Błędne przekonania 03.06.2015

dariapelhen.pl

I: Strach już mamy, nie przyj na mnie, nie możemy następnego artykułu zatytułować strach.

D: Oferują ci bilet, a ty nie jedziesz.

I: Rozmawiałyśmy o tym, jest bilet i co dalej?

D: Zaufanie.

I: Ja nie mogę tego zrealizować, boję się. Za dużo myśli, za bardzo mnie gnasz, już ci mówiłam, że jesteś jak sprinter, który trzyma za rękę dwuletnie dziecko, każe mu biec z jego prędkością i nie rozumie, dlaczego ten malec nie daje rady. Nie rozumiesz, nie dajesz mi czasu, ja nie mogę tego wszystkiego zrealizować.Śpieszysz się, chcesz mnie przygotować na rok 2016, a nie mówisz co się stanie, mam ci ufać z wielkim znakiem zapytania wewnątrz siebie. Jakie głupoty ty mi wczoraj gadałaś, to wszystko było nie do zrealizowania.

D: Opisz to.

I: Mówisz do mnie:

D: Człowiek, czeka na datę, a ty mu jej nie podajesz.

I: To ty mi powiedz.

D: Jutro.

I: Jutro? Zwariowałaś? Dzisiaj jest 02.06.2015, a ty mówisz do mnie, że mam wyjechać do Polski jutro, to znaczy 03.06.2015, albo jesteś głupia, albo się na kalendarzu nie znasz.

D: A jakie przeszkody stoją na drodze?

I: Przecież trzeba przeprowadzić rozwód, zrobić podział wspólnoty majątkowej, on sprzedał tę nieruchomość, będzie duży podatek, a ja muszę zadbać o to, żeby dostarczyć dokumenty, że to była jego ojcowizna, żeby się pozbyć obowiązku płacenia połowy tego podatku, a ty każesz mi wyjeżdżać jutro, nie dogadamy się.

D: To dzwoń do niego i powiedz mu, że chcesz rozwodu.

I: Tak, łatwo ci powiedzieć, on jak to usłyszy, to sobie tasakiem rękę utnie.

D: Nie utnie, gwarantuję ci.

I: Nie pędź mnie, boję się, blokuje mnie ten strach, przecież czujesz moje uczucia.

D: Czego się boisz?

I: Nic mi nie mówisz, niczego mi nie wyjaśniasz, każesz sobie ufać z tym wielkim znakiem zapytania.

D: Czujesz, jak się zmieniłaś?

I: Wiem o co ci chodzi, puszczam przywiązanie do przedmiotów, puszczam to uczuciami, zaczynam czuć, że one nie są moje.

D: Pamiętasz, co pomyślałaś sobie, jak Mariusz napisał do ciebie maila, że twoja dusza nie chce być w Grecji, że chce wracać do Polski?

I: Oj tak, umiesz mnie rozśmieszyć. Chyba dzień wcześniej kupiłam płyn do mycia naczyń, kupuję taki professional w baniaku pięciolitrowym, jest taki gęsty i wydajny, że starcza na ponad rok, stałam, myłam naczynia i myślałam sobie, że nie wyjadę do Polski, dopóki ten płyn się nie skończy. Byłam zła z tego powodu, że go kupiłam, a ktoś inny będzie czerpał z tego korzyść, potem poczułam pragnienie zabrania tego płynu ze sobą, jeśli wyjadę wcześniej. Myślałam o wszystkich rzeczach, które chcę zabrać, rozglądałam się po domu i mówiłam, to zabiorę, a tego nie.

D: A teraz?

I: Teraz, to część tego badziewia już leży na śmietniku, znowu ogarnia mnie chęć powyrzucania różnych starych rzeczy, tworzę przestrzeń. Teraz to nie już moje uczucia, kiedy byłam uzależniona od przedmiotów, to ich nienawidziłam, chciałam kompletnie wszystko wymienić na nowe, myślałam, że jak zmienię umeblowanie w całym mieszkaniu i będę patrzeć na inne rzeczy, to mnie uszczęśliwi.

D: A teraz?

I: Dziwię się tym uczuciom, posiadam ciągle te same rzeczy i są dla mnie neutralne, nie nienawidzę ich, nie chcę ich wymienić na nowe, ani nie chcę ich zabrać ze sobą, to przedmioty, martwe przedmioty, stworzone tylko dlatego, żeby ułatwić życie, nic więcej.

