Kolano 05.05.2015

dariapelhen.pl

 

05.05.2015

I: Powiedz mi, dlaczego ja to robię?

D: Co robisz?

I: Przecież wiesz, zwlekam.

D: Nie zwlekasz, wczoraj zrobiłaś dokładnie to, co było na wczoraj zaprogramowane.

I: Co? Zasnąć?

D: A zanim zasnęłaś, to co robiłyśmy?

I: Kazałaś mi się położyć, kolano powinno odpocząć – powiedziałaś, nie pozwoliłaś mi wziąć żadnych środków przeciwbólowych. Przyniosłam 4 poduszki, ułożyłam nogę wysoko i pozwoliłam jej odpoczywać, jak odpoczęła, to kazałaś mi zaakceptować.

D: Co?

I: Ból, kontuzję, kazałaś mi zaakceptować fakt, że to nie minie, że kolano nigdy nie powróci do swojego pierwotnego, zdrowego stanu, że zawsze będzie z nim jakiś problem. Dlaczego tak miałam zrobić?

D: Żeby pozwolić Bogu sobie pomóc. Widzisz, Bóg wie lepiej jak ci pomóc, ty czekasz na konkretny wynik i w ten sposób każesz Bogu, jak już mówiłyśmy, trafiać do siebie przez słomkę do napojów. Trzeba było odsłonić cię całą, wynik pomocy boskiej ma być dla ciebie zaskoczeniem, ma być niespodziewany, o to tu chodzi.Poproś Boga, ale nie spodziewaj się konkretnego wyniku twojej prośby. Jeszcze jedno, odkryłyśmy nowego demona, który nazywa się…

I: Mój demon nazywa się: Jak nie zdołam się z tego wyleczyć pomocą boską, to czytelnicy się zawiodą.

D: A dlaczego się boisz, że czytelnicy się zawiodą?

I: Wiesz, łatwiej było, kiedy pisałam tylko dla siebie.

D: Ależ ty nadal piszesz tylko dla siebie. Po prostu dajesz do przeczytania innym to, co napisałaś dla siebie.

I: Jak to?

D: Ja, zresztą, tak jak każda inna dusza, nie dostałam od Boga nakazu wyprowadzenia świata na prostą, ale wyprowadzenie ciebie na prostą. Robię to, co jest tobie potrzebne, a nie komukolwiek innemu. Jeżeli jednak, przez przypadek, to co robimy stanie się pomocne dla innych, to zrobimy dobry uczynek, jeżeli nie, to nie. Tobie brakuje żywiołu przestrzeni i to co robimy, jest pomocne najbardziej ludziom, którym brak przestrzeni, tym którym brakuje ziemi lub ognia, nie na wiele się zdadzą nasze metody, rozumiesz?

I: Tak, ale nadal mam uczucie, że chcę się wycofać.

D: Wiem dlaczego.

I: To mi powiedz.

D: Przywykłaś być zwykłym człowiekiem, przywykłaś, że cudowne rzeczy robią tylko ludzie niezwykli, ty nie chcesz być niezwykła, a ja ci powiem, że nic nie zrobisz, nadal będziesz zwykła, po prostu nauczę cię, co masz robić, żeby Bóg reagował na twoje prośby. Żaden „cud” nie jest zasługą człowieka, lecz każdy jest boski, dokonany jedynie na ludzką prośbę. Nie będziesz czynić cudów, twoje prośby będą wysłuchane, a dokładniej, już zostały wysłuchane, tylko odbijają się od twoich blokad. Nastawienie mentalne, które musimy zmienić to to, że nigdy nie staniesz się niezwykła, pozostaniesz zwykła i zwykłą rzeczą stanie się dostawanie dóbr od Boga.

I: Odważę się.

D: Czujesz tę blokadę, która reaguje na te słowa?

I: Tak.

D: To pobądź z nią, to też demon, który nazywa się…

I: Boję się odważyć.

