Zmiana 1.10.2015

I: Ja, ty i pusta kartka w Wordzie.

D: Znowu czujesz się samotna.

I: No bo jestem.

D: A ty wiesz ilu nas tu jest?

I: A może ktoś, kogo można zobaczyć?

D: Wszystkich nas można zobaczyć, już wielu z nas widziałaś.

I: A może bym mogła zobaczyć was tak wyraźniej i nie znikajcie od razu.

D: Kogoś widziałaś przez kilka minut.

I: Jesteś fantastyczna, parę włochatych stóp z żółtymi paznokciami.

D: W tym momencie weszłaś i to zobaczyłaś.

I: Właściciel tych stóp się nie zorientował?

D: Nie, weszłaś do istot niżej rozwiniętych, on ma taki kontakt z duszą, jak większość ziemian.

I: To znaczy żaden.

D: Dokładnie, nawet jakbyś stanęła z nim twarzą w twarz, to by cię nie zobaczył.

I: A czy ja nie mogę wchodzić konkretnie, tylko tak, jak wpadnę gdzieś przez pomyłkę?

D: Nigdzie nie weszłaś przez pomyłkę, ja cię tam zabrałam, było moim celem ci to pokazać.

I: Lecz dlaczego stopy?

D: Bo były najmniej niebezpieczne dla ciebie, jakbym ci pokazała twarz, to byś twierdziła, że ta istota cię widzi, że się na ciebie patrzy. Ale napisz od początku.

I: Skończyłam rozmowę z Joanną i od razu kazałaś położyć mi się spać. Pogasiłam wszystkie światła szybko i bez namysłu, położyłam się i powiedziałam na głos: dusza jest, Bóg jest, opiekunowie duchowi są, jestem kompletnie bezpieczna. Ty dopowiedziałaś: wilki też są. Przestraszyłam się ma ułamek sekundy, ale potem za twoim natchnieniem powiedziałam, że mam ochronę i jestem bezpieczna, mam samego Boga po swojej stronie i strach zniknął. Powiedz mi dlaczego tak się dzieje?

D: Wilki nie widzą tylko ciebie, widzą też nas i doskonale zdają sobie sprawę z tego jaką my stanowimy siłę, nie zrobią ci nic złego, ponieważ wiedzą, że będzie odwet. Pamiętasz film „Twilight”, jak ten czarnoskóry wampir spotkał Bellę samą w lesie, bał się jej cokolwiek zrobić, ponieważ widział co go czeka, nawet jak spotkał ją samą, wiedział, że ona ma porządną ochronę.

I: Oj, jeden z moich ulubionych filmów! Jak ty sobie to przypomniałaś? Zawsze jak go oglądałam, to się utożsamiałam z Bellą .

D: Ponieważ już wtedy miałaś porządną ochronę, chociaż jeszcze tego nie wiedziałaś. Co się stało potem?

I: Oj, leżałam w łóżku na boku, byłam spokojna, czułam waszą obecność, przewróciłam się na plecy i popatrzałam w sufit i nagle zobaczyłam jak stoją nad moją głową półkolem i patrzą na mniemoi opiekunowie duchowi, powiedziałam do nich: cześć, a oni się uśmiechnęli, jak się wytężyłam, żeby ich zobaczyć wyraźniej, to zniknęli.

D: Dlaczego?

I: W tym momencie powiedziałaś mi: nie staraj się, jak się starasz to wizualizujesz, siłą własnego umysłu starasz się wykreować obraz, który ty chcesz zobaczyć. W kompletnym spokoju i z zaufaniem akceptuj obrazy, które do ciebie przychodzą, z czasem same staną się czystsze. Na razie widzisz to, co ja chcę zobaczyć, z czasem będziesz mogła mnie wysyłać tam, gdzie ty będzieszchciała. Nie za bardzo zrozumiałam o co ci chodzi.

D: To bardzo proste, ty jako ciało materialne nigdy się z stąd nie ruszysz, gdziekolwiek nie będziesz chciała iść, będziesz tam wysyłać mnie, to co będziesz widziała i informacje, które będziesz odbierała, to będzie mój przekaz, nie masz możliwości się teleportować z ciałem, nie da się rozwinąć tej zdolności w ciągu jednego wcielenia, potrzebne jest na to tysiące lat i ćwiczeń przez wiele wcieleń. Dla ludzkości już z późno, ludzie nigdy się tego nie nauczą. Co ci wczoraj powiedziała Joanna o Ewelinie?

I: Że Ewelina mówi w żartach, że nawet, jakbyśmy bardzo chcieli zwizualizować słonia na środku tego pokoju, to i tak nigdy go tutaj nie zobaczymy.

D: I ma rację, choć to działa nie w ten sposób.

I: A w jaki?