D: Kiedy nastąpiła ta przemiana?

I: Sama nie zauważyłam, kiedy się zmieniłam, w którymś momencie po prostu stwierdziłam, że czuję inaczej.

I: Dlaczego tak mi się kręci w głowie? Jestem taka słaba, że jak szłam ulicą, to myślałam, że zemdleję.

D: Bo puszczasz błędne przekonania, znowu to, co niepotrzebne wyrzucasz na śmietnik.

I: A dokładnie, co puszczam?

D: Wszystkie swoje przekonania na temat pieniędzy.

I: Dlaczego wcześniej nie mogłam tego zrobić? Już dawno wiedziałam, że wiele moich przekonań na temat pieniędzy jest błędne, afirmowałam, starałam się budować zdanie przeciwne, pozytywne i czułam wewnątrz siebie, że to nic nie daje.

D: Wiesz co, spróbuj wyjść przez zamknięte drzwi.

I: Co? Bardzo lubię, jak jesteś taka konkretna.

D: Wytłumaczę ci to inaczej. Ktoś ma w domu zbędne pomieszczenie, jeden pokój za dużo, zaczyna robić z tego pokoju graciarnię, zaczyna wnosić tam różne rzeczy, wypchał pomieszczenie po brzegi, zrobił się taki bałagan, że sam nie wie za co się zabrać, żeby tam posprzątać, więc zamyka ten pokój na klucz i udaje, że problemu nie ma. Po dwudziestu latach sytuacja zmusza go, żeby tam posprzątać, ponieważ pomieszczenie jest potrzebne, czy kiedy otwiera te drzwi, te wszystkie graty i rupiecie są w tym pomieszczeniu?

I: Z pewnością, nie wierzę, że się w magiczny sposób zdematerializowały.

D: I słusznie, a czy można bez wyniesienia tych gratów dostawić do tego pomieszczenia jeszcze meble i zrobić z niego przytulny pokoik?

I: Z pewnością nie, ale nie wiem do czego pijesz.

D: Pomieszczenie to twoje wnętrze, a graty to twoje błędne przekonania typu: posiadać pieniądze to wstyd, nie wolno nikogo prosić o pomoc, trzeba na wszystko ciężko zapracować, nic nie przychodzi łatwo, w życiu trzeba się ograniczać, nie wolno być rozrzutnym, przede wszystkim nie wolno chcieć mieć pieniędzy. To wszystko, to właśnie graty zaśmiecające twoje pomieszczenie, twoje wnętrze. Afirmowałaś, co jednak robiłaś w rzeczywistości? Próbowałaś do zagraconego pomieszczenia dostawić jeszcze meble, żeby zrobić z niego przytulny pokoik i to w dodatku przez zamknięte drzwi.

I: Jakie zamknięte drzwi?

D: Czakra podstawy, była zamknięta. Twoje wnętrze się przepełniło negatywnymi przekonaniami i czakra podstawy się zamknęła, po dwudziestu latach otworzyłaś drzwi, lecz te rupiecie nadal tam były. Tak samo, jak właściciel tego domu, ty też wiedziałaś, że posiadasz zagracony pokój. Wiedza jest pierwszym krokiem, ale robiąc tylko jeden krok, nie doszłaś jeszcze do celu, przede wszystkim chciałaś przejść przez zamknięte drzwi, nie mogłaś tego zrobić. Zobacz, jakie masz przekonania, w Internecie wyszukałaś, że ćwiczenie ma trwać 15 minut, ty otworzyłaś czakrę podstawy w ciągu ułamka sekundy, łatwość, z którą tego dokonałaś cię zdziwiła i wprawiła w niedowierzanie, szukałaś pomocy u Aleksandra, głęboko wierzyłaś, że coś zrobiłaś nie tak. To są błędne przekonania, jeżeli się ich nie pozbędziesz, to nawet jeżeli dostaniesz, to odrzucisz, dostałaś wbrew temu, w co wierzyłaś, miało przychodzić z trudem, miałaś się urobić po pachy zanim dostaniesz, a tu przyszło łatwo, więc stwierdziłaś, że coś jest nie tak. W dodatku chciałaś te wszystkie śmieci wyrzucić przez zamknięte drzwi. Czy ja za każdym razem mam ci mówić, że wasz świat materialny jest odbiciem naszego świata energetycznego?