D: Dokładnie. A pamiętasz kiedy ci mówiłam, nie twierdź, że wierzysz Bogu, lub ufasz Bogu, bo sama siebie złapiesz na kłamstwie.

I: Tak.

D: Więc się przyznaj.

I: Przyznaję się, że ani nie wierzę Bogu, ani nie ufam Bogu.

D: I co?

I: Prawda koi. Ale nadal jest mi ciężko, bardzo ciężko.

D: Wiem, było łatwo napisać teorię, teraz trzeba nauczyć się jej w praktyce. Jak chcesz poprzeć swoją teorię?

I: Nie wiem.

D: Nie martw się, ja wiem, może chciałam od ciebie trochę za dużo. Od początku tego wcielenia cieszyłam się z twojej inteligencji, ale nie martw się, jak nie przerzucimy tej góry po kamieniu, to ją przerzucimy po ziarnku piasku, ale ją przerzucimy.

I: Mówisz mi, że się cieszyłaś z mojej inteligencji, co to ma znaczyć?

D: Widzisz, inteligencja Duszy i inteligencja wcielenia, to nie jedno i to samo, czasami bardzo inteligentna Dusza dostaje mało inteligentne wcielenie, np. każdaDusza, posiadająca wcielenie z Syndromem Downa wie, że czegoś takiego ze swoim wcieleniem nie może przeprowadzić, taka osoba nigdy nie zlikwiduje w sobie blokad, które uniemożliwiają jej leczenie siłą modlitwy.

I: Czy Duszom jest źle w takich wcieleniach?

D: Nie, takimi wcieleniami łatwiej manipulować. Czy słyszałaś kiedykolwiek, żeby ktoś z Syndromem Downa został zamordowany? No, poszukaj w pamięci.

I: No nie, rzeczywiście.

D: Takiemu wcieleniu Dusza mówi „skręć w lewo” i ono skręca w lewo, jakby skręciło w prawo, to tam akurat stała szajka czyhająca na potencjalne ofiary. Wcielenia inteligentne, jak poczują strach wysłany od Duszy, to tłumaczą go głosem swego ego: „ja nie jestem tchórzem” i pchają się prosto w paszczę lwa.

I: Rozumiem.

D: Wiem, ty moja oporna inteligencjo.

I: A już byłam ciekawa dlaczego mi to tłumaczysz, ty nigdy niczego nie robisz bez powodu.

D: Nie.

I: Czy na dzisiaj przerobiłyśmy już wszystko?

D: Nie, pozbędziemy się tych dwóch demonów.

I: Że czytelnicy się zawiodą i że boję się odważyć?

D: Tak, ale powiedz mi, jak nazwałaś demona: boję się zginąć w wypadku samochodowym, to dlaczego od razu zaczęłaś z nim pracować.

I: Ponieważ zdać na prawo jazdy, to nie cud.

D: Otóż to. Ale teraz wiesz, że cud nie jest twoją zasługą, tylko boską.

I: Tak.

D: Bierzemy się do roboty?

I: Zgoda.

 

06.05.2015

 

I: Jest 8.15 rano, a ja się czuję tak zmęczona, jakbym pracowała fizycznie przynajmniej 12 godzin. Co ty ze mną robisz?

D: Pozwalam ci doświadczać.

I: I co mi z tych doświadczeń?

D: Dałyśmy sobie radę ze wstydem przed czytelnikami i że boisz się odważyć. Jak było?

I: A, wstyd przed czytelnikami, że się zawiodą, był łatwy, mała zmiana nastawienia, gorzej było odważyć się przejść przez to wszystko.

D: Dlaczego?

I: Już wyrzucałam demona strachu przed wypadkiem samochodowym, to wewnętrzne pulsowanie, to dudnienie w całej piersi, w gardle, nawet twarz tak jakby chce wypchnąć od wewnątrz, prze na zewnątrz, bardzo nieprzyjemne uczucie, nie chciałam go drugi raz przeżyć.

D: Co ja wtedy do ciebie mówiłam?

