąży dokoła, ale niezupełnie, ten ruch jest spiralny, lecz ta spirala też zakręca i kręci się w kółko i tak krąży cały wszechświat, to samo dzieje się w drugą stronę, wewnątrz protonu, istnieją jednostki coraz mniejsze krążące w kółko.

I: I jak daleko to się dzieje?

D: 1/∞, nie ma granic ani górnych ani dolnych.

I: A dlaczego to wszystko się kręci w kółko?

D: Ponieważ tylko cykl zapewnia nieskończoność. Powiedzmy, że coś leci prosto, musiało by lecieć z punktu A do punktu B i w punkcie B zakończyć swoją podróż, zatrzymać się, jednak Bóg jest nieskończony, nie ma granic, a to zapewnia sobie poprzez ruch cykliczny, jak mogłoby istnieć coś, co jest w stanie dolecieć do granic czegoś, co jest bezgranicznie wielkie, tylko poprzez ruch cykliczny Bóg mógł zapewnić sobie, że całe jego stworzenie, po wsze czasy, będzie zawarte wewnątrz jego istoty, tylko cykl nigdy się nie kończy, z prostego powodu, ponieważ ciągle się powtarza.

I: A protony, ile jest protonów we wszechświecie?

D: Nieskończona ilość.

I: No tak, ale czy Bóg czasami dotwarza nowe?

D: Nie, wszystkie które istnieją to te, które powstały po wielkiej eksplozji. Po prostu rozrywają stare struktury i tworzą nowe, ale zawsze jest ich tyle samo. Napisz jakąkolwiek reakcję chemiczną.

I: Ale mi zadania zadajesz. Np. C + O2 = CO2 I co z tego wynika?

D: A co napisałaś?

I: 1 atom węgla i 2 atomy tlenu stworzyły cząsteczkę dwutlenku węgla.

D: Jaka to reakcja?

I: Synteza.

D: A odwrotnie, da radę?

I: Oczywiście, że da, to będzie analiza.

D: Więc większa liczba protonów we wszechświecie nie jest potrzebna, po prostu, jeżeli stworzy się potrzeba czegoś, coś się rozpadnie i stworzy coś nowego.

I: Mówisz, że liczba protonów jest nieskończona, a z drugiej strony mówisz, że jest stała, jeżeli jest stała, to jest liczebna, można je policzyć.

D: Oczywiście, jakby usiadł i liczył w nieskończoność. O czym myślisz?

I: Przecież wiesz.

D: Tak, ja i ty wiemy o czym myślisz, a może tak powiemy innym?

I: Rozglądam się po jednym małym pokoju, patrzę na wszystkie przedmioty i staram się zrozumieć, że to wszystko składa się tylko z identycznych między sobą protonów.

D: Już ci mówiłam, że różnice stanowią tylko kombinacje.

I: A ile ich jest? Też ∞ ( nieskończoność)

D: Nie. ∞ (nieskończoność do nieskończonej potęgi)

I: I też by je policzył, jakby liczył w nieskończoność do nieskończonej potęgi.

D: Nie, tego by nie policzył.

I: A to dlaczego?

D: Ponieważ jedyna stała w boskiej twórczości, to ciągła zmiana, jakby zaczął liczyć kombinacje, to ciągle jedne by się rozpadały i tworzyły nowe, tych przeliczonych by już nie było.

I: Wiesz, najbardziej dziwi mnie to, że nawet jak spisujemy rozmowy już przeprowadzone, do podczas pisania zawsze wynika coś nowego, czego nie było w rozmowie i mnie zaskakujesz.

D: A mnie najbardziej dziwi to, że jeszcze cię dziwi, że ja cię zaskakuję.

I: Jestem ciekawa jeszcze jednej rzeczy, możesz mi wytłumaczyć?

D: Oczywiście.

I: Wszystko co żyje ma duszę, jeżeli dusza uchodzi, to następuje tak zwana biologiczna śmierć?

D: Zgadza się.

I: Więc marchewka też ma duszę?

D: Jak najbardziej, lecz o wiele prymitywniejszą niż człowiek.

I: Ja biorę marchewkę i ją jem, w którym momencie śmierci tej marchewki, jej dusza odepnie od niej wszystkie nici energetyczne?

D: Dobre pytanie. Jak się rozpadnie kompletnie łańcuch DNA. W tym przypadku podczas trawienia rozbijają się komórki tkanek i zostaje zrywany łańcuch DNA, z tej komórki już nie da się odtworzyć tego organizmu, więc dusza już nie jest połączona z poszczególnymi cząsteczkami.