I: To pamiętam, ale nie potrafię przerobić tego na praktykę za każdym razem, kiedy dzieje się coś nowego.

D: Bo mi nie ufasz.

I: Zgoda, nie ufam ci, jak mam ci zaufać?

D: Przyjmij ten bilet.

I: Tu nie o bilet chodzi.

D: A o co?

I: O wszystko dokoła biletu. Jak ja mam żyć w Polsce bez grosza w kieszeni?

D: Przede wszystkim, tylko ty tak twierdzisz. Skąd wiesz, że będziesz żyć bez grosza w kieszeni? A po drugie, teraz w Grecji też żyjesz bez grosza w kieszeni i żyjesz.

I: To co innego.

D: A na czym polega różnica?

I: Miltos jest moim mężem, w końcu mam prawo żądać od niego, żeby mi dawał jakieś pieniądze, ja dużo robię, wszystko robię sama, wszystkie kobiece roboty i dużo męskich, nawet jestem elektrykiem amatorem, żeby nie wołać ludzi do tej roboty i im nie płacić.

D: Widzisz jakie masz przekonanie, dajesz z siebie tyle za minimum, a nie chcesz wziąć za nic.

I: A powinnam?

D: Tak. Napisz ile dostałaś teraz pieniędzy, co zrobił twój mąż?

I: W poniedziałek (przedwczoraj) nieoczekiwanie zjechał do domu i przywiózł pieniądze. Dokładnie nie wiem ile, nie powiedział mi, pokazał tylko, że za mięso, które wziął od szefa było 54 €. Gdy mówię ludziom, po jakich on cenach kupuje mięso, to się pukają w głowę, to jest bardzo prestiżowy sklepik, kilo karkówki kosztuje tam 8 €, a kurczaka 4,20 €. Minus jeszcze zaliczki, które wziął, to dostał wielkie gówno, nie pieniądze. Przede wszystkim odłożył dla siebie 100 € mówiąc, że musi zapłacić za dwa kartony papierosów, które zamówił, zatankować samochód, poszedł do super marketu, kupił ser, kiełbasę (tylko dla siebie) dwie puszki kawy i dwa kilogramy cukru. Dał mi 150 € i powiedział, że nie ma więcej, zapłacił jeden czynsz, awinni byliśmy trzy i pieniądze się skończyły. Powiedział, że znów musi wrócić w środę, ponieważ trzeba przedłużyć umowę najmu, a w czwartek rano pojadę z nim, żeby przyprowadzić samochód. Będziesz przyjeżdżać, mówi do mnie, i przywozić mi jedzenie co niedzielę. We wtorek rano, chwilę przed wyjściem mówi: idź zapłać za moją komórkę, ponieważ jest odcięta, jest rachunek na ok. 70 €, starczy ci na razie 80 €, no nie? Zamknął za sobą drzwi i tyle go widziałam. Stanęłam jak słup soli, byłam wściekła i nie miałam się na kim wyżyć. Myślę sobie – idiota, myli specjalizacje lekarzy, nie wie który lekarz jest od czego, a informacje potrafi serwować tak, żeby wyszło na jego. Ok. 10 rano idę zapłacić za jego telefon, jest odcięty mówi mi pan w kasie, są trzy zaległe rachunki, żeby go podłączyć, trzeba zapłacić 95,30 €. Chciałam puścić pianę kiedy to usłyszałam, powiedziałam, że nie mam tyle, mam tylko 70 € i kasjer przyjął pieniądze, ale powiedział, że linia nie zostanie podłączona. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Z miotającymi się we mnie uczuciami, poszłam do domu. Łzy leciały mi po policzkach, byłam wściekła. Pomyślałam sobie jeszcze, zaraz chwileczkę, ja mam w czwartek przyprowadzić samochód, a niby kto ma zatankować benzynę? Ja, z tych 80 €, które mi zostały? Żeby tam pojechać 4 razy w ciągu miesiąca, to akurat jest 80 €. Mam nie jeść? Niech sobie ten samochód w dupę wsadzi, nie pojadę z nim, nich sam przyjeżdża i martwi się o benzynę, ta sama droga. Miotało mną, a ty napierałaś, żebym zdecydowała, kiedy chcę jechać do Polski. Dawałaś takie głupie odpowiedzi, że nie można ich zaakceptować.