I: Oj, bez ciebie nie dałabym rady, zaprzestałabym, ty mi ciągle mówiłaś, dobrze ci idzie, trzymaj tak dalej i nam się udało.

D: A teraz, dlaczego się bałaś?

I: Ty mi powiedziałaś, że to bardzo silny demon, ponad tysiącletni, wiec się bałam, że jego opór będzie proporcjonalnie większy, że tego nie zniosę, że nie przeżyję tego.

D: I co?

I: I nic.

D: Kazałam ci zaufać Duszy, tak jak przedtem zaufałaś, zaczęłaś wyrzucać demona, opierał się?

I: Nie, wcale.

D: Wyrzuciłyśmy go?

I: Oj nie, siedzi sobie nadal w swojej ciepłej dziurze i cieszy się, że wygrał.

D: On nie wygrał, on jeszcze nie przegrał. Tamtego poprzedniego demona, jak długo miałyśmy?

I: Coś ponad 5 lat.

D: Widzisz różnicę?

I: No właśnie, czy ten nie powinien być silniejszy?

D: Pomyśl o takiej sytuacji: czterolatkowi mama nie chce kupić lizaka, on piszczy i z całej siły tupie nogami na środku ulicy. Czy kiedy czterdziestolatka nie chcą przyjąć do wymarzonej pracy, to piszczy z dziesięciokrotną siłą i dziesięciokrotnie mocniej tupie nogami?

I: Dziwnie by to wyglądało, jakby czterdziestolatek w taki sposób chciał wymusić swoje, raczej nic by nie osiągnął.

D: Otóż to, stary demon nie jest silniejszy fizycznie, ale bardziej doświadczony, wie jak się skutecznie bronić, jest cwańszy.

I: I co ja mam teraz z nim robić?

D: Kto jest starszy, ja czy on?

I: Nieporównywalnie ty.

D: Więc, jak ci się wydaje, kto jest cwańszy?

I: Ty!

D: Więc zdaj się na mnie. Aleksander powiedział, że Dusza od 2000 lat jest na bezrobotnym, z małymi wyjątkami, już bardzo długo nie miałam nic szczególnego do roboty, jest ciekawie i nie nudzę się.

 

06.05.2015

Wieczorem

 

I: O Boże!

D: Dlaczego wzywasz Boga?

I: Jest 9.00 wieczorem, właśnie obejrzałam film, który mi wysłał Aleksander. Zaskoczyło mnie to, co powiedział o rodzinach Dusz i o tym, jak czerpią ze swojegoŹródła. Powiedz mi, co ty chcesz, żebym czerpała ze Źródła, z którego pochodzisz?

D: Jak zaczerpniesz, to się dowiesz.

I: Mam teraz najdziwniejszą lekcję pod słońcem, przez cały czas śpię.

D: A jak się budzisz?

I: To kolano mniej boli.

D: Co się stało rano?

I: No, kiedy się obudziłam, to kolano bolało, usiadłam do laptopa, napisałam przebieg naszej wczorajszej rozmowy, potem wstałam, żeby zrobić sobie kawę.

D: Otóż to, wstałaś.

I: Nieświadomie oparłam ciężar ciała na obu nogach, potem dopiero stwierdziłam, że kolano nie zabolało, ale pomyślałam sobie, że krzesło przy biurku jest wysokie.Potem poszłam z kawą do salonu, usiadłam na kanapie, też z wstałam niej bez trudu, zainteresowało mnie to, ale pomyślałam sobie, że jest rano i kolano po prostu odpoczęło. Zeszłam do sklepu po kilka rzeczy, na schodach sama wpadłam na pomysł…

D: Jesteś pewna, że sama?

I: Pewna nie jestem, no dobrze, poddaję się, po prostu przerzucałam ciężar ciała na tę nogę, zabolało okrutnie, kiedy już stałam przy kasie, to ból tak mi doskwierał, że nie mogłam go znieść, z trudem doszłam do domu. Usiadłam, żeby kolano odpoczęło i ból przeszedł w ciągu 5 minut.