I: I nawet na wyższym poziomie łańcucha pokarmowego, tam gdzie spożywane jest mięso i nawet osobników bardzo rozwiniętych, dusza odpina się od tkanki miękkiej, kiedy zostanie strawiony łańcuch DNA?

D: Tak, ale nie ma łańcucha pokarmowego, to jest błędna nazwa, istnieje tylko cykl pokarmowy.

I: Nie rozumiem.

D: Co jest cechą charakterystyczną cyklu?

I: Że kręci się w kółko.

D: Więc jak sobie obierzesz jakikolwiek punkt na kole i zaczniesz je toczyć…

I: To siłą rzeczy, ten punkt będzie raz na górze raz na dole. Ale chwileczkę, chcesz mi powiedzieć, że człowiek też ląduje na dnie łańcucha pokarmowego.

D: Ależ oczywiście, a niby przez kogo jest zjadany jak wyląduje w grobie?

I: No tak prawda, przez mikroorganizmy, a jak po śmierci zostanie poddany kremacji?

D: To najlepsze dla duszy, ale nie stanowi ucieczki z łańcucha pokarmowego, przede wszystkim jesteś jedzona już za życia.

I: Co? A niby kto mnie zjada?

D: Opisz proces produkcji przez organizm komórek skóry.

I: Dzisiaj mieliśmy już astronomię, fizykę, chemię, a teraz biologię. Czy ja się od teraz szykuję na zostanie naukowcem w następnym wcieleniu?

D: Nie marudź tylko pisz.

I: Skóra to tak zwana tkanka nabłonkowa, jest ciągle regenerowana w kierunku od wewnątrz do zewnątrz, organizm produkuje komórki tkanki nabłonkowej i dodaje je do skóry od wewnętrznej strony, dodając ciągle następne, pod wpływem ciśnienia te poprzednie robią się co raz bardziej płaskie, gdy zostaną wypchnięte do zewnętrznej warstwy skóry, tzw. naskórka są już zupełnie płaskie, w naskórku rogowacieją, obumierają i odpadają, ten cykl powtarza się ciągle.

D: Czy ciągle gubisz komórki skóry?

I: Przez cały czas.

D: Powiedzmy, że idziesz przez łąkę, komórki twojej skóry spadają na trawę, za tobą idzie krowa która się pasie, zjada trawę, na której leżą komórki twojej skóry, te same, które miesiąc temu były żywą częścią twojego organizmu, zawierają twoje DNA, nie zostały zjedzone przez inny organizm?

I: Nie mogę zaprzeczyć. Więc część mnie, jeszcze za mojego życia już została zjedzona przez krowę, kozę itp.?

D: Nie jest to prawdopodobne?

I: Muszę przyznać ci rację. Ale jak to się ma do kremacji? Powiedziałaś, że nawet w ten sposób nie mogę uciec z łańcucha, przepraszam, z cyklu pokarmowego.

D: Czym oddychasz?

I: Powietrzem.

D: A dokładniej?

I: Rozumiem, tlenem.

D: Jakim składnikiem żywnościowym są warzywa i owoce? W ogóle, czym są wszystkie rośliny?

I: To węglowodany.

D: Jak się wiążą węglowodany?

I: Rośliny pobierają wodę z ziemi przez korzenie, dwutlenek węgla z powietrza, wiążą wodę i węgiel w węglowodan, a produktem ubocznym, który zostaje przez nie wydalany jest tlen.

D: Jaki gaz wydziela się podczas spalania?

I: Dwutlenek węgla.

D: Który powstaje jak?

I: Do spalania potrzebny jest tlen, pod wpływem wysokiej temperatury rozbijają się wiązania chemiczne związków organicznych (tłuszczów, białek itp.) zawierających węgiel, który potem łączy się z tlenem niezbędnym w procesie spalania i jako dwutlenek węgla uchodzi do atmosfery.

D: Czego, najważniejszego w każdym organizmie, składnikiem jest węgiel?

I: DNA.

D: Ono też się rozpada pod wpływem spalania. I ten sam atom węgla, który był składnikiem twojego DNA zostanie zaabsorbowany z dwutlenku węgla przez roślinę, w której się stanie składnikiem jej węglowodanu.

I: Jednym słowem mówisz mi, że nawet po kremacji zostanę zjedzona przez dąb, jesion, marchewkę lub pietruszkę.

D: Dokładnie.

I: Ale powiedz mi, po co mi te wszystkie informacje?

