Bóg i Wiara (2) 02.05.2015

dariapelhen.pl

I: No i co mam pisać? Jak jesteś taka mądra, to dyktuj.

I: Dlaczego milczysz? Mam tutaj siedzieć przed laptopem, gapić się w ekran i nic nie pisać?

D: Kiedy się w końcu nauczysz, że jak nie chcę, to niczego nie zrobisz?

I: No dobra, organ wykonawczy jest gotowy.

D: To pytaj.

I: Jak mam pytać? Ciągle jedno pytanie mi się nasuwa, ale ono jest nie na temat.

D: Tematy wybieram ja, pytaj.

I: Ok. Dlaczego miałam te wypadki?

D: Bo chciałaś. Ta materia, w którą jestem ubrana, też podlega mojej kontroli.

I: Dziękuję za szczerość, teraz zostałam materią, w którą jesteś ubrana.

D: Napisz, co ci się stało.

I: Przewróciłam się dwa razy i potłukłam to samo kolano, że aż nie mogłam chodzić i wyłam z bólu. Pierwszy raz w Wielką Sobotę, przewróciłam się w domu, w przedpokoju, potknęłam się o jakieś rzeczy, które Miltos wyciągnął z bagażnika, w miniony wtorek wysiadałam z autobusu i potknęłam się o taki kołek wbity w chodnik obok przystanku i uderzyłam się dokładnie w to samo miejsce.

D: Bolało?

I: Nadal boli i kuleję, nie mogę chodzić. Dlaczego mówisz, że tego chciałam?

D: A czego nie chciałaś?

I: Iść do pracy.

D: Do jakiej pracy? Napisz to.

I: Miltos wymyślił, że znajdzie mi pracę i będziemy mieć 2 pensje, chciał żebym pracowała gdzieś jako pokojówka, albo sprzątaczka, lub zmywała gary w jakiejś knajpie.

D: A czy z kontuzją kolana nadajesz się do takich robót?

I: No nie.

D: To masz odpowiedź.

I: Czy ty nie możesz używać mniej drastycznych metod?

D: A co miałam zrobić? Przemienić cię w posąg? Wtedy nie mogła byś pisać.

I: Też prawda, ale problem się nie rozwiązuje do końca, ja nadal tu tkwię, nie mam pieniędzy, żeby się ruszyć i mija dzień za dniem.

D: Napisz, jakie pytanie ci się teraz nasunęło.

I: Kto nie chce iść do takiej pracy, ty czy ja? Czyje to uczucie, moje czy ty je podsyłasz?

D: Czy jesteś pewna, że ja chcę jak najlepiej dla ciebie?

I: Już jestem, bez wątpienia.

D: Więc napisz, co by było, gdybyś poszła do takiej pracy.

I: Pensje są tak mizerne, że nie starczą na utrzymanie mieszkania, nie mówiąc o kupieniu czegokolwiek lub odłożeniu, aby się uzbierało i można było coś z tym zrobić.

D: Otóż to. Czy wydaje ci się, że ja czegoś takiego chcę dla ciebie?

I: Na pewno nie. Więc to moje wewnętrzne uczucie, które mówi mi, że nie chcę iść do takiej pracy, jest podsyłane przez ciebie? Dlaczego więc nic się nie dzieje?

D: Ponieważ blokujesz energię.

I: I jak ja to niby robię?

D: Zaraz nauczę cię rozróżniać moje uczucia od twoich. Nie chcesz iść do takiej pracy – i to wysyłam ja. A ty w odpowiedzi na to, co czujesz?

I: Wyrzuty sumienia.

D: Z jakiego powodu?

I: Nie chcę iść do takiej pracy, bo boję się być oskarżona o lenistwo.

D: A któż by miał cię oskarżyć o lenistwo?

I: Teraz już nie wiem, chyba jedynie ja sama. Ale nauczyła mnie tego moja mama. Twierdziła, że leniwy był każdy, kto dał sobie prawo do odpoczynku przed padnięciem na pysk, trzeba było pracować do wycieńczenia, a potem robić awanturę, ze się na pysk ze zmęczenia pada.

D: I bardzo skutecznie się tego nauczyłaś. Rozumiesz teraz, jak rozróżniać moje i twoje uczucia? Już ci mówiłam, a teraz uczę cię tego w praktyce, musisz dojść do stanu, w którym boska energia będzie przepływać przez ciebie bez żadnych przeszkód, usuń te wszystkie blokady, które uniemożliwiają ci czerpanie z boskiego źródła.

I: Powiedz mi jak się to dzieje?

D: Spójrz w okno. Wpada przez nie światło?

I: No, tak.

D: A przez ścianę wpada światło?

I: No, nie.

D: Światło to też energia, wpadło na przeszkodę typu ściana, odbiło się, zakręciło i poleciało gdzie indziej. Jakby w ścianie zrobić dziurę, to wpadło by przez nią światło?