D: A w poniedziałek?

I: Oj, w poniedziałek rano przechodziłam przez ulicę, przyśpieszyłam kroku, ponieważ nadjeżdżał samochód, jak mnie zabolało kolano, to bolało do wtorku, wzięłam środki przeciwbólowe i nie przestało.

D: Różnicę zauważyłaś, lecz nadal się opierałaś.

I: Tak, potem poszłam z psami na krótki spacer, po spacerze wzięłam wózek zakupowy i poszłam na bazar.

D: Jak daleko?

I: Przeszłam na piechotę ok. 2 przystanki autobusowe, tak samo przyszłam, bez odpoczynku, przyszykowałam sobie obiad i zjadłam.

D: O czym rozmawiałyśmy w drodze na bazar?

I: O bolącym kolanie.

D: Opisz to.

I: Idę i ciągnę ten wózek, ze zdumieniem stwierdzam, że idę odważnie, powoli, ale odważnie.

D: Czujesz różnicę?

I: Tak, ale to już 8 dni od kontuzji, zaczęło samo przechodzić.

D: Wczoraj mogłaś chodzić?

I: No, nie.

D: Co się działo przez cały tydzień?

I: Bolało, bardzo bolało i miałam wrażenie, że jest co raz gorzej, zaczęłam się bać, że może to być sytuacja nieodwracalna. Układałam poduszki pod tą nogą, o świcie budził mnie ból, nawet jak kołdra dotykała tego kolana, to jej ciężar przeszkadzał.

D: A na ósmy dzień się polepszyło. We wtorek wieczorem poprosiłaś Boga, żeby uzdrowił twoje kolano, dzisiaj jest środa, czujesz poprawę, ale tłumaczysz to w każdy możliwy sposób, tylko nie ten, że Bóg ci pomógł. Czy widzisz, jaką ciężką rzeczą jest wiara, prawdziwa wiara?

I: Dość ciężko jest zaakceptować coś takiego.

D: Powiedz mi, kiedy ostatnio wsiadłaś do taksówki?

I: W niedzielę.

D: A wcześniej?

I: Oj, ponad 2 lata temu.

D: Przypomnij sobie tamtego taksówkarza.

I: Pirat drogowy tak, jak Miltos, wszyscy na drodze mu przeszkadzali, wyzywał i jechał bardzo nerwowo.

D: A niedzielny taksówkarz?

I: Zupełnie inny człowiek, spokojny kierowca i bardzo kulturalny.

D: Widzisz teraz, jak się pozbywasz jakiegoś demona i tym samym jakiejś blokady, wszystkie fakty związane z tym tematem ulegają zmianie.

I: Do czego ty pijesz?

D: Jak się przewróciłaś w ubiegły wtorek, to gdzie się jeszcze uderzyłaś?

I: W lewe biodro, nabiłam sobie dużego i wielokolorowego siniaka.

D: Jak dojdziesz do domu, to obejrzyj go w lustrze.

I: W domu pierwsze co robię, to oglądam siniaka w lustrze, wydaje się o wiele mniejszy, tłumaczę to sobie tym, że odcisk gumki od bielizny oraz paska od spodni go zniekształca.

D: Zrozum to, że interpretujesz to, co się stało, w każdy inny sposób, żeby tylko nie zaakceptować, że pomógł ci Bóg.

I: Zjadłam obiad i chce mi się spać, bardzo mi się chce spać, moja Dusza znowu kładzie mnie do łóżka z powodów tylko dla niej znanych, nie opieram się jej, nie pozwala położyć poduszek pod nogę, przykrywam się kołdrą, czuję jej ciężar na moim kolanie, noga leży w zupełnie niekomfortowym dla niej położeniu, jest godzina2.30 po południu, wypowiadam tylko jedno zdanie: Boże akceptuję fakt, że to Ty mi pomogłeś. Zasypiam. Budzę się o 8.00 wieczorem, bez bólu w kolanie.

 

08.05.2015

 

I: Dobrą datę napisałam?