D: Tylko prawda czyni cię naprawdę wolnym. Przekażę ci całą prawdę boskiej mądrości, a wolność, jaką ci ona przyniesie, poczujesz sama.

 

24.04.2015

 

D: Gdzie ty wczoraj byłaś?

I: Ja? Spałam, a jak ja śpię to ty gdzieś latasz, znowu się uśmiechasz.

D: Do ciebie, po prostu, jak ja się uśmiecham, to to się wyraża przez ciebie. Musisz porobić sobie zdjęcia.

I: Po co?
D: Nauczę cię, jak rozpoznawać po oczach stan duszy ludzi, będziesz się uczyć na własnych oczach, będziesz patrzeć na swoje zdjęcia, a ja ci będę mówić, co w tym momencie widzisz we własnych oczach, potem zajmiemy się duszami innych, nauczę cię zaglądać do ludzkich dusz.

I: Czy to nie naruszanie cudzej prywatności?

D: Dusze się bardzo przejechały na tej prywatności. Nie powiedziałam ci, że będziesz łapać za rękaw ludzi na ulicy i na siłę im pomagać, nauczę cię, jak dobierać sobie przyjazne ci osoby.

I: No dobrze i tak nie mogę się nie zgodzić.

D: Możesz.

I: To powiedz mi, dlaczego wcześniej mnie zablokowałaś?

D: Ponieważ starasz się przechytrzyć duszę.

I: A ty się ze mnie śmiejesz.

D: Nie, ja się uśmiecham do ciebie, już ci mówiłam, że świat nie polega na tym, żeby silniejszy wykańczał słabszego.

I: Wiem, na samym końcu zostałby tylko Bóg. Ale dlaczego mnie zablokowałaś, przecież ja starałam sobie tylko przypomnieć naszą dzisiejszą rozmowę, żeby ją napisać.

D: Już ci mówiłam, że jak nie chcę, żebyś coś napisała, to tego nie napiszesz. Jeszcze czasami wątpisz, wracasz do tekstów i czytasz je, zastanawiasz się. Nie osiągnęłaś jeszcze 100% zaufania. Ale podoba mi się, jak starasz się mnie ominąć i przypomnieć sobie coś, co ja zablokowałam.

I: Nie napiszemy tego?

D: A pamiętasz to?

I: Nie.

D: To nie napiszemy.

I: Powiedz mi, a dlaczego Bóg stworzył świat?

D: Czy ty robisz to, co możesz?

I: No, tak.

D: Więc wyobraź sobie, jest to możliwe, że ktoś może kompletnie wszystko, a nie robi kompletnie nic. Po drugie, co robisz, kiedy rozpiera cię energia?

I: Oj, mogę zrobić tyle, że na końcu sama się sobie dziwię, że to wszystko moje dzieło.

D: Teraz wyobraź sobie, cała energia wszechświata to energia boska, czy jest możliwe mieć dostęp do takiej ilości energii, a nie robić nic? A po trzecie, dla towarzystwa, Bóg uwielbia wasze towarzystwo, jest nieprzeciętnie szczęśliwy, że z wami jest.

I: Wielu ludzi by się z tym nie zgodziło.

D: Wiem, ale Bóg tak kocha swoje stworzenie, że dał mu pełną wolność robienia tego, na co ma ochotę.

I: Powiedz mi, czy ty czujesz ból?

D: Oczywiście.

I: Nawet ten, jak się uderzyłam w kolano?

D: Nawet ten i pamiętam każdy ból.

I: Dlatego w swoisty sposób starałaś się chronić mnie przed ogniem.

D: Dokładnie.

I: Więc powiedz mi, po co duszom doświadczanie na poziomie materialnym, skoro ciało materialne można tak łatwo zranić?

D: Przede wszystkim, na początku dusze nie wiedziały, że jak się zaczną wcielać to będą czuć ból, musiały się tego nauczyć na drodze doświadczenia, po drugie na początku nie istniało ego, świadomość duszy i wcielenia była jednym i tym samym. Ciało materialne stanowi dla duszy ochronę przed wieloma złymi rzeczami w astralu, tak jak dla ciebie stanowi ochronę twoja odzież, przed słońcem lub zimnem.

I: Chcesz mi powiedzieć, że jesteś po prostu we mnie ubrana?

D: Tak.

I: Czy ja właśnie zostałam nazwana kubraczkiem?

D: Jak chcesz być kubraczkiem, to bądź kubraczkiem, ja nie mam nic przeciwko temu.

I: A kiedy chcesz się na trochę wyzwolić z tego ciasnego ciuszka, to kładziesz mnie spać?