D: Teleportować można tylko siebie, nic więcej. Tak żyją istoty bardzo rozwinięte. Jak byś je spotkała, to byś powiedziała, że to dzikie zwierzęta. One rozwijały się wewnątrz siebie, a nie na zewnątrz siebie. Na pierwszy rzut oka żyją tak, jak wszystkie dzikie zwierzęta na ziemi, nie budują domów, nie robią niczego, czego Bóg nie przewidział jako naturalne. Nie szyją odzieży, ponieważ nie ma takiej potrzeby, w miejscach w których jest zimno rozwinęły zdolność kumulowania energii i przetwarzania jej na energię cieplną we własnym ciele, tak jak wasze niedźwiedzie polarne, nie rozwinęły mowy, porozumiewają się telepatycznie, mowa nie jest im potrzebna, jeden pomyśli, a drugi odbiera dokładnie to, co tamten pomyślał, tym samym nie jest im potrzebne pismo, do wiedzy każdy ma dostęp telepatyczny, tym samym nie jest potrzebny im system prawny, ponieważ chęć wyrządzenia drugiemu krzywdy jest natychmiast wyłapywana, w mowie można skłamać, w telepatii nie. Nie jest potrzebna im medycyna, potrafią ściągać energie uzdrawiające i przepuszczać je przez siebie, nie jest im potrzebna żadna technologia, bo telepatia nie posiada ograniczeń odległości, a mowa tak, więc nie potrzebują ani telefonów ani internetu, żeby przekazywać informacje, koniec końcem nie potrzebują żadnego środka lokomocji, teleportują się razem z ciałem.

I: Fantastyczne.

D: Oczywiście, że to jest fantastyczne, więc z tego wniosek, że naprawdę się nie da zwizualizować słonia na środku tego pokoju, jedyne co można było by zrobić, to telepatycznie wysłać mu zaproszenie, a on jakby się zgodził do nas przyjść to sam by siebie teleportował na środek tego pokoju. Niestety, na ziemi żadna istota nie ma takich zdolności. A to, że można teleportować tylko siebie ma głębszy sens. Wyobraź sobie jakby to było, gdyby ktoś bez twojej zgody teleportował ciebie w momencie, w którym siedzisz w wannie i nagle pojawiła się naga i mokra na środku pokoju pełnego ludzi. Rozumiesz?

I: Tak, ale jak się to wszystko ma do mojego rozwoju i uporania się z moimi problemami?

D: To było w nawiasie, ważną wiedzą jest nie tylko to, co będziesz mogła, ale także to, czego nigdy nie będziesz mogła zrobić. Złudzenia to też blokady i trzeba się ich pozbyć. Idź zrobić sobie tej herbatę.

******

I: Jakie to wszystko dziwne, piękne i zarazem straszne, wesołe i zarazem smutne. Siedziałam tak w południe, pisałam i słuchałam, jak sąsiadka za ścianą płacze. Ma chłopaka, ale jej dusza go nie chce. On ma pieniądze, dlatego ona z nim jest, bo ma nadzieję na lepsze jutro. Siedziałam bezradna, nie wiedziałam co zrobić, najpierw się opierałam, ale dusza powiedziała mi: akceptuj wszystko to, co do ciebie przychodzi, spontanicznie. Wiem, że jest ciężarem wiedzieć dlaczego cierpią ludzie, dlatego nie mogłaś dostać tej całej wiedzy od początku, nie uniosła byś tego, ale będziesz widzieć coraz więcej i więcej, każdy lekarz i terapeuta jest szkolony w zaakceptowaniu faktu, że nie wszystkim zdoła pomóc, ty też musisz to zaakceptować. Siedziałam i myślałam. Ogodz. 2.00 dusza kazała mi się położyć, byłam bardzo spokojna, zamknęłam oczy, wyciszyłam się, szlochanie sąsiadki dochodziło do mnie jakby echem. Zaczęłam mówić:

Ufam ci Boże bezgranicznie, wiem, że jestem pieszczona w twoich objęciach, z pokorą akceptuję wszystko, czego ode mnie chcesz, akceptuję, że pojadę do Polski bez grosza w kieszeni, akceptuję, że będę na utrzymaniu życzliwych mi ludzi, akceptuję, że zabiorę ze sobą tylko tyle, ile się mieści w 20 kilogramowej walizce, akceptuję, że zostawię Miltosa z tymi długami, akceptuję, że wszystko to, co posiadam zostawię na głowie innym ludziom, niech robią z tym co chcą, akceptuję, że zostawię Wiktora i Diega bezdomnych w parku. Rezygnuję z marzeń, rezygnuję z nadziei, rezygnuję z wizualizacji, pozbywam się tych nawyków. Z twoją pomocą Boże, pozbywam się ich wszystkich, oddaję je w twoje ręce, a w puste miejsce, które po nich pozostało wkładam pełne zaufanie do ciebie Boże, pełne zaufanie do prowadzenia mojej duszy. Puszczam, puszczam źródło do którego jestem podpięta i lecę w nieznane, lecę pełna zaufania tam, gdzie ty mnie niesiesz Boże, akceptuję, że to ty mnie podepniesz do źródła, do którego ty sam chcesz i będę z niego czerpać wedle twojej woli. Rezygnuję, uwalniam się od nadziei, że cokolwiek stanie się inaczej niż ty chcesz, wszystko co moje jest oddane już pod twoją opiekę.