D: A jaką widzisz?

I: No tą, a nie powinnam pisać z wczorajszą, jest 4 minuty po północy?

D: A nie powinnaś żyć w teraźniejszości absolutnej?

I: Zgadza się, ale co ja mam teraz robić? Znowu położyłaś mnie spać o 2.00 po południu i obudziłam się tuż przed północą.

D: Dzień i noc to rzeczy subiektywne, pomyśl, że na przeciwległej stronie planety jest teraz dzień.

I: Faktycznie, ale co mam robić przez resztę mojej subiektywnej nocy? Jak się wyspałam, to znajdź mi zajęcie.

D: Może opiszesz, co się stało?

I: Znowu pracowałam przez minutę, a sapałam 10 godzin. Tym razem Aleksander pomógł. Obejrzałam wczoraj, a raczej już przedwczoraj, drugą część filmu, który nakręcił z Sylwią i zaczerpnęłam z przekazanej tam informacji.

D: Co powiedział?

I: Że każda Dusza należy do pewnej rodziny Dusz, które czerpią z konkretnego Źródła energii, wcielenie może dostać tylko te dary, które w tym Źródle są, jeżeli jakieś Źródło czegoś nie oferuje, to tego nie dostaniesz.

D: Dobrze, co było potem?

I: Szczerze mówiąc, zastanawiałam się, czy może w naszym Źródle nie ma mocy cudownego uzdrawiania?

D: I twierdzisz, że uczyła bym cię, jak się uzdrawiać, gdybym nie była podłączona do takiego Źródła? Masz już nawet dowody na to. Z czego już się wyleczyłaś?

I: Z migrenowych bólów głowy oraz z dyskopatii.

D: Czy mam ci przypomnieć jak boli dyskopatia? Mogę to zrobić.

I: Nie, dziękuję.

D: Więc dlaczego jeszcze wątpisz?

I: Z przyzwyczajenia. Ale musisz mi przyznać, że wątpię coraz mniej.

D: Przyznaję, ale opisz, co się stało.

I: Dobrze, o godz. 2.00 położyłam się spać, raczej Ty mnie położyłaś, noga znowu była w niekomfortowym dla niej położeniu, wypowiedziałam takie zdanie: Boże otwieram się cała na energię ze Źródła, do którego moja Dusza jest podłączona, rezygnuję kompletnie z moich pragnień i akceptuję cokolwiek się w tym Źródle znajduje. Poczułam delikatne muśnięcie w kolanie, tak jakby słaby strumień ciepłej wody tamtędy przepłynął i mnie pogłaskał, zapamiętałam to uczucie. Jednak od razu nie pozwoliłam sobie na zwątpienie, wykorzystałam tę chwilę i powiedziałam: Poczułam Boże energię z Twojego Źródła, poczułam ją wyraźnie. I zasnęłam. Obudziłam się tuż przed północą, od razu skoncentrowałam uwagę na kolanie, nie bolało wcale, żadnego dokuczliwego uczucia, zdecydowałam się wypróbować to na schodach, weszłam do góry 3 schody obciążając tę nogę, pozostało jeszcze niewielkie uczucie dyskomfortu, ale jeszcze 12 godzin temu było niemożliwe normalne chodzenie po schodach, schodziłam i wchodziłam po jednym schodku.

D: Powiedz jeszcze, jaki wniosek wyciągnęłaś z tego wszystkiego, co się dzieje. On jest prawidłowy.

I: Jak się żyje zgodnie z Duszą, to nie trzeba się o nic starać, zmęczenie wynikające ze starania się, polega na tym, że staramy się przeforsować swoje, coś czego dostać nie powinniśmy. Natomiast, jeżeli akceptujemy to, co Dusza daje, to wszystko przychodzi bez najmniejszego wysiłku. To nastawienie też musi być zmienione, szczególnie powinien na to zwrócić uwagę każdy, kto został nauczony, że żeby coś osiągnąć, musi się urobić po pachy.

D: Otóż to.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?