D: Tak.

I: A ty się spotykasz z duszą Arisa?

D: Nie wątp, wiadomości, które do ciebie docierają są prawidłowe, nie musisz się nikogo pytać.

I: Ale to podpięcie zostało usunięte?

D: Tak, dlatego nie czujesz jego obecności, ale nie zdajesz sobie jeszcze sprawy z tego, czym naprawdę jest bliźniacza dusza. I jeszcze raz mówię, jak ja czegoś nie chcę, to ty tego nie zrobisz.

I: Już to zaakceptowałam.

D: Ale powiedz, co chciałaś zrobić.

I: Przeczytałam na Szkole Aniołów 2 różne artykuły na temat, co to jest bliźniacza dusza lub bliźniaczy płomień. Znalazłam tych ludzi w Internecie i chciałam do nich wysłać maile z prośbą, żeby przeczytali mój artykuł i to kim był Aris i napisali mi czy on jest moją bliźniaczą duszą.

D: I napisałaś do nich?

I: Nie.

D: Widzisz, że beze mnie niczego nie zrobisz. Po co ci ich potwierdzenie, skoro ja ci mówię, że to jest bliźniacza dusza.

I: Wiesz, jak ty to robisz, to ja się boję.

D: Czego?

I: Czy ty nie zdajesz sobie sprawy, że ja, na poziomie materialnym potrzebuję jako partnera duszę ubraną w ciało rodzaju męskiego, że nie wystarczy mi niewidzialny kochanek?

D: Ja to wiem i już ci mówiłam, że taki ktoś jest i cokolwiek nie robi i gdziekolwiek się nie znajduje, spotkacie się, tylko wyjdź ze stanu wyczekiwania.

I: Ty wiesz, że ja mam już dość spania sama w łóżku, a w pokoju obok śpi facet, o którym nawet pomyśleć nie mogę, że mógłby mnie dotknąć.

D: Musiało się to wszystko stać.

I: Co?

D: Jak miał pieniądze, to wychodził i pił, a ty, jak się czułaś?

I: Byłam na niego wściekła.

D: Więc pieniądze się skończyły i nie ma za co pić i co robi?

I: Siedzi całymi dniami w chałupie i ruszyć się z tyłkiem nie chce.

D: Nie było go – było źle, siedzi w domu – też jest źle, czego ty właściwie chcesz?

I: Ja go nie chcę i nie mogę się go pozbyć.

D: Ponieważ wyczekujesz momentu, aż się go pozbędziesz. A teraz, gdzie on jest?

I: Właśnie polazł do jakiejś knajpy i powiedział, że wróci około pierwszej w nocy. A mówiąc o tym, czego ja chcę, to rzeczywiście od czasu kiedy siedzi w domu, to nie mogę z Bogiem rozmawiać i czuję się jakbym miała kluskę w gardle, myśli to nie to samo, co na głos wypowiedziane słowa, te są silniejsze, przynoszą ulgę od razu. Ale to musi dziać się spontanicznie.

D: Napisz o tym.

I: Ja po prostu mówię na głos, prasując, myjąc naczynia, sprzątając, coś mnie nurtuje, coś mnie męczy i mówię to Bogu. Powiedz mi, kto mi wtedy odpowiada, ty czy Bóg?

D: To jedno i to samo.

I: Chwileczkę, powróćmy do wcześniejszej informacji, „trzeba odzyskać kontakt z duszą i podnieść jej wibracje do takiego poziomu, żeby mieć kontakt z Bogiem”, zgadza się?

D: Oczywiście, ale już mówiłyśmy, kim jest Bóg.

I: Tak, sumą protonów we wszechświecie.

D: Ty jesteś protonami, ja jestem protonami, więc z kim masz kontakt, jak nie z częścią Boga?

I: Mówisz tu o części Boga, a nie o całym Bogu.

D: Specjalnie, żeby zobaczyć, czy to zauważysz.

I: Zauważyłam i co? I tak nie rozumiem różnicy.

D: Zaraz ci powiem, na początku wszystko było razem i to wszystko pamięta, że było razem, tylko ty o tym zapomniałaś. Kontaktem z Bogiem nazywamy poczucie pełnej świadomości, że jesteśmy jego częścią, musisz ją wyrobić.

I: Jak?

D: Tak samo jak wszystko inne, oświadcz to Bogu.

I: Boże proszę Cię, spraw abym posiadła pełną świadomość jedności z Tobą.

D: Dobrze, a teraz powiedz to na głos.

I: Powiedziałam.

D: A Bóg?

I: Odpowiedział.