I: Z pewnością.

D: A jakby zburzyć ścianę, to miejsce za ścianą było by oświetlone?

I: No i nie było by najmniejszego zakamarka cienia.

D: A widzisz, sama odpowiadasz na pytanie, z jakiego powodu nic się nie dzieje. Dlatego wy, ludzie twierdzicie, że Bóg nie odpowiada na modlitwy. Ręczę ci, jest to prawda absolutna – Bóg odpowiada na wszystkie modlitwy, dokładnie w tym momencie, w którym jest proszony, on nie ocenia on daje. Co kiedyś wymyśliłaś na temat Boga?

I: Że Bóg, to nie kelner w knajpie, który jak wołasz piwo, to niesie piwo, jak wołasz frytki, to niesie frytki.

D: A ja ci odpowiem, że Bóg dokładnie robi to, co kelner w knajpie, ty wołasz a On niesie, nie ocenia nie krytykuje, po prostu daje, ale ponieważ do pełnego nie nalejesz, cała boska energia odbija się o blokady proszącego, jak światło o ścianę, zakręca i wędruje gdzie indziej. Usuń blokady, a dostaniesz dokładnie wszystko, o co poprosisz. Powiem ci więcej – Bóg nie nadąży dawać, ty nie nadążysz prosić, ponieważ On będzie zawsze szybszy od ciebie. W końcu stwierdzisz, że nie wygrasz tego wyścigu i przestaniesz prosić, w błogim spokoju poddasz się wszystkiemu, czym cię Bóg obdaruje.

I: Więc…

D: Tak, napisz to nie opieraj się.

I: Wiara też jest wynikiem, a nie warunkiem dostania czegokolwiek. Wiara już jest, nie trzeba jej w sobie wyrabiać, to tak jakbyśmy chcieli nalać do butelki zatkanej korkiem i nie wierzyli, że jak odetkamy korek to zdołamy nalać.

D: Pamiętaj o jednej rzeczy, Bóg jest wszystkim, wszystko co się dzieje, jest wyrazem Jego mądrości. Świat materialny to nie przyczyna, a skutek, prawa rządzące przyrodą, to prawa boskie, najważniejszą lekcją tutaj, jest nauczyć się je zauważać i wykorzystać tak, aby działały dla twojego dobra, a nie na twoją niekorzyść. Jeszcze raz ci mówię, wiarę już masz, wyciągnij korek z tej butelki, a nie zdążysz prosić.

I: Nie chce mi się to w głowie pomieścić.

D: Oczywiście, twoja głowa jest za mała, żeby to w niej pomieścić.

I: Więc jak mam się pozbyć tej blokady?

D: Nazwij demona prymitywna ludzka istoto!

I: Mój demon nazywa się: Wstydzę się nie chcieć iść do ciężkiej i mało płatnej pracy.

D: Teraz oddaj go Bogu w Jego ręce.

I: Jak długo to będzie trwać?

D: Twego wcielenia na to nie starczy.

I: Umiesz pocieszać.

D: Ja nigdy nie pocieszam, pocieszają tylko oszuści, mówią, że wszystko będzie dobrze, a żaden z nich nie daje ci metody na to, co zrobić, żeby było dobrze, ja jestem od przekazywania prawdy, boskiej prawdy.

I: Jesteś bardzo konsekwentna w swoich działaniach.

D: Oj tak. Też się tego musiałam nauczyć, my dusze też dostałyśmy od Boga konkretne rzeczy do zrobienia i też na nic zdało się opieranie.

I: Ale macie całą wieczność na to.

D: W zamian za to dostajemy takie ciałka okute w pancerz, które jedną rzecz, robią najlepiej – nie słuchają i mają określony limit istnienia. Nawet jak coś wskórasz, to za 20, 50 lub 80 lat znowu zaczynasz od początku i w ten sposób zawsze mamy zajęcie, nigdy nam się nie nudzi.

I: Ale tym razem miałaś szczęście. Dogadałaś się z wcieleniem.

D: Nazywasz siebie moim szczęściem oporny człowieku?

I: Co znowu zrobiłam nie tak?

D: A ile czasu nie pisałaś drugiej części tego tekstu?

I: Tydzień lub ponad.

D: A dlaczego się opierałaś?

I: Ja się opierałam? Ja zadawałam ci pytanie, czym jest wiara, ty nie odpowiadałaś.

D: I co się działo?

I: Z uporem przychodziło mi na myśl pytanie, dlaczego się potłukłam?

D: I co robiłaś?

I: Odrzucałam je, ponieważ było nie na temat.

D: A jak je zaakceptowałaś, to wynikł temat, dokładnie ten temat, na który miałaś pisać.

I: No rzeczywiście.

D: Widzisz, ile mam z tobą roboty, oporne wcielenie, to co robię, to jeszcze bardziej niewdzięczna robota, niż zmywanie garów w knajpie lub sprzątanie w hotelu.