D: Nie nie można, nie chcesz.

I: Wytłumacz mi jedną rzecz. Sama mówiłaś, że Miltos się nie zmieni i miałaś rację, ja nie czekam, że on się zmieni, wiem, że pieniędzy nie będzie, teraz nie ma, nie będzie ani w czerwcu, ani w lipcu, ani w sierpniu, zawsze będzie jakieś ale, żeby się wytłumaczyć. I co? Bilet jest, jadę, ktoś mi pomógł, ktoś inny też pomoże i przywiezie z lotniska, ktoś inny już obiecał, że wynajmie mieszkanie, ale powiedz mi, ponieważ ja o tym wszystkim myślę, to wszystko są wydatki, ja przede wszystkim w tym samym dniu będę musiała coś zjeść i na drugi dzień i na trzeci, mieszkanie kosztuje, trzeba płacić rachunki, ci ludzie są w stosunku do mnie bardzo życzliwi, ja nie mogę ich narazić na koszty bez gwarancji, że będę mogła to pokryć, to są dobrzy ludzie, ja nie mogę tego zrobić, ja muszę mieć gwarancję od ciebie, a ty tylko klepiesz ufaj mi i nic więcej. A jeśli wydanie tej książki nie wypali i nikt nie będzie chciał tego czytać? Ja mam 41 lat, gdzie znajdę pracę, żeby się utrzymać, tu mam chociaż dach nad głową. Twoje zapewnienia i mówienie mi, że mam ci ufać, na nic się nie zdają, ja się boję, cholernie się boję i już, znajdź mi inną drogę, tą nie idę, boję się! Już ci mówiłam, że jesteś jak sprinter, który ciągnie za sobą dwulatka i dziwi się, dlaczego tamten nie może zdążyć. Nic mnie nie obchodzi ten rok 2016, nie chcesz nawet powiedzieć co się stanie, mam czekać i ufać, wypchaj się tym swoim zaufaniem! Albo znajdziesz inny sposób na przeprowadzenie tego, albo rób co chcesz, idź gdzie chcesz, sama powiedziałaś, że Aris zmarł z przyczyn nieznanych, bo po prostu jego dusza nie wytrzymała i odeszła. Ty też możesz odejść, wszystko mi jedno, uwolnisz się od tego kubraczka i będziecie mogły, dwie bliźniacze dusze, bez ograniczenia wcieleń, latać sobie gdzie chcecie i kochać się, ile chcecie! Kto wie, może jeszcze zdążysz, może w następnym wcieleniu będziesz miała więcej szczęścia i przerzuci cię ono na wyższy poziom, mnie twoja metoda nie odpowiada, jest za bardzo ryzykowna, jak chcesz mojej współpracy, to znajdź mi inną, ja z jednym biletem i bez grosza przy dupie do Polski nie jadę, boję się! Z drugiej strony, obiecałaś, że zabiorę ze sobą psy, na to też są potrzebne pieniądze, trzeba je zaprowadzić do weterynarza, zrobić badania, wyrobić dokumenty, kupić klatki, to też pieniądze, a ty mi powtarzasz ciągle ufaj mi, ja zacięta płyta! Ok, zasłuż sobie na to zaufanie, daj mi gwarancję jakąkolwiek!

D: Najlepszą gwarancją jest Bóg.

I: Nie gadaj głodnych kawałów, nie pojadę do Polski bez jakiejś sumy zapewniającej start.

D: Więc jak to sobie wyobrażałaś?

I: Szczerze mówiąc, niczego sobie nie wyobrażałam. Sama wiesz, ty mnie tego nauczyłaś, że jak sobie wyobrażam sposób rozwiązania jakiegoś problemu, to każę Bogu trafiać w siebie przez słomkę do napojów, miałam sobie nie wyobrażać, wtedy rozwiązanie przyjdzie z jakiejkolwiek strony, miałam się cała otworzyć na Boga.

D: I przyszło.

I: Sama sobie weź ten bilet i jedź!

D: Ja nie potrzebuję biletu, mogę się przemieścić do Polski i z powrotem tysiąc razy, zanim ty zdążysz raz pomyśleć.