D: I co powiedział?

I: „Już to sprawiłem.”

D: Wiesz, ja lubię jak jesteś nadgorliwa.

I: To znaczy?

D: Robisz rzeczy o wiele lepiej niż się od ciebie żąda, nic ci nie mówiłam, żebyś wyrabiała w sobie uczucie ogromnego pragnienia, sama to zrobiłaś.

I: A ty się cieszysz, czuję jak skaczesz.

D: Mam powody.

I: Powiedz mi, czy uda nam się połączyć nasze dwie świadomości w jedną?

D: Połączyć? Nie.

I: Jak to nie? Dlaczego mnie dołujesz?

D: Ja cię nie dołuję, tłumaczę ci.

I: Ale ja nie rozumiem.

D: Świadomości duszy i świadomości ego nie da się połączyć, po prostu świadomość ego musi zostać odrzucona, a to co pozostanie, to świadomość duszy.

I: I to, jak dobrze myślę, też musi zostać zrobione poprzez oświadczenie?

D: Dobrze myślisz.

I: Więc kontakt z Bogiem, to kontakt ze wszystkim we wszechświecie?

D: Tak, ale pokorny, tylko dla dobra. Wygórowane czuje się tylko ego.

I: Wiesz? Ogarnia mnie strach.

D: Wiem. Czego się boisz?

I: Że nie dam sobie z tym wszystkim rady, że w sobie tego nie pomieszczę, że tego nie pojmę.

D: Ty już nie dałaś sobie rady, dlatego oddałaś się w ręce Boga, pomieścić też tego nie pomieścisz, większe nie może zawierać się w mniejszym, i pojąć tego nie musisz, po prostu ufaj Bogu.

I: Ja jestem zwykłym człowiekiem.

D: Nie ma niezwykłych ludzi, wszystko co boskie jest zwykłe, są tylko ludzie bardziej lub mniej zablokowani, ale wszyscy są zwykli. Nawet Bóg jest zwykły, stworzył zwykły wszechświat i zwykłe planety, a wiele z nich ma zwykłych mieszkańców, niezwykłe jest odcięcie się od Boga, to tak jakby embrion się uparł, że może się rozwijać poza macicą swojej matki.

I: Mówisz do mnie rzeczy, o których nigdy nie myślałam w ten sposób.

D: Wiem, ale nie szkodzi, droga do Boga nie jest kręta. Kiedy ci ją wyprostuję, to zobaczysz, jak szybko można do Niego trafić.

I: Wiesz? Kocham cię.

D: Ja też cię kocham i nie jesteś tylko kubraczkiem.

I: To był żart.

D: Wiem.

 

25.04.2015

 

D: Co robiłaś dzisiaj rano?

I: Karmiłam psy parówkami. Mam pełną lodówkę cienkich paróweczek, Miltos przyniósł, chcieli wyrzucić w jakiejś przetwórni mięsa, ponieważ termin ważności się kończył, wziął 2 worki po 25 kg, przyniósł za darmo 50 kg cienkich parówek dla psów, mam 2 pełne szuflady w zamrażalniku i 2 półki w lodówce.

D: Wzięłaś dużą garść tych parówek i…?

I: Zadumałam się, przecież to tkanka miękka zwierzęcia, które zostało zabite. W tych parówkach jest jeszcze nieporozwiązywane DNA, ja to trzymam w ręku, a tu są jeszcze dusze uwiązane i podpięte nićmi energetycznymi do tych ciał.

D: Dokładnie, w dodatku produkcja mięsa jest już na skalę światową, zwierzęta się zabija i przetwarza masowo, konserwuje ich ciała, żeby się nie psuły, jedno ciało zostaje rozparcelowane na setki małych kawałków i ląduje w sklepach mięsnych, w parówkach, w konserwach, na półkach w supermarketach i innych sklepach, w lodówkach i zamrażalnikach domowych, na półkach szafek kuchennych, w fast foodach, barach i restauracjach, wszędzie gdzie można tylko sobie wyobrazić.

I: A jak się to ma do dusz?

D: Tak jak myślisz. Już dużo potrafisz bez mojej pomocy, używasz boskiej inspiracji. Tak, ta sama dusza może być podpięta jednocześnie pod cząstki swojego ostatniego wcielenia w Ameryce, Rosji, Japonii i Egipcie, takich dusz uwiązanych w ten sposób jest miliony, z cierpliwością czekają na spożycie ich ciał i na wyrwanie się z tego obłędu. Te energie się mieszają między sobą, powstaje chaos. Nie boskim rozumowaniem stworzyliście pewien rodzaj plątaniny energetycznej, swoisty parasol, skutecznie chroniący was przed kontaktem z Bogiem.