Leżę i czuję się lekka, czuję, że lecę w przestworzach we wszechświecie, mijam różne światy, niektóre są dalej niektóre bliżej, przez niektóre przelatuję. W którymś momencie znalazłam się w świecie kompletnie podobnym do naszego, wylądowałam na jakimś rondzie, przez ulicę przechodzi młody mężczyzna, kieruje się w moją stronę, przeszedł kompletnie przeze mnie i poszedł dalej. Co się stało? Zastanawiam się. Jesteś w innej gęstości, odpowiada mi dusza, on wcale nie wie, że tutaj jesteś. Odchodzę z jego świata i lecę dalej, nagle ta lekkość zaczyna mi przeszkadzać, zaczynam czuć moje zamknięte oczy, czuję, że leżę w łóżku przykryta kocem, otwieram oczy, nie wiem gdzie leciałam, ciągle jestem w tym samym pokoju, w tym samym miejscu. Czy coś się zmieniło? Ufaj, odpowiada mi dusza. Patrzę w bok, widzę Wiktora, stoi przy moim łóżku, patrzy na mnie i merda ogonem. Kiedy zobaczył moją reakcję, to wskoczył na łóżko i wtulił się we mnie. Leżę tak i głaszczę psa, on się tuli. Nagle usłyszał coś za oknem, zeskoczył z łóżka i wyszedł na balkon, żeby poszczekać. Zrywam się i siadam na łóżku, mówię: nie, tego to ja nie mogę zrobić, rezygnuję, ale nie z moich marzeń tylko z wyjazdu do Polski, rezygnuję, jeśli nie znajdziesz lepszego rozwiązania dla moich psów, a konkretnie jednego jedynego, zabrać ich ze sobą.Ciebie wyrzucę na ulicę jak chcesz, rób co chcesz, bez nich nie jadę.

D: Jakie było moje ostatnie zdanie, które do ciebie powiedziałam w naszej porannej rozmowie? Nie jest ważne tylko to, żebyś wiedziała, co możesz zrobić, ale także musisz wiedzieć, czego nie możesz zrobić. Zdałaś egzamin na bardzo dobry

I: Jakbym była smokiem, to ziała bym ogniem w tym momencie! Co to za cholerna gra, ty się mną bawisz, jak kot myszą przed zjedzeniem jej, nie wytrzymuję tego! Co ty ze mną wyprawiasz?Wiesz, z tobą to sam Bóg by nie wytrzymał!

D: Bóg nie ma potrzeby przechodzić takiego szkolenia.

I: Ja się o to nie prosiłam, to wyście postanowili.

D: Prosiłaś się o to, sama się oddałaś Bogu w jego ręce i wziął cię od pierwszej chwili. Ciągle to powtarzasz, żeby sama siebie utwierdzić w wierze, że jesteś pod boską opieką, on już mocniej nie może cię trzymać niż trzyma. Z resztą Bóg nie ma potrzeby przechodzić takiego szkolenia, jego rola jest zupełnie inna.

I: Tak, szukanie wariatów do odwalania brudnej roboty?

D: Jesteś wściekła, dlatego tak mówisz. Ufaj i nie denerwuj się, przypomnij sobie co powiedziała astrolog, koleżanka Jannisa, że w 2016 czeka na ciebie ogromny sukces finansowy i jesteś pod opieką potężnych sił wszechświata.

I: Uspokoiłam się trochę, wstałam i poszłam do kuchni. Popatrzyłam na zegarek, była 5.30, a mnie się wydawało, że minęło 5 minut. Moje uczucia są bardzo dziwne, nie wiem czy jestem spokojna, czy niespokojna. Znowu przyszedł Aris, już jestem przyzwyczajona do jego obecności, moja dusza nie pozwala go się pozbyć, w swoim czasie dowiem się co będzie, na razie muszę akceptować jego obecność. Zastanawiam się, czy to umowa dusz, czy dusza Wiktora chce doświadczyć bycia psem bezpańskim, bo Diego już był, jako szczeniak. Nie, nie chce – dostaję odpowiedź. Kto mi odpowiada do cholery jasnej, moja dusza, dusza Wiktora? Nie mam pojęcia, muszę trochę ochłonąć, ubieram się i wychodzę z domu, idę do biura do Jannisa. Wracam do domu i zaczynam pisać, a moja dusza milczy. Jest 10.30, ja piszę, a dusza milczy. Stąd ten monolog. Zdałam na bardzo dobry, a dyplom dostanę z boską pieczęcią?

D: Nie.

I: O odezwałaś się wreszcie, ale się nagadałaś.

D: Dzisiaj na więcej nie ma potrzeby, idź spać.

I: Nie wiem, czy dzisiaj coś się zmieniło, między godz. 2.00 a 4.30 puściłam się źródła, albo tak mi się wydaje.

D: Puściłaś się, dobranoc.

I: Jestem na ciebie obrażona.

D: Wiem, nie szkodzi.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszamy do kontaktu z nami

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?