I: To siedź w Polsce bez wcielenia, jak ci się tam tak bardzo podoba.

D: Po co ci te gwarancje?

I: Dla poczucia bezpieczeństwa, w końcu jestem kobietą, tak rozumuje kobieta. Nawet Jannis to potwierdził, jak mu powiedziałam, że Miltos wyjeździł mi całą benzynę i zostawił na styk, żebym wróciła do domu. Jannis mówił, że Smaro (jego żona) jeździ wiele lat, jest doświadczonym kierowcą, a mimo to, kiedy on jeździł i nie zatankował, to mu robiła awantury, że jej benzyny nie starczy. Powiedział, że musiał się poddać, że zrozumiał, że kobieta, żeby czuć się bezpiecznie, musi mieć nadwyżkę wszystkiego, żeby być pewną, że jej nie zabraknie, wyraził się dokładnie na temat Miltosa: jak on tego nie potrafi zrozumieć, to nie nadaje się na męża.

D: Czy Smaro miała kiedykolwiek kontakt ze swoją duszą?

I: Smaro jest psychologiem i lubi swoją pracę, ale świadomego kontaktu z duszą na pewno nie miała, może dusza jej podpowiada, ale ona to interpretuje jako swoje myśli.

D: Właśnie cię uczę, w jaki sposób mieć świadomy kontakt z duszą.

I: Jeżeli kontakt z duszą polega na ciągłym martwieniu się, że wszystko runie, to ja się zwalniam z tego stanowiska, za mało czasu mi dałaś, żeby przebyć taką długą drogę, za bardzo mnie gnasz, trzeba było zacząć wcześniej gadać do mnie!

D: Ja gadałam, a ty wypierałaś mój głos.

I: O i znowu ja jestem winna, wypierałam twój głos, to trzeba było mówić konkretniej! Od dziesiątego do dwudziestego roku życia trzeba było mówić do mnie od rana do wieczora w kółko: jestem twoją duszą i chcę kontaktu z tobą, jakby się to działo 10 lat ciągle, to byś już od 20 lat miała świadome wcielenie!

D: Albo ty byś poszła do psychiatry skarżąc się, że słyszysz głosy, dostała psychotropy i wylądowała w szpitalu psychiatrycznym.

I: Na wszystko do cholery masz odpowiedź! Wiem, że z tobą nie wygram, ale mogę się uprzeć.

D: Nie rozumiesz potęgi duszy, nawet uprzeć się nie możesz, jeśli ci na to nie pozwolę.

I: Wczoraj się uparłam i nic nie zrobiłaś.

D: Bo nie chciałam zrobić, ale napisz, w którym momencie się uparłaś?

I: Nie dałaś mi spać, położyłam się do łóżka, a ty mi nadawałaś bez końca. Mówiłam ci zamilcz i daj mi spać, a ty swoje.

D: Czego chciałam?

I: Położyłam się na boku i skuliłam w kłębek, kazałaś mi się wyprostować, położyć na wznak i przepuścić energię przez czakry, ja się uparłam, że nie i musiałaś ustąpić.

D: Nie musiałam, chciałam. Czy wydaje ci się, że jakbym naprawdę chciała, nie dałabym rady cię wyprostować i przepuścić przez ciebie energii, powiedziałam ci, że pokażę, że mogę zrobić cokolwiek.

I: To dlaczego tego nie zrobiłaś co?

D: Nie kuś mnie, bo to nie na tym polega, ja nie jestem od tego, żeby się tobą bawić jak marionetką, celem jest wzajemny rozwój, który można osiągnąć tylko poprzez współpracę.