I: Przeraża mnie to, ale co ja mam zrobić?

D: Już robisz, nie jadasz mięsa.

I: Ja, a inni?

D: Nie martw się, powoli ludzkość dołączy.

I: A psy? Czym powinnam je karmić? Prawidłowo byłoby nauczyć je polować.

D: Zgadza się i przede wszystkim nie niewolić zwierząt, pozostawić je naturze.

I: Więc człowiek nie powinien jeść mięsa?

D: Jak się modliłaś o zdrowie, to jaki dar dostałaś na drugi dzień?

I: Awersję do mięsa.

D: Pamiętasz, jak starałaś się dotrzeć do prawdy na temat tego, czym powinien żywić się człowiek, jeden naukowiec cię przekonał, co napisał?

I: Żeby zwrócić uwagę na uzębienie.

D: Otóż to.

I: Uzębienie zwierząt roślinożernych i mięsożernych różni się tym, że roślinożercy mają rozwinięte siekacze, są one duże, przede wszystkim te z górnej szczęki, u mięsożerców siekacze są absolutnie tej samej wielkości co drugie zęby, za to mają bardzo rozwinięte kły, długie i zachodzące na siebie. Roślinożercy mają kły małe, nie są im potrzebne do rozszarpywania mięsa. Kto ma psa, niech mu zajrzy do pyska i porówna jego zęby z własnymi i sam sobie odpowie na pytanie, czy człowiek jest mięsożerny czy nie. Ale to jest następna informacja, której powodu przekazu nie rozumiem.

D: Nie zastanawiaj się nad tym, już ci mówiłam, poznaj boską prawdę, a wolność sama poczujesz.

I: Mówiłaś mi już tyle o stworzeniu, powiedz mi proszę, wszechświat nie ma granic, a ma centrum?

D: Oczywiście.
I: I co tam jest?

D: Serce Boga.

I: Co? Jak ono wygląda?

D: Jest przepiękne. To największa i najjaśniejsza gwiazda w całym wszechświecie, ta która dała początek wszystkim innym gwiazdom, takim jak słońce, ogrzewającym planety takie jak Ziemia, to źródło boskiej miłości, która kocha całe stworzenie.

I: Powiedz mi, czy miłość jest obowiązkowa, żeby mieć kontakt z Bogiem? Nic nie piszemy o miłości.

D: Miłość nie jest obowiązkiem, a rezultatem.

I: Czym?

D: Powiedz mi, kogo kochasz?

I: Ciebie.

D: Tylko mnie? Kogo kochasz bezwarunkowo?

I: Nikogo.

D: Dobra odpowiedź. Nie myślałam, że tak szybko się do tego przyznasz. Bezwarunkowo nie kochasz nawet siebie, sobie też stawiasz warunki i mimo faktu, że je spełniasz i tak siebie nie kochasz.

I: A czym jest miłość?

D: Akceptacją prawdy.

I: Jakiej prawdy?

D: Swojej i boskiej.

I: Nie rozumiem.

D: To bardzo proste. Miłości nie ma.

I: Co ty mówisz?

D: Istnieje tylko egoizm i strach. Ludzie chcą mieć dzieci, sami tak naprawdę nie wiedzą, dlaczego chcą mieć dzieci.

I: Skąd ja to znam?

D: Potem im tłumaczą, że krzywdzą je dla ich dobra, ponieważ jak dorosną, to społeczeństwo będzie żądać od nich tego lub tamtego, a obowiązkiem rodzica jest przekazać dziecku te wartości, żeby potem było przygotowane do życia w społeczeństwie. To jest strach, strach przed wyśmianiem przez innych, że nie wykonali dobrze swojego zadania.

I: A egoizm?

D: Egoizm to też rodzaj strachu, ludzie chcą za wszelką cenę utrzymać przy życiu swoją podobiznę, przekazać dalej swoje DNA, tak jakby to miało jakieś znaczenie, w co będzie przyodziana dusza.

I: Jak nie ten to inny kubraczek?

D: Coś w tym stylu. Ludzie dorastają ciągle w tej samej obietnicy, że jak się jeszcze bardziej udoskonalisz, to wtedy zasłużysz na miłość i jako dzieci ciągle się udoskonalają i im bardziej się udoskonalają tym bardziej widzą, że do doskonałości droga jest coraz dłuższa. Potem mają tego dość, buntują się, wybucha to w nich, ale tak zostali nauczeni i nie potrafią inaczej, potem przerzucają swoje żądania na innych. Uwierz mi, nikt nie kocha nikogo miłością bezwarunkową, na Ziemi takiej nie ma. Powiedz mi, chciałaś odpowiedzieć, że kochasz jeszcze kogoś?