I: I nie dostajesz za to pieniędzy.

D: Mnie na szczęście pieniądze nie są potrzebne.

I: Ale powiedz mi, ile czasu jest potrzebne w moim wcieleniu, żeby osiągnąć to uczucie prawdziwego kontaktu z Bogiem?

D: To zależy od ciebie, jakbyś się nie opierała, to byś pisała nie ten, ale następny artykuł.

I: No dobrze, a co się wtedy czuje?

D: Przede wszystkim zamilknie nasz dialog.

I: Nie strasz mnie, chyba się nigdzie nie wybierasz?

D: Nie, nie wybieram się nigdzie. Powiedz mi, czy ty rozumiesz, co się dzieje?

I: No, rozmawiam z Duszą, przynajmniej tak mi się wydaje.

D: Wydaje ci się, czy rozmawiasz? Powiedz prawdę, co czujesz?

I: Rozmawiam, ale jeszcze wstydzę się przyznać do tego na 100%.

D: Więc mamy następnego demona. Ale o nim kiedy indziej. Rozumiesz, kto z kim rozmawia?

I: Nie wiem co mam odpowiedzieć, ja z Duszą czy Dusza ze mną.

D: Ja i ty to ta sama osoba, jesteśmy jednością w Bogu, jesteśmy jednym, ja mam ciebie jako ciało, ale jesteśmy tą samą osobą.

I: Chcesz mi powiedzieć, że to wszystko, to wewnętrzny dialog?

D: Nie, nie to chcę powiedzieć.

I: To dlaczego zamilkniesz?

D: Nie ja, tylko ty.

I: Co? To co mam zrobić, umrzeć?

D: Nie, przestać istnieć.

I: Jak ja mam niby przestać istnieć?

D: To proste, dialog jest dlatego, że rozmawiają między sobą głos duszy i głos ego, krok po kroku jednak przeciągam cię na swoją stronę, ego blaknie, jak zostanie kompletnie wyeliminowane, to pozostanie tylko głos Duszy. Więc dialogu nie będzie, dialog jest tylko po to, żeby rozwiązać konflikt między Duszą, a ego. Ja nie mogę przestać istnieć, ponieważ jestem podstawą twojego istnienia, to ty musisz przestać istnieć.

I: Mam się zdematerializować?

D: Ciało nie stanowi problemu, masz zaakceptować.

I: Co?

D: Nie co, a kogo? Mnie, jako jedyny głos w tobie.

I: Rozumiem, ale jak to mam zrobić?

D: Zrezygnować.

I: Z czego?

D: Z walki ze mną, ze stawiania mi oporu. Wcielenia, ciągle to robicie, Dusza daje coś, a wy chcecie coś innego. Najprostsza droga to akceptacja.

I: Coś mi tu nie gra, z jednej strony mówisz, że jak usunę wszystkie blokady, to dostanę to, czego chcę, a potem mówisz mi, że powinnam zaakceptować to, czego ty chcesz.

D: Nie rozumiesz, opór który mi stawiasz, to też blokada, od której odbija się boska energia, zakręca i biegnie gdzie indziej. Pamiętasz, jakie miałaś opory na początku, że kiedy odzyskasz kontakt z Bogiem, to co się stanie?

I: Że Bóg będzie mi kazał robić to, co robił Jezus, lub to co robi Aleksander, potem się bałam, że będzie kazał mi zostać z Miltosem na zawsze, powie mi, jak go głupia babo brałaś, to teraz z nim siedź.

D: I co się stało?

I: Niczego takiego Bóg ode mnie nie zażądał.

D: A widzisz, problem polega na tym, że chcesz wiedzieć, co się stanie, jak spełnisz jakiś warunek, a masz go spełnić, nie wiedząc co się stanie, to jest wiara.

I: Co?

D: Uwierz, że Bóg cię zaskoczy, przestań naginać wolę Boga do swojej, nagnij się ty do woli Boga, tylko wtedy dostaniesz, o wiele więcej niż chcesz.

I: Jestem aż tak ograniczona?

D: Każdy z was jest, nawet wcielenia, które dawno już odzyskały kontakt z Duszą i Bogiem, np. naginają swoją Duszę, żeby rozmawiała z nimi w taki sposób, jak oni chcą, nie chcą zaakceptować sposobu, w który ich Dusza mówi do nich.

I: Do kogo ty pijesz?

D: Dobrze myślisz, ale jak to przeczyta to zrozumie, że do niego piję.

I: To po co ta wizja?

D: W swoim czasie się dowiesz, że była potrzebna.

I: Była prawdziwa?

D: Jak najbardziej.

I: Więc, po co akceptacja?

D: Zaakceptuj, a dowiesz się. Już przecież wiesz, że…

I: Tak, …dziękuj Bogu za to co masz, a staniesz się świadkiem pomnożenia tego.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?