I: Jednak mnie jest łatwiej zrezygnować z tego rozwoju niż tobie, ja to ja, ten kubraczek, z tą świadomością, z tym ego przepełnionym strachem, zablokowanym, nawet czakra podstawy mi się zamknęła, pierwszy raz w życiu widziałam zamkniętego gerbera. Zakończę niedługo swoją egzystencję, nawet jak ją zakończę w bardzo podeszłym wieku jak dla istoty ludzkiej, to i tak, przeżyć nawet ponad 90 lat to dla ciebie jak kropla w morzu, przyzwyczaiłam się do tej mieszaniny ciała, ego, świadomości, strachu, wzlotów i upadków. Ty się pojawiłaś 4 miesiące temu i gnasz mnie jak osła batem, wiesz co mi nic z tego, to ty nie chcesz być wykasowana, to tobie zależy bardziej na tym rozwoju niż mnie! Dla mnie jesteś jak guest star, większość życia przeżyłam bez świadomości posiadania ciebie i się przyzwyczaiłam, nie potrafię tego pojąć, nie potrafię dać sobie z tym rady! Na stronie mojadusza.pl przeczytałam artykuł pt. Dualność i Strach, zgadzam się z nim, nawet teorie tam podane sama mi powiedziałaś. Tam jest napisane, że ciemność jest brakiem światła, zimno jest brakiem ciepła, zło brakiem Boga, zgadzam się z tym, ty mi mówiłaś, że nie istnieje nie energia, że warunkiem istnienia energii jest ruch, energii nie można zatrzymać, przestaje istnieć i zgadzam się z tym, zgadzam się nawet, że zło jest brakiem Boga. Tak, Bóg namawia do czynienia dobra, lecz nie mogę zgodzić się z jednym, że brakiem miłości jest strach, nie rozumiem tego, nie mogę tego zaadaptować, dla mnie dwa przeciwieństwa to odwaga i strach, jak ktoś nie jest odważny, to się boi. A ja się boję, że nie będę miała za co żyć! II jeszcze w dodatku, że wpakuję w tarapaty życzliwe mi osoby, że książka nie wypali, że się nie sprzeda, że popadnę w długi, których nie będę mogła spłacić, ale najbardziej tego, że pociągnę za sobą dobrych i niczemu niewinnych ludzi. Nie wiem, kogo mam pokochać, ja nie mam w sobie nienawiści, nie mogła mnie jej nauczyć nawet moja mama, która nienawidziła pewnych grup etnicznych tylko dlatego, że są tymi nimi i koniec, ziała tą nienawiścią, a mnie nią nigdy nie zaraziła. Są ludzie, których nie lubię, ale nienawiści nie mam, nie wiem, jak mogę zaadaptować tę teorię. Jeżeli nie mogę czegoś zrozumieć, nie mogę tego zaadaptować. Dostałam odpowiedź od pewnej życzliwej mi osoby:

Strach jest wynikiem braku akceptacji i zrozumienia. Jest tym samym, tylko po drugiej stronie miłości i zrozumienia. Poprzez warunkowanie lub oczekiwanie, wprowadzamy wahadło w ruch, gdzie na tej samej osi waha się pomiędzy strachem i miłością, brakiem zrozumienia.”

Nadal nie zgadza się to z tym, co przeżywam, w tym konkretnym przypadku. Co mam zaakceptować, że może nie wyjść, że może się nie udać i że pociągnę za sobą innych i wpakuję siebie w tarapaty, co mam zrozumieć, że powinnam zaryzykować, a może się uda, kogo mam pokochać lub co? Nie wiem.

D: Cieszę się, że się tak bardzo zmieniłaś.

I: Znowu gadasz od dupy strony i nie odpowiadasz na moje pytania.

D: Nawet nie starasz się być grzeczna. Pamiętasz siebie na początku, jak bardzo się mnie bałaś, zachowywałaś się jak sługa przed monarchą, tragicznie nie chciałaś popełnić jakiś ąd, wykonywałaś wszystkie moje polecenia ze strachu, że sobie znowu pójdę. Cokolwiek nie mówiłam, że jest inaczej niż myślisz, bałaś się, że sobie pójdę, płakałaś, przepraszałaś. Nie masz pojęcia jakiej potędze stawiasz czoła i się nie boisz, twój strach zniknął i sama nie wiesz kiedy. Na tym polega równość relacji, na wyrażaniu swego bez strachu, że tamten się obrazi, że się zemści. Naprawdę, mogę zrobić cokolwiek, ale jakbym się zemściła za to, co wczoraj i dzisiaj do mnie powiedziałaś, to już byś nie żyła. Nie zdajesz sobie sprawy, jestem twoją duszą i twoim przyjacielem, na tym polegają relacje między przyjaciółmi, a nie na strachu, obiecałam ci, że wyprowadzę cię na prostą i to robię. Na czym polega miłość? Na braniu dobra bez zastanowienia, dają ci to bierzesz, nie boisz się niczego, tak jak już nie boisz się mnie, kompletnie się nie boisz, możesz powiedzieć mi cokolwiek, ręczę ci, że też niespodziewanie zaczniesz brać bez strachu, tak jak wzięłyśmy z energii duszy Aleksandra.