I: Tak, Wiktora (psa).

D: To dlaczego tego nie powiedziałaś?

I: A czy ty mnie od tego nie odwiodłaś?

D: Odwiodłam cię, ponieważ swoiste uczucie, które żywisz do Wiktora też jest uwarunkowane. Musiał się nauczyć nie załatwiać w domu, nie gryźć mebli, chodzić na smyczy itd. Nie mógł być taki jakim go Bóg stworzył.

I: A partnerstwo, miłość między kobietą i mężczyzną?

D: Też jest uwarunkowana, w każdym absolutnie przypadku. Ludzie nie tylko starają się wymusić na drugim, jak mają być ustawione meble w domu lub jakiego koloru mają być firanki w oknach, ale nawet każą się głaskać i całować w pewien konkretny sposób i nie zwracają uwagi na to, że drugi chce inaczej.

I: Więc co to jest miłość?

D: Uczucie.

I: Już ci mówiłam, że bardzo lubię twoje wyczerpujące odpowiedzi.

D: A widzisz, mnie też nie potrafisz kochać bezwarunkowo, jak nie odpowiadam w sposób w jaki ty akceptujesz, to się wściekasz.

I: Zaraz, chwileczkę, a ty mnie kochasz bezwarunkowo? Więc dlaczego uciekłaś? Czy nie mogłaś siedzieć w moim sercu, mimo faktu, że ja robiłam to, co robiłam i byłam taka, jaka byłam? Warunkiem twojego powrotu było to, że się zmienię.

D: Dobra jesteś, do tego piłam, sama to odkryłaś.

I: Więc miłość bezwarunkowa nie istnieje, nawet kontakt z Bogiem ma warunek podnoszenia twoich wibracji do poziomu takiego, żeby mieć kontakt z Bogiem.

D: Doszłyśmy do sedna sprawy, prawda została przekazana. Nie można być negatywnym, zablokowanym, pełnym żalu i nienawiści i mieć kontakt z Bogiem.

I: Więc warunki pochodzą od samego Boga?

D: Tak.

I: Ale powiedz mi, czy Bóg nas nie kocha?

D: Kocha nas miłością boską. Bóg kocha całe swoje stworzenie, dlatego nikogo nie karze, wy się między sobą rozprawiacie. Miłość jako taka nie jest warunkiem kontaktu z Bogiem.

I: A co nim jest?

D: Akceptacja.

I: Znowu….

D: Wiem, bardzo wyczerpująca odpowiedź. Wróćmy do miłości twojego życia.

I: Aris.

D: Czułaś tę miłość, wrzała w tobie, gorący płomień i pragnienie połączenia się z drugą osobą.

I: Uczucia, którymi ty mnie obdarzyłaś, bliźniacza dusza wykuta z tej samej matrycy co ty.

D: Zgadza się, podoba mi się, że już nie masz wątpliwości co do tego.

I: Jeszcze do niego latasz?

D: Jeszcze nie jesteś gotowa czuć wszystkiego co ja robię, ale zaufaj mi, już niedługo będziesz wiedzieć dokładnie wszystko co ja robię, jednak pomówmy tu o tej miłości, chciałaś być z nim pod warunkiem, że…

I: Przestanie pić, przeprosi za wszystkie obrazy, utwierdzi mnie w wierze, że kocha mnie, że nie stanowię dla niego tylko zastępstwa utraconej poprzedniej miłości itd. Lista jest długa. Ale jak się wiązać z kimś, kto wypija butelkę Whisky dziennie?

D: Miltos też pije.

I: Oj wiem, to czego się obawiałam, wszystko to dostałam.

D: I jak się czułaś?

I: Znienawidziłam go tak bardzo, byłam rozgoryczona, wpadłam w depresję, nienawidziłam go każdą komórką mojego ciała.

D: I co robiłaś, jeszcze jako dobra Chrześcijanka?

I: Prosiłam Boga, żeby obdarzył mnie miłością do Miltosa, modliłam się wzbudzałam w sobie miłość do niego i im bardziej się starałam, tym nienawiść wracała z coraz większym impetem i była coraz większych rozmiarów. Urosła tak potężna, że mnie przerosła, nie mogłam jej ogarnąć.

D: I?

I: Zaakceptowałam ją.