I: To co innego, wy jesteście w jednym źródle od milionów lat, znacie się między sobą, powiedziałaś mi, że dusza Aleksandra dała ze swojej energii tobie, żebyś mogła utrzymać ze mną kontakt z dolnego astralu, a Aleksandrowi nie brakowało tej energii.

D: O nie, już ci mówiłam, że dusza Aleksandra, to bardzo potężna dusza, najpotężniejsza w naszym źródle. On nie potrzebuje nawet 1% jej energii, żeby mógł funkcjonować na wysokich obrotach, mogła pomóc i zrobiła to bez zastanowienia i bez warunków, nie chciała za to nic, to jest braterska współpraca. Aleksander nawet nie poczuł braku energii, z drugiej strony, on ma idealny kontakt z duszą, działają na wysokich wibracjach i w ten sposób wytwarzają jeszcze więcej energii, to tak jakby milionerowi wypadło z kieszeni 10 zł, nie poczułby braku tych pieniędzy.

I: To co innego, ja świadomie nie wiedziałam co biorę, nikt się mnie nie pytał o zgodę, a z drugiej strony, wy dusze nie macie wydatków na życie, możecie sobie dawać nawzajem za darmo ile chcecie.

D: I wy – wcielenia, musicie się nauczyć bezinteresownej pomocy, nie w dawaniu, w braniu, bez poczucia, że będziecie cokolwiek winni, że będziecie musieli oddać. Nie martw się, pozbędziesz się tego strachu, tych wątpliwości, nawet nie będziesz wiedziała kiedy, tak jak pozbyłaś się strachu przede mną, zobaczysz.

I: Dlatego pozamykałaś mi wszystkie czakry, żeby pokazać jaka jesteś silna? Wiesz jak nędznie wygląda zamknięty bratek, nie zdążyłam tego powiedzieć, a już je otworzyłaś, co ty ze mną robisz?

D: Uświadomiłam ci tylko, z jaką potęgą masz do czynienia, dobrze powiedziała ta astrolog, że jesteś pod opieką potężnych sił wszechświata i są ci przyjazne, naprawdę nie masz się czego bać, ale powiedz co się stało, kiedy poszłaś z psami na spacer?

I: Znowu zdjęłam buty i stanęłam na ziemi w parku, starałam się wizualizować czerwonego gerbera w czakrze podstawy, ale otwartego, a widziałam zamkniętego. Usilnie próbowałam zmienić ten obraz i nic, potem płatki się trochę rozszerzyły i zaczerpnęłam trochę energii z ziemi, przejechałam po wszystkich czakrach i wszystkie były zamknięte, od razu wiedziałam, że to twoja sprawka, przyszłam do domu, wyprasowałam firanę, znowu przeleciałam po czakrach i znowu kwiaty na nich były w pąkach, jeszcze dwie minuty temu, a teraz wszystkie są otwarte. Dlaczego mi to zrobiłaś?

D: Którędyś trzeba wynosić rupiecie.

I: Wiesz co mam na myśli, dlaczego je zamknęłaś?

D: Żebyś w końcu przywykła, że beze mnie nic nie zrobisz. Wiem, że nadal się boisz, wiem, że nadal nie chcesz tego biletu i pójdę z tobą na ugodę. Na tym polega przyjaźń, alepamiętaj, sama nie będziesz wiedziała kiedy zaczniesz czerpać dobro od innych bez strachu i wtedy rozpruje się worek obfitości i zacznie się z niego sypać.

I: Tak, ale nie gnaj mnie tak bardzo. Nie rozumiem, co się tak tragicznego stanie, jak nie będę gotowa na rok 2016. Czy mam zdać jakieś egzaminy, czy mam dostać jakiś dyplom na uniwersytecie dusz? A jeśli nawet, to co, jak go nie dostanę z wyróżnieniem.

D: Będziesz gotowa na czas, zobaczysz, to jest zaplanowane z góry przez samego Boga.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?