D: Potem?

I: Zaczęłam akceptować, to że nie kocham ani Miltosa, ani moich rodziców, ani mojego brata, ani nawet moich psów. I dziwnym przypadkiem osiągnęłam wewnętrzny spokój.

D: Ile razy mam ci powtarzać, że nie ma przypadków?

I: No dobrze.

D: Jak się wyraził ten wewnętrzny spokój?

I: Przestało mi przeszkadzać cokolwiek by nie zrobił Miltos. On się nie zmienił nawet minimalnie, nadal znika, nadal przychodzi pijany, nadal jeździ jak wariat, nadal nic nie robi w domu, a mnie aż dziwi moja neutralność.

D: Kochasz go?

I: Nie.

D: Nienawidzisz go?

I: Nie. Jest mi kompletnie obojętny, nawet ostatnio rozmawiałam z Magdą na ten temat. Starała się mnie przekonać, że w moim wnętrzu coś się dzieje, nie potrafiłam jej wytłumaczyć, że kompletnie nic się nie dzieje.

D: Czy rozumiesz co się stało poprzez akceptację?

I: Nie za bardzo.

D: Puściłaś skumulowaną energię, pozwoliłaś jej przez siebie przepływać, zamiast ją kumulować, pamiętasz nasze pierwsze rozmowy, kiedy ci tłumaczyłam na czym polega kumulacja?

I: Tak.

D: Teraz rozumiesz co się stało, nie tylko Miltos, ale cały świat się nie zmienił, nawet minimalnie, ty po prostu spełniłaś boski warunek, zaakceptowałaś i dzięki temu…

I: Osiągnęłam wewnętrzny spokój.

D: I co przez to zrozumiałaś?

I: Że jeżeli się nie kocha, to nie trzeba nienawidzić, brak jednego nie wymusza istnienia drugiego. Zaakceptowałam moją nienawiść, a ona odeszła, nie ma jej we mnie.

D: Rozumiesz teraz jak kocha Bóg?

I: Nieproszony nie ingeruje.

D: Otóż to. Najwyższym wyrazem miłości jest zachowanie neutralnej postawy, jeśli nie jesteś proszona o pomoc. Nawet Bóg nie zmienia nikogo na siłę, dlaczego ty masz dawać sobie do tego prawo?

I: Oświeciło mnie.

D: I jeszcze nie raz cię oświeci. Dlatego mówię ci, miłość nie jest warunkiem, a rezultatem naszych działań. Akceptacja przynosi wewnętrzny spokój, poprzez akceptację puszczasz skumulowaną energię. Już ci mówiłam, że energia, to ciągły ruch, jak ją zatrzymasz to przestaje istnieć. Suma protonów we wszechświecie i suma energii wszechświata to Bóg, który nas wszystkich kocha swoim pięknym boskim sercem, największym wyrazem tej miłości jest wolność, nikomu nie mówi „nie rób” nie pytany, nikomu nie pomaga na siłę, nikogo nie zmienia na siłę, to jest boska energia, to jest miłość przekazana nam. Zobacz, jak się czujesz, kiedy już masz usuniętych część swoich blokad? Gdy pozbędziesz się ich wszystkich, to boska energia będzie przepływać przez ciebie bez żadnych przeszkód i na tym polega miłość, nie ma innej możliwości, to boski warunek.

I: Ale powiedz mi, dlaczego nie udało mi się wyrobić uczucia miłości?

D: To się nazywa ukierunkowanie, Bóg nie odpowiada na modlitwy podszyte strachem, że jak nie będziesz kochać, to zostaniesz ukarana, zrobiono ci krzywdę i czułaś się źle, musiałaś to zaakceptować, nie masz takiej mocy, aby kazać energii boskiej lecieć w konkretnym kierunku.

I: To tak jak się mówi, że nie da się zawrócić kijem Wisły?

D: Zrozumiałaś i jak się czujesz?

I: Spokojna. Znowu czuję, że Bóg pieści mnie w swoich ramionach. Nawet jeżeli nikogo nie kocham.

D: Nie ma takiego obowiązku. Idź spać.

I: Ciebie kocham.

D: Wiem, ale się zastanawiasz czyje to uczucie, nie martw się twoje pochodzi z boskiej inspiracji.

I: Kiedy pozbędziemy się ego?

D: Cały czas się go pozbywamy.

I: To jak przerzucanie góry po jednym ziarnku piasku.

D: Dokładnie, bo tak zostało zebrane z wcielenia na wcielenie. Dobranoc.

I: Dobrej podróży.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?